Strona główna Filmoterapia Filmoterapia w praktyce

Filmoterapia w praktyce

Magia filmowych emocji. Film pozwala nam nie tylko na spotkanie z własnymi emocjami, ale również zaakceptowanie ich w bezpiecznych warunkach – przekonuje Martyna Harland, psycholog z SWPS, i podpowiada, jak urządzić seans filmoterapii.


Katarzyna Moskal: Często nie do końca jesteśmy świadomi emocji, które przeżywamy. Czy film może nam pomóc poszerzyć wgląd we własne uczucia?

Martyna Harland: – Na co dzień każdy z nas, żeby dać sobie radę z rzeczywistością, używa tzw. mechanizmów obronnych. Niektórzy wypierają ze świadomości trudne dla nich treści, nie dopuszczają ich do siebie, inni tłumią je w sobie. Czasem nadmiernie odwlekamy trudne sprawy – uciekamy w prokrastynację, jak Scarlett O’Hara z filmu Przeminęło z wiatrem, która powtarza: „Pomyślę o tym jutro”.

To, że używamy mechanizmów obronnych, nie jest złe, trzeba tylko znaleźć złoty środek – różowe okulary zakładać tylko od czasu do czasu i nie tracić kontaktu z rzeczywistością. Unikanie niewygodnych treści nie jest dobrą strategią. Potrzebne nam są wszyskie emocje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Informują nas o problemie i pozwalają sobie z nim poradzić.

Oglądając film, jesteśmy w stanie spotkać się z tymi treściami, które na co dzień są dla nas zbyt zagrażające np.  „moja praca jest beznadziejna” czy  „poświęcam za mało czasu rodzinie”.

W jaki sposób film wpływa na nasze emocje? Czy może pomóc nam w radzeniu sobie z tymi nieprzyjemnymi?

– Film pozwala nam nie tylko na spotkanie z własnymi emocjami, ale również zaakceptowanie ich w bezpiecznych warunkach. Jest to szczególnie wartościowe w przypadku nieprzyjemnych i negatywnych emocji, których na co dzień unikamy. Gdy oglądamy film, identyfikujemy się z bohaterem, zwłaszcza jeśli jest podobny do nas pod względem wieku, płci czy problemu, z jakim się zmaga. Następnie doświadczamy tzw. katharsis – docieramy do głęboko ukrytych emocji. W końcowej fazie następuje wgląd – zastanawiamy się nad tym, czego doświadczyliśmy i przekładamy rzeczywistość filmową na swoje życie.

W filmie spotykamy się zresztą nie tylko z bohaterem filmowym, ale właściwie sami ze sobą i swoimi emocjami. To, że nie analizujemy bezpośrednio swojej osoby, tylko sytuację bohatera filmowego, jest dla nas bezpieczne. Dzięki temu film rozbraja na chwilę wszystkie nasze mechanizmy obronne. Dlatego osoby, które na co dzień nie płaczą, w kinie doświadczają oczyszczającej roli łez. Można wtedy bezpiecznie zapłakać nad smutną rzeczywistością filmową, a jednocześnie nad sobą samym.

Czy dlatego chodzimy do kina, kiedy mamy zły nastrój?

– Zły nastrój można leczyć filmem na różne sposoby, zależy czy jest to „dół” czy „dolina”. Gdy mamy niewielki dołek, spowodowany np. złym dniem w pracy, to komedia świetnie spełnia funkcje rozrywkowe – rozluźniamy się i przenosimy do innej rzeczywistości w procesie zwanym mental transportation.

Jednak gdy problem jest głębszy, warto się z nim zmierzyć i obejrzeć trudniejszy film, którego bohater zmaga się z wieloma trudnościami. Poprzez analogię i modelowanie zachowania może nam to pomóc w przepracowaniu własnej sytuacji. A nawet jeśli się to nie uda, to – zgodnie z teorią porównań społecznych Festingera –  samo porównanie „inni mają jeszcze gorzej” pozwoli nam poczuć się lepiej.

A jednak ludzie unikają trudnych emocji nie tylko w życiu, ale także w rzeczywistości filmowej. Widać to świetnie w kinach – największym powodzeniem cieszą się komedie. Dystrybutorzy filmów zdają sobie z tego sprawę i nawet filmy Wojciecha Smarzowskiego reklamują jako komedie…

 Czy może Pani podać przykład filmu, który może spełniać funkcję terapeutyczną, na przykład pomóc odreagować emocje?

