Wywiad z prof. Philip G. Zimbardo: Kryzys męskości

1 czerwca 2015 


Coraz więcej młodych kobiet nie chce chodzić na randki, bo nie mogą się porozumieć z młodymi mężczyznami. Z Philipem G. Zimbardo rozmawia Martyna Harland, psycholog Uniwersytetu SWPS.


Mężczyźni przegrywają na wszystkich frontach – w edukacji, na froncie społecznym, a nawet w seksie. Poddają się, jeszcze zanim podejmą walkę. Dlaczego?

Philip G. Zimbardo: Technologia jest obecna w naszym życiu codziennie, siedem dni w tygodniu. Telefony komórkowe, internet, YouTube, pornografia, gry komputerowe – wszystko to wytworzyło alternatywną rzeczywistość, w którą uciekamy. Niektórzy korzystają z internetu tymczasowo, gdy chcą coś sprawdzić, ale wielu z nas – zwłaszcza mężczyzn, i młodych, i starszych – zostaje uwiedzionych przez rzeczywistość wirtualną. Bo tam nadal mogą wkładać kostium macho. Mężczyźni wtapiają się w tę nową rzeczywistość tak mocno, że nie są w stanie dostrzec tego, co tracą w prawdziwym życiu. Są jak ryby wyjęte z wody. Ryby nie wiedzą, że pływają w wodzie. Dorastanie w świecie cyfrowym sprawia, że wirtualna woda robi wrażenie prawdziwej. Młody człowiek zanurzony w sztucznym wirtualnym świecie może mieć kłopot z rozróżnianiem elementów istniejących w świecie rzeczywistym.

Może być tak, że mężczyźni zrezygnują ze swojego życia rodzinnego, seksualnego i uciekną w świat wirtualny. Tak już się dzieje w Japonii; to zjawisko nazywa się hikikomori . Wycofani mężczyźni wolą pozostać zamknięci w swoim bezpiecznym świecie, a tych, którzy nie zrezygnowali z seksu, nazywają zwierzętami. Japonia ma już dzisiaj najniższy wskaźnik dzietności na świecie. Jaka jest przyszłość ludzkości? Oby nie było nią sztuczne zapłodnienie.

Nie powstał dotychczas żaden ruch, który pomógłby przedefiniować mężczyznom rolę w społeczeństwie.

– A młodzi chłopcy są bierni i nieustannie konsumują media. Przestali kreować rzeczywistość, nie rozmawiają, nie mają czasu wgłębiać się intelektualnie w różne zagadnienia. Kiedyś byliśmy w ciągłym ruchu. Kreowanie własnego życia w świecie wirtualnym jest dużo łatwiejsze niż w rzeczywistości. Staliśmy się biernymi konsumentami cudzych wytworów. Świat wirtualny zabija kreatywność, a my stajemy się nudni. Codzienność jest nudna.

Według znanego psychologa Daniela Kahnemana nowe technologie sprawią, że w przyszłości ludzie staną się zbędni. Problemem będzie nuda i to, co zrobić z ludźmi, którzy nie mają zajęcia.

– Niedawno byłem w Szwecji, gdzie odbierałem doktorat honoris causa Uniwersytetu w Lund. Przed ceremonią odbyła się studniówka. Obserwowałem młodych ludzi, którzy zamiast tańczyć i rozmawiać, siedzieli wpatrzeni w swoje smartfony. Młodzi unikają rzeczywistości. Technologia coraz częściej przechwytuje nasze umysły, bo codzienne życie jest nudne. Jednak to właśnie prawdziwe życie stanowi o naszym poczuciu szczęścia. Być może ci chłopcy byli zajęci wyobrażaniem sobie koleżanek z klasy jako gwiazd filmów porno, zamiast cieszyć się chwilą i po prostu z nimi rozmawiać? Proza życia jest nam znana od zawsze, ale kiedyś uciekaliśmy od niej okazjonalnie, np. idąc do kina. Teraz uciekamy od rzeczywistości nieustannie.

