Więcej niż happy end

14 marca 2019 


Libańska reżyserka Nadine Labaki pochyla się na dziećmi ze slumsów. Główny bohater jej filmu – pozbawiony dokumentów, więc skazany na nieistnienie 12-latek walczy o swój akt urodzenia. O „Kafarnarum” rozmawiają filmolożka Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland.


Martyna Harland: Zajn staje przed sądem i mówi: „chcę pozwać moich rodziców, za to że dali mi życie”, a po chwili dodaje, że ma dość ludzi, którzy nie potrafią dbać o swoje dzieci – bardzo mocno zapadło we mnie to wyznanie dwunastolatka.

Grażyna Torbicka: Dla mnie to jest najważniejsze zdanie tego filmu, jakby Nadine Labaki właśnie dla tej wypowiedzi zrealizowała „Kafarnaum”. Spędzamy razem z Zajnem dwie godziny i coraz bardziej rozumiemy, że ma prawo oskarżać swoich rodziców. Kiedy więc pada pytanie sędziego: „co chciałbyś powiedzieć swoim rodzicom?”, odpowiedz chłopca: „by nie mieli więcej dzieci”– nie dziwi.

Chłopiec od małego karmiony jest nienawiścią. Od swoich rodziców słyszy tylko „wynocha, gówniarzu”.

To jest pochodna świata, w którym żyje. Karze mu się iść na ulicę i zarabiać pieniądze. Nie wie, ile rodzeństwa z nim mieszka, nie wie, ile ma lat. „Chyba dwanaście” – mówi w pewnej chwili. Nie ma aktu urodzenia, nie jest nigdzie za- rejestrowany. Podobnie jak i jego rodzeństwo. Tak wygląda sytuacja wielu dzieci i dorosłych na świecie. Jakby nie istnieli…

Mnie ten film zostawił z dużym poczuciem bezsilności, bo przecież nie jestem w stanie pomóc temu chłopcu. Co w ogóle mogę zrobić?

Ale przecież Zajn sam był w stanie sobie pomóc! Finał tego filmu jest cudowny i specjalnie używam tego słowa, bo to, co się zdarzyło na naszych oczach, odebrałam jako cud. Chłopiec widział, że w domu nie może liczyć na wsparcie i konsekwentnie szukał dla siebie ratunku. Zajn wydaje się w pewien sposób wybrańcem Boga. Nie bez powodu film nosi przecież tytuł „Kafarnaum”. To nawiązanie do biblijnego miasta, w którym Jezus dokonał najwięcej cudów. A jednak mieszkańcy Kafarnaum odrzucali go. Dlatego mówię o zakończeniu jako o cudzie, bo w piekle, jakim jest życie chłopca, dokonuje się coś niezwykłego. Reżyserka prowadzi widzów przez większość filmu w taki sposób, jakby nie istniało nic poza światem, w którym żyje Zajn. W końcu pokazuje, że obok toczy się inne życie. Zajn telefonuje do programu telewizyjnego, w którym każdy może opowiedzieć o swoim problemie, i inni dowiadują się o nim. W końcu chłopiec odnosi zwycięstwo, chociaż wydaje się, że nie ma na to szans.

To niesamowite, że zobaczyłaś tu nadzieję. Ja jej nie dostrzegłam. Od tego, że zobaczymy film, w slumsach nic się nie zmieni…

„Kafarnaum” to jest przede wszystkim danie sobie szansy na cud. Niezależnie od tego, czy z tego cudu zostaną wyciągnięte jakiekolwiek wnioski. Czy zostanie zamieniony w dobro, które – jak widać – może zaistnieć w każdych okolicznościach. Zwróć uwagę na zobojętnienie wobec krzywdy innych. Ulice miasta są pełne są małych dzieci, na które nie zwraca się uwagi. Nie powiedziałyśmy jeszcze, że Zajn opiekuje się chłopcem, Yonasem, gdy jego matka, Tigest, pracuje. Kiedy ta znika, Zajn wie, że nie będzie dalej w stanie opiekować się małym. Ma nadzieję, że zajmie się nim ktoś dorosły, więc zostawia go na ulicy i obserwuje zza rogu. Ale mimo że przechodzą tamtędy kolejni ludzie, nikt nie pochyla się nad półtorarocznym chłopcem. I to jest właśnie piekło. A w tym piekle, tylko jeden Zajn ma siłę i świadomość tego, że trzeba o siebie walczyć.

Poruszyła mnie scena, w której Zajn w końcu zostawia chłopczyka pod opieką fałszerza dokumentów.  Powinnam odczuć ulgę, bo przecież trafił pod opiekę dorosłego, jednak nie byłam przekonana, że tam Yonasowi będzie dobrze. Zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby, gdyby chłopcy zostali razem. W pewnym momencie zupełnie zapomniałam, że przecież Zajn także jest dzieckiem. A jak ty odebrałaś tę scenę?