– Nie ma prostych recept. Efektywność filmoterapii zależy od uważnej selekcji filmów i ich odpowiedniego dopasowania do problemu klienta. Poza tym znaczenie filmu oglądanego w celach terapeutycznych może nie pokrywać się z jego wartością rozrywkową czy estetyczną. Dlatego niektórych może poruszać film Titanic, a innych Niebieski Kieślowskiego. W kinoterapii chodzi przede wszystkim o poruszanie emocji, ale też o przedstawienie procesu rozwiązywania problemu przez bohatera. Ważne, żeby udzielić dokładnych wskazówek co do oglądanego filmu, uświadomić, na co należy zwrócić uwagę, a po obejrzeniu filmu o tym porozmawiać.

Jeżeli chcemy odreagować emocje po jakimś traumatycznym zdarzeniu, np. straciliśmy w wypadku samochodowym dziecko, to terapeuta nie zacznie pracy od filmu, którego tematem jest dokładnie ten sam problem. Wtedy uruchomiłyby się mechanizmy obronne i terapia nie miałaby sensu. Dlatego zaczyna się od innych filmów, na przykład pokazujących zjawisko straty w ogóle. Tak, żeby powoli, krok po kroku przepracować różne emocje, które potencjalnie pojawiają się u klienta w takiej sytuacji.

Z najnowszych badań wynika, że wspólne oglądanie i dyskutowanie o filmach może uratować połowę młodych małżeństw przed rozwodem. Czy kino może nas uczyć lepiej odczytywać i rozumieć emocje innych ludzi?

– Kino ma olbrzymi potencjał. Ze spotkania z filmem i samym sobą wracamy bezpiecznie do rzeczywistości. Ważne jest wtedy, żeby to, czego doświadczyliśmy, zinterpretować i nazwać. Ciekawe rzeczy z terapeutycznego punktu widzenia mogą się zdarzyć podczas dyskusji o filmie w gronie znajomych – pojawiają odmienne punkty widzenia i interpretacje. Oglądając filmy, uruchamiamy mechanizm projekcji, przez co przypisujemy bohaterowi filmowemu swoje własne uczucia i emocje. To, co widzimy w filmie i na co zwracamy uwagę świadczy o nas samych. Film to jedna z najprzyjemniejszych form terapii. A także forma wsparcia dla osób, które chcą polepszyć jakość swojego życia i lepiej rozumieć siebie oraz innych.

W takim razie film może pomóc nam rozwijać inteligencję emocjonalną?

– Film może mieć wpływ na naszą umiejętność rozpoznawania stanów emocjonalnych, radzenia sobie ze stresem oraz współpracy z innymi. Konieczna jest poznawcza obróbka emocjonalnych treści, których doświadczamy w trakcie odbioru filmu. Dlatego aleksytymicy, którzy mają problem z nazywaniem i rozumieniem własnych emocji, nie czują nic w trakcie odbioru filmu. Ale jeśli zbadamy ich reakcje skórno-galwaniczne, okazuje się, że są wysoko pobudzeni, tylko nie zdają sobie z tego sprawy. Trening kinoterapeutyczny mógłby pomóc takim osobom nawiązać kontakt z ich własnymi emocjami.

W jaki jeszcze sposób możemy trenować naszą inteligencję emocjonalną?

– Inteligencję emocjonalną najlepiej rozwijać już u dzieci. Uczyć tego, że warto być uważnym wobec uczuć innych ludzi i świadomym własnych. To wprowadza lepszą jakość nie tylko w nasze życie osobiste, ale i zawodowe. Dzisiaj kompetencje społeczne są dla pracodawcy tak samo ważne, jak kwalifikacje. Jeżeli rozumiemy siebie i innych ludzi, po prostu lepiej odnajdujemy się w życiu.

Wywiad  Magazyn Charaktery: http://www.akademiacharaktery.pl/pages/psychologia-brna-co-dzien/magia-filmowych-emocji


Ważne publikacje, które ukazały się do tej pory w Polsce:

filmoterapia-w-edukacji-i-terapii-dzieci-i-modziey-szkolnej-oraz-dorosych_197595 kino-i-choroby-psychiczne-filmy-ktre-pomagaj-zrozumie-zaburzenia-psychiczne_212677