Niemal każda rzeczywista potrzeba społeczna ma dziś odpowiednik w świecie cyfrowym. Nie jest jasne, czy cyfrowe alternatywy zaspokajają te potrzeby w taki sam sposób. W hierarchii potrzeb Abrahama Maslowa potrzeby fizjologiczne i bezpieczeństwa muszą zostać zaspokojone w rzeczywistości. Czy to możliwe, by trzy najważniejsze potrzeby – przynależności i miłości, uznania oraz samorealizacji – zostały zaspokojone w rzeczywistości wirtualnej? Wątpię.

Kobiety nie stały się dzisiaj silniejsze, a mężczyźni – słabsi. Oni weszli w role, których nie znają. Ta zmiana jest wymuszona przez czasy, w których żyjemy.

– Moja książka to bicie na alarm – nie zdajemy sobie sprawy z tego, że młodzi mężczyźni potrzebują ratunku. Są w pułapce i szukają wyjścia, otwierają drzwi, ale nie te, które trzeba. Jeżeli nic nie zrobimy, to ich sytuacja będzie się pogarszać. To walka o umysły młodych ludzi.

Pornografia online jest nowym zjawiskiem, które wymknęło się całkowicie spod kontroli społecznej. Mamy dowody naukowe na to, że oglądają ją już sześciolatki. W samym tylko 2013 roku PornHub miał niemal 15 mld odsłon, co przekłada się na 1,68 mln wizyt na godzinę. Podobne badanie w Wielkiej Brytanii ujawniło, że przeciętny chłopiec ogląda treści pornograficzne prawie dwie godziny tygodniowo. Problem w tym, że młodzi ludzie, którzy nie zaznali jeszcze seksu, przez pornografię tworzą sobie fałszywy obraz tego, czym jest seks. Ja sam jestem romantykiem – a w pornografii nie ma pocałunków, rozmowy ani negocjacji granic w seksie. Młodym ludziom wydaje się, że seks sprowadza się tylko do kontaktu fizycznego. Z badań wynika, że coraz więcej młodych kobiet nie chce chodzić na randki, bo nie mogą się porozumieć z młodymi mężczyznami.

Czy nie demonizujemy pornografii? Cindy Gallop w telewizji MakeLoveNotPorn stwierdza: „Tak dla seksu. Tak dla pornografii. Tak dla rozumienia różnicy”. Wszystkie treści pochodzą tam od użytkowników, a filmy muszą spełniać kryteria realizmu. Podobno różnica polega na tym, że klasyczna pornografia wywołuje chęć masturbacji, a po tej ma się ochotę na normalny seks.

– Dotychczasowe próby uczynienia pornografii bardziej romantyczną się nie udały. Poza tym tego typu filmów poszukują głównie kobiety. Przeprowadzano pewne zmiany w przemyśle pornograficznym, np. na krótki czas wprowadzono na plan prezerwatywy. Jednak widzowie to odrzucili, bo seks wydawał im się wtedy mniej spontaniczny. Jeżeli wielokrotnie oglądamy seks bez zabezpieczenia, to myślimy, że bezpieczny seks nie jest czymś istotnym, podobnie jak pocałunki i inne czułe zachowania. Z punktu widzenia psychologii staje się to dla nas normą społeczną.

Pół roku temu w Wielkiej Brytanii zakazano produkowania i sprzedawania filmów z określonymi aktami seksualnymi. Na czarnej liście znalazły się zachowania niebezpieczne dla zdrowia, np. podduszanie. W Polsce nadal nie ma takich regulacji, trudno zakazać szkodliwej pornografii. Podobno w psychologii nie ma wyników badań jednoznacznie potwierdzających jej szkodliwość.

– Takie badania już się powoli pojawiają. Wiemy np., że istnieje coś takiego jak porn abused erectile dysfunction , czyli zaburzenia erekcji spowodowane oglądaniem tego rodzaju filmów. Problemy z erekcją spowodowane są także śmieciowym jedzeniem i brakiem ruchu. Obniżają one poziom testosteronu, a co za tym idzie – zmniejszają ochotę na seks u mężczyzn. Trudno przeprowadzić rzetelne badania nad konsekwencjami oglądania pornografii przez najmłodszych. Dlaczego? Bo nie ma dzieci, które mogłyby stanowić tzw. grupę kontrolną, czyli badanych, którzy nigdy nie oglądali erotycznych filmów online.

