Zła Królowa

12 lipca 2019 


Kiedy związek wykracza poza ramy moralności? Czy zniewolenie usprawiedliwa krzywdzenie innych? Gdzie leżą granice walki o własną skórę? O filmie „Królowa Kier” dyskutują filmolożka Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland.


Martyna Harland: Po naszej ostatniej filmoterapeutycznej rozmowie powiedziałaś, żebym koniecznie zobaczyła film „Królowa Kier”, skoro tak bardzo lubię wyzwolone kobiety. Obejrzałam film i jednak nie jestem tak wyzwolona, jak myślałaś…

Grażyna Torbicka: A widzisz. Pamiętam, że byłaś zachwycona pragnącą absolutnej wolności Marią Linde w filmie „Słodki koniec dnia” Jacka Borcucha, która nie baczy na żadne konwenanse. Miała ochotę na romans z młodszym mężczyzną, więc po prostu to zrobiła. „Królowa Kier” również pokazuje kobietę w sile wieku, która angażuje się w romans. Dlaczego jej nie polubiłaś?

Zobaczyłam kobietę zniewoloną, manipulantkę i kwintesencję zła!

Ja nie dostrzegłam sygnałów, które świadczyłyby o tym, że w jej przeszłości zdarzyło się coś, co mogłoby ją zniewolić. Wręcz przeciwnie. Anne jest silną i wykształconą kobietą. Jako adwokatka zajmuje się obroną nieletnich osób, które były molestowane seksualnie. Spełnia się zawodowo, do tego ma fajnego męża i córki bliźniaczki. Dlatego nie rozumiem, dlaczego widzisz w niej zniewolenie.

Jest zniewolona przez wydarzenie z przeszłości, w którym została wykorzystana. Wspomina o tym w scenie rozmowy z kochankiem, gdy ten nagrywa ją na dyktafon. Myślę, że dlatego podświadomie wraca do zakazanej sytuacji, żeby tym razem być na wygranej pozycji. W związku z Gustawem chce rozdawać karty, bo sama była kiedyś ofiarą.

Przypuszczam, że zakazane związki są specjalnością tej bohaterki. Anne jest drugą żoną swojego męża, Petera. Wydaje się, że to ona była aktywną stroną i zainicjowała ten związek. Być może nawet odbiła go poprzedniej kobiecie, z którą ten ma nastoletniego syna Gustawa. Jego matka nie może sobie poradzić z synem, więc go wysyła, żeby zamieszkał z ojcem.

Jednak nie nazwałabym Anne kobietą wyzwoloną…

Według mmie to całkowita egoistka, kocha wyłącznie siebie, dba jedynie o własny komfort. Mimo to da się ją lubić, przynajmniej na początku filmu. Jest bardzo interesującą i niejednoznaczną postacią. W tej roli widzimy znakomitą duńską ak- torkę, Trine Dyrholm, znaną m.in. z „Komuny” i „Wesela w Sorrento”. Jej anne jest w pełni zaangażowana w swoje życie zawodowe, jest też uważną matką. Poświęca córkom czas, czyta im wieczorem książki do snu. Wychowuje je w światły sposób. Dziewczynki realizują swoje pasje. Jednak w pewnym momencie widzimy, że Anne stawia to wszystko na szali, która nieuchronnie musi przechylić się w stronę tragedii.

Do którego momentu przybliżałaś się do tej postaci, a kiedy zaczęłaś się od niej oddalać? Podobał mi się taniec Anne na tarasie, przy głośnej muzyce. Czuję, że coś zaczyna się w niej dziać. Jednak w scenie, gdy całuje Gustawa, przestaję akceptować jej decyzje, bo swoim zachowaniem niszczy rodzącą się więź między kocha-jącymi się i próbującymi na nowo nawiązać relacje ojcem i synem, którzy są tu dla mnie najważniejsi.

Pamiętasz scenę, kiedy Gustaw przyprowadza do domu młodą dziewczynę, Amandę? Przedstawia ją, po czym idą razem na górę do pokoju. buzuje w nich młodość. anne uświadamia sobie wtedy: „Zaraz, czemu on zwraca uwagę na inne kobiety, a nie na mnie?”. W kolejnej scenie widzimy, że wraca mąż Anne, ona przytula się do niego, jednak Peter zajęty jest swoją pracą. Kobieta czuje się wtedy niespełniona. Pomyślałam w tym momencie: „Co za banał” i na chwilę film przestał mnie interesować. Jednak sytuacja tak bardzo się skomplikowała, że na nowo zaczęłam przyglądać się jej z ciekawością. Zastanawiałam się, do czego nas do- prowadzi, bo czułam, że wyniknie z tego wielkie nieszczęście. Gustaw to młody, skrzywdzony człowiek, któremu dano wielkie nadzieje i przekonanie, że jest wymarzonym mężczyzną dla tej kobiety. I nagle dostaje policzek…

