Potrzebujemy nowej „męskości”

3 grudnia 2021 


W najnowszym filmie “Proste rzeczy” pokazujesz kryzys w młodej parze z dzieckiem. Skąd pomysł na ten film czy to jest twoja historia?

Grzegorz Zariczny: Chciałem opowiedzieć o czasie, gdy wchodziłem w dorosłość, budowałem dom i tworzyłem bezpieczną rzeczywistość dla mojego dziecka. Właśnie wtedy napisałem pierwszy scenariusz fabularny, niejako z brzucha i wnętrza siebie, który przekształcił się później w historię Błażeja i Magdy. Tak powstały „Proste rzeczy”. Myślę, że kiedy stajemy się rodzicami, to sięgamy wzrokiem wstecz do dzieciństwa. Przyglądamy się matce i ojcu, zastanawiając się czy dali sobie radę? Nie chcemy popełniać tych samych błędów, tylko zrobić wszystko lepiej. Potrzebujemy też zaleczyć rany, które zadali nam rodzice. Dla mnie całe życie bolesne było to, że moja mama nie była dowartościowana przez ojca. Pracowała jako sprzątaczka i była bardzo kochającą kobietą, która zajmowała się całym domem. Ojciec nigdy jej nie przytulał, nie mówił jej miłych rzeczy.

Chciałem, żeby się zmienił i któregoś dnia powiedział: „chodź, pojedziemy gdzieś razem na wycieczkę?” Choćby tyle, taka prosta rzecz. Tymczasem on ciągle spychał ją do roli kobiety domowej i nie walczył o jej marzenia. A matka całe życie z pokorą przyjmowała tą rolę. Dlatego pomyślałem, że gdy sam będę budował relację z kobietą, to w akcie sprzeciwu usunę się na drugi plan. Zrobię wszystko, żeby moja partnerka była szczęśliwa i żeby spełniała swoje marzenia. A później ja, po godzinach, będę robił swoje kameralne kino. I to się udaje.

Jakich wzorców męskości nie chciałeś powielać w swoim życiu? W filmie pada zdanie: „bolało mnie tak bardzo, że zrobiłem tak samo”. Dlatego najpierw trzeba sobie te wzorce i schematy z dzieciństwa uświadomić.

W filmie chciałem pokazać kobietę, która nie jest doceniana przez swojego partnera. Po to, żeby podkreślić ten olbrzymi błąd systemu patriarchalnego, który funkcjonuje od lat i przenosi się z pokolenia na pokolenie. „Proste rzeczy” miały to przerwać. Tym filmem stanąłem też po stronie mojej mamy.

Magda, a jak ty czułaś się w swojej roli? Dlaczego zdecydowaliście się wspólnie z twoim partnerem Błażejem na udział w filmie Grzegorza? Mamy tu pewną kreację ale jest też dużo prawdy o Waszym związku.

Magdalena Sztorc: Grześ zadzwonił do mnie i powiedział, że chciałby zrobić film o Błażeju, bo priorytetem jest tu męska historia. Jednak, żeby to zrobić, potrzebuje też pokazać mnie i naszą córkę Alę, po to by stworzyć portret rodziny. Wiedzieliśmy że będziemy się tu mierzyć z ciemniejszą stroną naszego życia, która dotyczy trudnej relacji Błażeja z ojcem, jednak weszliśmy w tą propozycje bez obaw. Wydawało się nam, że skoro mamy to wszystko przegadane, to zaglądanie w przeszłość nie będzie dla nas przerażające. A mimo to, okazało się że w trakcie realizacji filmu, wiele rzeczy nas zaskoczyło. Błażej popadał w różne stany psychiczne, które były dla mnie trudne.

Dzisiaj, gdy minęły już dwa lata i oglądałam ten film na dużym ekranie, patrzyłam na tych bohaterów – Magdę i Błażeja, z innego miejsca w swoim życiu. Pomyślałam: „ale mi szkoda tej kobiety!”. Czuję, że ona jest właśnie taka niechciana i niedoceniona…

Dla kogo ten film mógłby być terapeutyczny?

G: W „Prostych rzeczach” chciałem głośno powiedzieć, że wrzucanie kobiety w rolę matki, która czuje się „gorsza” od mężczyzny i nie ma prawa więcej zarabiać ani spełniać swoich potrzeb, jest barbarzyńskie. To nie ma nic wspólnego z męskością! Uważam, że system patriarchalny nie pokazuje „prawdziwych mężczyzn”. A później powstają takie filmy, jak „Godzilla vs. Kong” Adama Wingarda, w którym są poukrywane wszystkie te męskie kompleksy..

Jakiś czas temu byłem przekonany, że zmiana w pojęciu „męskości” i „kobiecości”, która jest nam dzisiaj tak potrzebna, nastąpi szybciej w dużych miastach. A tu się okazuje, że przyjeżdżam do Warszawy i wcale nie jest tak nowocześnie jak u nas. Myślę, że wieś zmienia się dzisiaj dużo dynamiczniej niż miasto. Jak widzę, wielu moich rówieśników pragnie jednak kontynuować ten niezdrowy system. Wchodzą w swoje związki i robią dokładnie to, co ich ojcowie. Dlatego bardzo chciałbym, żeby to właśnie oni zobaczyli mój film.

Rozmawiała: Martyna Harland.

Grzegorz Zariczny: reżyser, absolwent Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz warszawskiej Szkoły Wajdy. Proste rzeczy (2020) miały premierę na festiwalu Nowe Horyzonty w sierpniu tego roku. Magdalena Sztorc: aktorka i producentka filmowa. W 2021 roku do kin weszły dwa jej filmy „Proste rzeczy” Grzegorza Zaricznego i „Każdy ma swoje lato” Tomasza Jurkiewicza.

Źródło: magazyn Presto, zima 2021.

Komentarze





Poprzedni artykuł
Między nami
Następny artykuł
O sile stereotypów



Zobacz także

Bo we mnie jest seks
Bo we mnie jest seks
3 grudnia 2021 
Czy reżyser Gundy jest uczciwy?
Czy reżyser Gundy jest uczciwy?
15 listopada 2021 



Czytaj więcej
Między nami Idą święta, trwa pandemia... jak się przygotować na ten czas? Pierwsze urodziny VOD.MDAG.PL oznaczają nie tylko ciekawe...