Przy okazji ratyfikacji tzw. konwencji antyprzemocowej w Polsce wybuchł ostry spór. Edukacja dzieci na temat „niestereotypowych ról społecznych” została uznana przez niektóre środowiska za olbrzymie zagrożenie dla rodziny.

– Trzeba działać metodą małych kroków. W wielu krajach na świecie istnieje polityczna i religijna obawa nawet przed edukacją seksualną. W Stanach są tak zwane godziny seksu, ale na pierwszym planie jest w nich aspekt biologiczny – nie ma tam nic o życiu uczuciowym człowieka. Przesłaniem większości tych programów jest to, że kobiety powinny być abstynentkami. Sami sobie robimy krzywdę.

Młodzi ludzie dorastają w realiach totalnego braku rzetelnej wiedzy i wsparcia w tych sprawach, rodzina nie odgrywa dziś takiej roli, jaką powinna. Edukacją dzieci powinni się zająć odpowiednio do tego przygotowani dorośli, tymczasem odbywa się ona w internecie i w samotności. Młodzi potrzebują prawdziwej edukacji seksualnej, która będzie mówiła i o biologicznych, i o psychologicznych aspektach seksu. Trzeba mówić o takich sprawach jak wyznaczanie granic w seksie czy miłość romantyczna.
 
  Jak szkoły koedukacyjne na wczesnym etapie edukacji wpływają na role kobiet i mężczyzn?
– Nauczanie jest głównie kobiecą profesją, co wiąże się z niskimi zarobkami i niskim statusem społecznym zawodu nauczyciela. 90 proc. nauczycieli w Stanach Zjednoczonych to kobiety, co powoduje, że atmosfera panująca na zajęciach jest również „kobieca”. Szkoły są bardziej dostosowane do dziewczynek niż do chłopców. Coś z tym trzeba zrobić, bo okazuje się na przykład, że chłopcy otrzymują o 30 proc. wyższe oceny, gdy testy czy wypracowania, które piszą, pozostają anonimowe, tzn. gdy nauczycielki nie znają płci piszących.Według OECD chłopcy częściej niż dziewczyny powtarzają klasę, mają gorsze stopnie i częściej nie zdają matury. W niektórych krajach, takich jak Szwecja, Włochy i Polska, dziewczyny poradziły sobie w czytaniu ze zrozumieniem znacznie lepiej od chłopców podczas badań PISA uważanych za najbardziej miarodajny sprawdzian umiejętności i wiedzy 15-latków. Wyprzedziły ich o rok czy nawet półtora. Szacuje się, że w roku 2021 w USA kobiety zdobędą 58 proc. licencjatów, 62 proc. tytułów magistra i 54 proc. tytułów doktora. W Polsce trzy na pięć osób studiujących na uczelniach wyższych to kobiety. Młode kobiety poniżej trzydziestki zaczęły przewyższać swoich rówieśników pod względem wykształcenia i zarobków. Po raz pierwszy w amerykańskiej historii chłopcy są gorzej wykształceni od swoich ojców.
Dziś kobiety już wiedzą, że mogą osiągnąć wszystko, cokolwiek zapragną. To spuścizna emancypacji i efekt ich ciężkiej pracy. Tymczasem mężczyźni mają nadal nastawienie hedonistyczne. Chcą się przede wszystkim dobrze bawić, tu i teraz. To podejście nie zmienia się u nich od lat. Nie lubią planowania, bo oznacza to konieczność kontroli i odpowiedzialności za swoje decyzje. Bo jeżeli czegoś nie zaplanuję, to mogę to zrobić lub nie. A jeśli zaplanuję, to rozczarowanie tym, że tego nie zrobiłem, może być nie do zniesienia.
 
Nadal liczę na to, że to mężczyzna zajmie się naprawą mojego auta, choć z drugiej strony nie chcę pełnić typowo kobiecych ról. Nie będę stała przy garach, ale też zmieniała koła w aucie. Co w takiej sytuacji mają zrobić mężczyźni?
– To nasz największy problem. Dochodzi do głębokich zmian w rolach płciowych kobiet i mężczyzn. Tradycyjne role były proste: kobieta zajmuje się domem, mężczyzna zarabia na utrzymanie rodziny…

Możemy na nowo ustalić role kobiety i mężczyzny w związku, np. ja zarabiam, a mąż opiekuje się domem, ale stereotyp i tak nas dogania. Im bardziej tradycyjny podział ról, tym większa satysfakcja z życia seksualnego pary.