Mam taką zasadę, że zanim obejrzę film, niewiele o nim czytam. „Królową Kier” widziałam jako jurorka na festiwalu w Bari, gdzie film miał włoską premierę. Zobaczyłam duńskie nazwisko twórcy filmu i wydawało mi się, że to mężczyzna. Myślałam tak również w trakcie projekcji, przekonana, że tylko mężczyzna może sportretować kobietę jako tak przewrotną i niszczącą. i byłam tym trochę zirytowana. Jednak po filmie zaczęłam szukać informacji o reżyserze i okazało się, że to kobieta! Fakt, że kobieta w ten sposób opowiada o innej kobiecie, dodaje tej historii wiarygodności.

Gdyby główna postać w tym filmie była mężczyzną, o wiele wcześniej włączyłaby nam się lampka alarmowa: „wykorzystywanie”. Kontekst mocno buduje nasze interpretacje.

Niezależnie od płci głównego bohatera taka sytuacja musi wyjść na jaw. i kiedy do tego dochodzi, Anne zaczyna wykorzystywać wszystkie narzędzia, którymi posługuje się na co dzień w pracy. Przekonuje innych do swojej racji. a, jak wiemy, racja wcale nie musi być prawdą.

Psycholog prawdopodobnie określiłby osobowość Anne jako psychopatyczną, antyspołeczną. To zaburzenie charakteryzujące się deficytem uczuć moralnych; obniżonym poczuciem lęku i brakiem poczucia winy w związku z popełnianym czynem. Zgodnie z psychologią rozwojową około drugiego roku życia dziecko zaczyna sprawdzać możliwości wpływania na inne osoby i domagać się tego, czego chce. Z wiekiem uczymy się dochodzić swego po kryjomu.

To, że małe dziecko płacze, bo chciałoby zjeść loda, a matka nie chce go kupić, bo wie, że może się rozchorować, to jednak zupełnie coś innego niż zachowanie dojrzałej osoby, która chce tylko ratować własną skórę i wyrządza przy okazji krzywdę innym. Jako doświadczona w występowaniu przed sądem, anne wie, jak należy się bronić. Manipulując, niszczy życie wielu osób.

Jest mistrzynią manipulacji, ale moim zdaniem nie jest nieświadoma, że krzywdzi innych. Dopiero pod koniec tego filmu na moment odzywa się w niej moralność.

Według mnie ona od początku jest świadoma swojej winy, zdaje sobie sprawę z konsekwencji tego, co robi. Dlatego siostrze, która nakrywa ją na romansie, mówi: „Chyba nie powiesz nikomu, wiesz, że to by wszystkich zniszczyło”. Anne zachowuje się nieetycznie i wydaje się jej, że przez manipulację zdoła zapanować nad wszystkim. nie przypuszcza jednak, że związek ojca z synem może być tak silny.

Co poruszyło cię w tym filmie najbardziej? Mnie sceny pokazujące krzywdę Gustawa.

Dla mnie najmocniejsza jest scena konfrontacji, w której Gustaw siedzi naprzeciwko Petera i Anne. I nie może uwierzyć, że ojciec mu nie ufa, uznaje za prawdę to, co mówi jego żona, nie syn. To bardzo dobrze wyreżyserowana scena, tym bardziej że, jak się potem okazuje, wcale nie mamy pewności, czy Peter uwierzył Anne. Nie chce słyszeć już od niej żadnego słowa. Brawa dla reżyserki.

Co możemy zrobić z takimi bohaterkami jak Anne, których nie polubiliśmy. Co mogą nam dać i wnieść do naszego życia?

Uważam, że „Królowa Kier” to pierwszy film o dojrzewaniu młodego człowieka, który nie tylko odkrywa, czym jest erotyzm, seksualność i pożądanie, ale i pokazuje, że dojrzałość oznacza branie odpowiedzialności za swoje czyny. Gustaw udowadnia to podczas wyjazdu z ojcem. Tymczasem ona nie osiągnęła jeszcze tego stopnia dojrzałości i w chwili, kiedy prawda mogłaby uchronić innych, ona broni tylko siebie. Bogusław Linda jako Franz Maurer w filmie „Psy” Władysława Pasikowskiego powiedziałby: „bo to zła kobieta była”… ale to chyba nie jest takie proste.

Grażyna Torbicka: dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2

Martyna Harland: autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2

Źródło: lipcowy Magazyn SENS, 2019.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, tekst

 

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Gdzie nauczyć się filmoterapii?
Następny artykuł
I ona cię puściła?



Zobacz także




Czytaj więcej
Gdzie nauczyć się filmoterapii? Często pytacie nas o kursy, warsztaty i o to, gdzie można nauczyć się filmoterapii. Zapraszamy na kolejną edycję studiów...