Poczuć siebie

15 listopada 2021 


Trudne doświadczenia i traumy, odcinają nas od pełnego doświadczania świata oraz od własnego ciała. I to właśnie poprzez pracę z ciałem można do tego świata powróci. O dokumencie „Descent”, który będzie można zobaczyć na tegorocznym Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi, rozmawiają psyholożka Martyna Harland i filmolożka Grażyna Torbicka.

MARTYNA HARLAND: Oglądając ten film, szeroko otwierałam oczy i wstrzymywałam oddech… Kiki, główna bohaterka, nurkuje pod lodowcem m.in. w rejonie Grenlandii, gdzie jest minus dwa stopnie i jedna wielka, czarna otchłań!
GRAŻYNA TORBICKA: Ja również byłam pod ogromnym wrażeniem umiejętności Kiki. Dziewczyna uprawia freediving, czyli nurkowanie na wstrzymanym oddechu i potrafi zanurzyć się nawet w tak zimnej wodzie bez butli tlenowej czy urządzeń służących do nurkowania. Później pojawiła się we mnie zazdrość, ja także chciałabym znaleźć się w tym podwodnym świecie, jednak jest dla mnie zbyt klaustrofobiczny. Nie jestem kobietą-rybą, to nie moje środowisko. Chociaż Kiki swoją fascynację wodą odkryła dopiero po traumatycznym przeżyciu. Została zgwałcona i zamknęła się w sobie. To wtedy właśnie odkryła podwodny świat. Można powiedzieć, że tam, gdzie dla większości z nas nie ma powietrza, ona złapała oddech.

Myślę, że ten film daje dużo siły, szczególnie nam, kobietom. Główna bohaterka została zgwałcona i dopiero nurkowanie pozwoliło odzyskać jej ciało, które zaczęła po tym zdarzeniu ukrywać i odrzucać.Kiki potrzebowała tego, by odciąć od rzeczywistości, oczyścić z tego, co ją spotkało. Być może instynktownie czuła, że podwodny świat jej to da. Nurkując, wchodziła nie tylko pod powierzchnię wody, ale także w głąb siebie. Troszkę tak jak robi to bohater w innym filmie dokumentalnym „Czego nauczyła mnie ośmiornica”, nagrodzonym w tym roku Oscarem, dla którego nurkowanie i podglądanie podwodnego życia ośmiornicy staje się sposobem na wypalenie i kryzys psychiczny.

Kiki znajduje miejsce, dzięki któremu może się odciąć, a z drugiej strony to właśnie pod wodą nawiązuje kontakt ze swoim ciałem. To harmonia ciała i umysłu stanowi podstawę jej nurkowania.

Kiki zrozumiała, że wszystko siedzi w jej głowie. Dlatego skupiła się na tym, żeby oswoić podwodne zimno, zaprzyjaźnić się z nim – tak żeby poczuć, że nie zrobi jej krzywdy. W ten sposób przechodziła do dalszych etapów, zarówno nurkowania jak i poszukiwania siebie. Myślę, że jej przykład pokazuje, jak istotne jest to, żebyśmy potrafili panować nad naszą psychiką.

Kiki mówi: „musisz zaakceptować ból wody, żeby nurkować w takim zimnie”. Kiedy wchodzi się do tak zimnej wody, trzeba się jej poddać. A nie uczy się nas poddawania, tylko walki. Tymczasem z tym zimnem nie można walczyć ani dostosować się do niego.
Jednak, żeby do tego dojść, trzeba przejść kolejne etapy – dlatego Kiki najpierw siedzi nad wodą, chłonie ją i medytuje, przygotowując ciało do wejścia w to ekstremalne zimno. Według mnie to jest także jej terapia i sposób na wyjście z traumy po gwałcie. To nie jest tak, że ona nurkuje i wchodzi do coraz zimniejszej wody po to, żeby się katować i ranić swoje ciało. Ona to robi po to, żeby wzmacniać swoją psychikę, to daje jej satysfakcję i siłę. Dzięki temu że panuje nad swoją psychiką, czyli jest w stanie oddzielić tamto wydarzenie od teraźniejszości i uwolnić się od bólu wspomnienia, może pójść dalej.

A co to dla ciebie właściwie znaczy „panować nad swoją psychiką”?
To oznacza, że jestem w stanie porozmawiać z samą sobą o tym, co najtrudniejsze. Szczerze odpowiedzieć sobie na pytania: co się dzieje, co mnie dręczy i dlaczego? Panowanie nad psychiką to dla mnie umiejętność opanowania ekstremalnych emocji w różnych sytuacjach. Czyli najpierw ich rozpoznaję, a potem nie pozwalam na to, by nade mną dominowały. Do tej wiedzy dochodziłam przez trzydzieści lat swojej pracy w telewizji. Bardzo często zdarzały się sytuacje, które wymagały ode mnie absolutnego opanowania. Kiedy pracuje się z zespołem ludzi, na przykład przy realizacji programu, są momenty, kiedy ktoś zawodzi i wtedy można postąpić dwojako: zacząć krzyczeć czy wściekać się albo zatrzymać się na moment, żeby zobaczyć wyraźniej, co się dzieje, jak można tę sytuację naprawić i jakie z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Tylko jak to zrobić? Jedną z technik nawiązywania kontaktu ze swoim ciałem i emocjami jest metoda Wima Hofa, o której mowa w filmie. Chodzi o świadomy oddech, medytację i… wystawianie się na zimno.