– Takie odwrócenie ról jest posunięciem zbyt skrajnym . Ojciec powinien brać większy udział w wychowywaniu dziecka, niż to miało miejsce kiedyś, ale nie chodzi o całkowitą zamianę ról. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta potrzebują pracy, żeby siebie zdefiniować. Zdrowy model to taki, w którym kobieta i mężczyzna dzielą się w domu doświadczeniami i obowiązkami. Nie chodzi o to, by kobieta występowała teraz w roli męskiej, a mężczyzna w roli kobiecej. Chodzi o to, żeby się spotkali.

W przeszłości mężczyzna pełnił w łóżku funkcję strony aktywnej. Teraz kobiety również chcą być aktywne w seksie. Mężczyźni muszą zrozumieć, że kobietom nie chodzi o dominację. Dążą do zrównoważonych i partnerskich związków – w pracy, w związku, w seksie. Jestem z tobą, bo cię kocham, a nie dlatego, że cię potrzebuję. Dobrze, że kobieta z mężczyzną otwarcie mówią o swoich potrzebach. Tworzą zespół, w którym chodzi o współpracę.

Ten podstawowy model współżycia zmienia się na całym świecie. Czas się zastanowić nad tym, jak winna wyglądać ta współpraca, by kobiety przestały pytać, gdzie ci mężczyźni. Kobietom, które aktywnie doświadczają świata, mężczyźni wydają się dziś po prostu nudni.

Przed powstaniem ruchu kobiecego uczyłyśmy się, jak wychowywać dzieci, podczas gdy mężczyźni uczyli się zarabiania pieniędzy. Dzisiaj kobiety robią jedno i drugie, podczas gdy mężczyźni pozostali przy swojej tradycyjnej roli…

– Nie mówi się o tym głośno, ale w Stanach Zjednoczonych od wielu pokoleń w większości czarnych rodzin brakuje ojców, a tym samym – wzorców męskich. Kiedy chłopiec nie ma męskiego wzorca zachowania, pojawiają się problemy. Ojciec daje motywację do działania i przekraczania własnych słabości. Jego miłość, w przeciwieństwie do miłości matki, jest warunkowa, czyli uzależniona od osiągnięć dziecka. Dlatego tak wielu czarnych mężczyzn źle sobie radzi w szkołach, nie może znaleźć pracy i trafia do więzień. W amerykańskich zakładach karnych jest więcej czarnych mężczyzn niż w szkołach wyższych. To zjawisko zaczyna powoli dotyczyć wszystkich mężczyzn w Ameryce.

Były feminista Warren Farrell twierdzi, że mężczyźni w Ameryce stali się „nowymi Murzynami”.

– Wśród krajów uprzemysłowionych Stany Zjednoczone są tym państwem, w którym najwięcej chłopców, bo aż 40 proc., wychowuje się bez ojców – wśród dzieci matek poniżej 30. roku życia – nawet połowa. Oznacza to, że co drugi chłopiec wychowuje się bez wzorca męskiego. W Wielkiej Brytanii młody człowiek pod koniec dzieciństwa częściej ma własny telewizor w sypialni niż ojca w domu. Młodemu mężczyźnie brakuje dzisiaj wykształcenia, motywacji, ale przede wszystkim ojca.

Podobno kobietom najtrudniej utożsamić się z rolą kochanki, a mężczyznom właśnie z rolą ojca.

– Dzisiaj nie wiadomo, jak być ojcem. W Polsce i Anglii 25 proc. chłopców wychowuje się bez ojca. Po rozwodzie nadal to matka dostaje prawo opieki nad dzieckiem.

Seksizm działa w obie strony.
-Nawet jeśli ojciec bierze udział w wychowywaniu syna, to okazuje się, że rozmawia z nim średnio 30 minut tygodniowo. To nie jest nawet 5 minut dziennie! Zestawmy to z danymi na temat życia wirtualnego chłopców, którzy spędzają w sieci 44 godziny tygodniowo. Młodzi mężczyźni nie są dziś przygotowani do pełnienia roli ojca. Opieka jest koniecznością i obowiązkiem, który im nie odpowiada. Myślę, że bardzo duży odsetek dzisiejszych młodych mężczyzn w ogóle nie zostanie ojcami. Taki będzie ich świadomy wybór, bo nie będą chcieli zrezygnować z wolności. W przyszłości może zatem zabraknąć mężczyzn, którzy będą pełnili rolę ojców. Mężczyzna przestaje być w pewnym sensie istotą społeczną. To ogromne zagrożenie dla społeczeństwa.
 
Przy okazji swoich badań rozmawia pan z ojcami. Co mówią? Czy prowadzi pan dla nich program edukacyjny?
– Wielu mężczyzn zdaje sobie dzisiaj sprawę z tego, że tradycyjny model małżeństwa z nieobecnym ojcem nie jest dobry. Zaczynają rozumieć, że kontakt z dzieckiem jest wartościowy dla obu stron. Chcą być prawdziwymi ojcami i mężami. Nie jest to jeszcze powszechne, ale to nowe, pozytywne zjawisko, które powinno się stać wzorcem postępowania. Sam mam trójkę dzieci, z którymi jestem stale w kontakcie. Media powinny odgrywać większą rolę w propagowaniu takiego modelu ojcostwa.Istnieje wiele programów dla samotnych matek. Dlaczego nie ma programów, które wspierałyby ojców? Świat potrzebuje ojców. Sprawdziłem: nie ma nawet żadnej aplikacji, która codziennie mogłaby wspierać ojców w wychowaniu dzieci.
 
W USA powstają kluby „wolontariackich ojców”. Dojrzali mężczyźni, niekoniecznie będący ojcami, wspierają rozwój młodych mężczyzn.
– W Polsce też powinny się pojawić takie ojcowskie grupy. Obawiam się bowiem, że moje prognozy mogą się urzeczywistnić nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Zachodzi gruntowna zmiana w znaczeniu rodziny, związków i seksu. Trzeba o tym rozmawiać, szczególnie z młodymi ludźmi.
 
Potrzebujemy równości czy równowagi?

– Zdecydowanie równowagi. Są określone zadania do realizacji – dla mediów, rządu i samych rodziców, mężczyzn oraz kobiet. Problem jest złożony i nie ma prostego rozwiązania. W mojej książce jest 30 stron odniesień do wyników badań, które mogą pomóc we wskazaniu drogi ku zmianie. W XIX-wiecznych eksperymentach pokazywano, że gdy wrzuci się żabę do wrzątku, to natychmiast wyskoczy, ale jeśli włoży się ją do zimnej wody, którą będzie się stopniowo podgrzewać, to pozwoli się ugotować. Nasza przyszłość zależy od decyzji podejmowanych dzisiaj.

Philip G. Zimbardo – uznany na świecie jako „głos i twarz współczesnej psychologii”. Uzyskał liczne nagrody i wyróżnienia za pracę dydaktyczną i badawczą, za popularyzowanie wiedzy jako autor książek i osoba wypowiadająca się w mediach, a także za swój wkład w dziedzinę psychologii. Pośród jego ponad 400 publikacji naukowych, w tym 50 popularnonaukowych książek i podręczników, znajdują się najstarszy, wciąż używany podręcznik psychologii „Psychologia i życie” oraz „Psychologia. Kluczowe koncepcje”. Jego obecną pasją jest Projekt Bohaterskiej Wyobraźni (Heroic Imagination Project) badający i wspierający psychologię „zwykłych bohaterów”. Problemy poruszane w najnowszej książce – „Gdzie ci mężczyźni?” – szczególnie leżą mu na sercu, gdyż niedawno został dziadkiem (premiera książki odbyła się 16 maja).

Gazeta Wyborcza, 13 czerwca 2015

Link: http://wyborcza.pl/magazyn/1,145323,18103074,Przyszli_ojcowie_potrzebuja_ratunku.html

z18112536EN

Komentarze

komentarzy









Zobacz także




Czytaj więcej
Architektura szczęścia - warsztat SWPS Czerwcowa Strefa Psyche w warszawskiej siedzibie Uniwersytetu SWPS będzie poświęcona problematyce szczęścia, które,...