Znam tę metodę, ale jej nie praktykuję. Pamiętasz rozmawiałyśmy o tym w naszej filmoterapii przy okazji filmu „Kłamstewko” Lulu Wang, kiedy babcia głównej bohaterki pokazuje jej, że jesteśmy w stanie opanować nawet najtrudniejsze sytuacje w życiu praktykując tę metodę. Bo jesteśmy w stanie zapanować nad emocjami, nawet gdy „ziemia drży” jak mawiał Pier Paolo Pasolini.

A ty ćwiczysz oddech? Jak radzisz sobie ze stresem?
Nie mam żadnej techniki, po prostu często rozmawiam sama ze sobą. Wtedy mogę różne rzeczy przemyśleć i zastanowić się, dlaczego coś mnie tak mocno poruszyło. Zastanawiam się, co mogę z tym zrobić, jak to przepracować, żeby drugi raz nie popełnić tego samego błędu i nie przeżywać podobnego rozedrgania. Uważam, że jeśli chcemy mieć spokój psychiczny, to trzeba zdefiniować sobie wszystkie sytuacje, które nas osłabiają psychicznie w życiu.
Ja nie jestem typem osoby, która łatwo otwiera się przed innymi ze swoimi problemami. Kiedy chcę się zastanowić nad czymś, co mnie dręczy, nie potrzebuję tego robić przy kimś. Nie potrafiłabym chyba usiąść na kozetce u psychoterapeuty… Chyba że wydarzyłoby się coś, co by sprawiło, że poczuję, że nie dam rady poradzić sobie z tym sama. To pewnie brzmi jak herezja, szczególnie w kontekście rozmów filmoterapeutycznych, które prowadzimy razem od lat, ale myślę, że psychoterapeuta jest dla nas przede wszystkim lustrem, osobą która zatrzymuje nas i pokazuje: „poczekaj, przeanalizuj to sobie jeszcze raz”.
W filmie, o którym rozmawiamy, główna bohaterka sama znajduje lekarstwo dla swojej psychiki i ciała. Dlatego mnie tak fascynuje. Uważam, że jest niezwykle silną osobowością. Gdy nurkuje, jest w pełnym kontakcie ze sobą.

Kolejny moment przełomowy w filmie i życiu Kiki nastepuje wtedy, gdy musi zrezygnować ze swojej pasji, bo inaczej straci wzrok.. Wielu z nas by się załamało. Spytało: Dlaczego ja? Odpowiedź brzmi: bo jestem człowiekiem. Spotyka nas w życiu wszystko i bądźmy na to gotowi, mówmy o tym naszym dzieciom, wnukom, przygotujmy je na różne scenariusze, wtedy jest dużo łatwiej. Ten film w tym pomaga.
Nasze życie jest zmianą. Zawsze będzie „coś”. Kiki zdaje sobie już z tego sprawę, jest z tym pogodzona. Trudno, trzeba zamknąć kolejny rozdział, żeby zaraz otworzyć nowy. Dzielić się swoją wiedzą z innymi.

Ale czasem ma się ochotę krzyczeć i tupać nogami..

Tyle, że to niepotrzebna strata energii, Kiki wie, że to nic nie da, ten film świetnie to pokazuje. Ale wiedza przychodzi z wiekiem, a właściwie z życiowym doświadczeniem.
W naszym cyklu często polecamy kino, które wywołuje w widzu smutek, ale robimy to właśnie po to, żeby życie nas tak bardzo nie zaskakiwało, żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy sami w nieszczęściach czy najtrudniejszych momentach. Bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Ale mamy także możliwość odnajdywania piękna w różnych rzeczach. Jak mówił bohater filmu „Supernova”: „to nie jest tak, że na świecie nie ma cudów, tylko brak w nas woli, żeby te cuda dostrzegać i się nimi zachwycać”. Kiki na nowo próbuje otworzyć się na piękno otaczającego ją świata.

Dla kogo ten film może być terapeutyczny? Myślę, że pokazuje, że nie jesteśmy zdefiniowani przez naszą przeszłość, widzimy tu „wzrost potraumatyczny”, czyli występowanie pozytywnych zmian po traumie w życiu głównej bohaterki.
Ten film to inspiracja dla wszystkich, którzy chcieliby zacząć rozmowę sami ze sobą. Po to, żeby zobaczyć, że istnieją różne metody na powrót do rzeczywistości po trudnych zdarzeniach i na to, żeby cieszyć się życiem pomimo wszystko. A to, jaka to będzie dla nas metoda, musimy dowiedzieć się sami. Najważniejsze to chcieć ją odszukać.
Poza tym „Descent” to nie jest fikcja, nie możemy powiedzieć: „to tylko film, w życiu jest inaczej”. To kino dokumentalne, pokazujące prawdziwe życie dziewczyny, która przeszła w życiu bardzo trudna drogę do tego, żeby znowu poczuć siebie – w pełni wartościową kobietę.

Źródło: magazyn SENS.

Film miał premierę na Festiwalu Dwa Brzegi 2021 rok.

Komentarze





Poprzedni artykuł
Masz prawo do słabości
Następny artykuł
Filmoterapia na Festiwalu Dwa Brzegi



Zobacz także




Czytaj więcej
Masz prawo do słabości Zamknięci w wirtualnej rzeczywistości mamy złudzenie, że kontrolujemy swoje życie. Co się stanie, kiedy pozbędziemy...