Nie czułam, że Yonasowi będzie lepiej razem z Zajnem, bo miałam świadomość, że miłością i czułością, którą ma w sobie, nie wykarmi ani nie utrzyma tego dziecka. Rozstanie z Yonasem było dla niego trudne. Był załamany i wydawało się, że niemalże pęka mu serce. Ale wiedział, że to jedyne sensowne rozwiązanie tej sytuacji. Faktycznie można powiedzieć, że zachował się jak dorosły i odpowiedzialny mężczyzna.

W filmie pokazano różne postawy matek. Tigest groziła deportacja, jednak robiła wszystko, żeby zostać z Yonasem. Tymczasem matka Zajna uwierzyła, że tak ona, jak i jej dzieci są „pasożytami”.

„Kafarnaum” to film niemalże dokumentalny. Nie możemy go rozważać w kategoriach sentymentalnej opowieści fabularnej, lecz realiów, które pokazują postępowanie dorosłych. Matka Zajna oddaje swoją 11–
nią córkę Sahar za żonę dorosłemu mężczyźnie, gdy tylko ta zaczyna miesiączkować. W zamian za to rodzina dziewczynki dostanie cztery kury. Kobiecie naprawdę wydaje się, że dziewczynce będzie lepiej, że będzie miała swój kąt i własne łóżko. To więcej niż sama może jej zaoferować. Uważam że tak samo Tigest, jak i Rahil, robią pewne rzeczy z na swój sposób pojmowanej miłości do dzieci.

Gdy zastanawiam się, czego najbardziej brakuje Zajnowi, to wydaje mi się że poczucia bezpieczeństwa i mądrej miłości. Tigest pokazuje nam, że można kochać nawet w najtrudniejszych warunkach.

A jednak gdy Sahar odchodzi, jej rodzice bardzo to przeżywają. Oni po prostu nie wiedzą, nie widzą, nie rozumieją… Ktoś taki jak Zajn ze swoją naturalną mądrością, trafia się jeden na milion. Dla mnie najważniejszy w tym filmie jest problem wykluczenia tych, którzy żyją na marginesie. Ci ludzie są tak samo wartościowi jak wszyscy inni, lecz nie mają szansy na bycie szanowanymi.

W Polsce również mamy do czynienia z tym problem, mimo że warunki życia są nieporównanie lepsze. Oswajamy się coraz bardziej z obojętnością i nienawiścią na poziomie społecznym. Dajemy pozwolenie na to, żeby źle traktowano innych.

Ludzie, których pokazuje nam Nadine Labaki, nie mają już żadnych praw, zabezpieczeń, aktów urodzenia. „Kafarnaum” oznacza bałagan, chaos, w którym gnieżdżą się pozbawieni praw ludzie… Do naszego świata nie sposób tego porównać. My mamy znacznie większe możliwości i szanse, aby zapobiec tak strasznej marginalizacji części społeczeństwa. Rozglądajmy się, zanim będzie za późno.

Tym bardziej, że na tym – wydawałoby się – samym dnie piekła w ludziach skrzą się iskierki uczuć.

Relacja Zajna z siostrą i jej los pokazują jak krótkie są tam jednak chwile szczęścia. Dla mnie Zajn jest czystym dobrem, które istnieje nawet w tym strasznym świecie. A może Labaki chce nam powiedzieć, że dobro przyciąga dobro. Wystarczy zacząć… Tigest czeka w więzieniu na deportację, bo nie ma karty stałego pobytu. Jaka jest szansa na to, że odzyska swoje dziecko albo że zobaczy ponownie Zajna? Praktycznie żadna. Tymczasem spotykają się w tym samym więzieniu i Tigest zeznaje, że Zajn opiekował się jej dzieckiem. A on opisuje chłopca i dzięki temu dostrzegają małego w grupie oczekującej na nielegalny przemyt do Europy.

To apel o miłość i odpowiedzialność wobec drugiego człowieka. Po tym filmie ma się ochotę jeszcze mocniej przytulić własne dziecko.

A także apel o odpowiedzialność, systemu państwowego. Zajnowi się udało, świat o nim usłyszał. Kiedy pod koniec filmu fotograf mówi do niego: „uśmiechnij się”, chłopiec się uśmiecha, bo wywalczył swój akt urodzenia.

Przyznam, że za każdym razem gdy widzę dzieci na ekranie, czuję się zmanipulowana. Wolę, kiedy reżyser pozostawia mi więcej przestrzeni na emocje, które przy tym się rodzą.

A ja czuję tu przestrzeń na różne emocje. Nie można powiedzieć, że to ckliwa historia, bo oglądamy świat rzeczywisty, nieomal jak w dokumencie, a Zajn ostatecznie dobrze sobie radzi i my mu w tym kibicujemy. W końcówkę filmu „Slumdog. Milioner z ulicy” Danny’ego Boyle’a – też o chłopcu ze slumsów – nie uwierzyłam. W cud „Kafarnaum”– tak.

Grażyna Torbicka: dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2

Martyna Harland: autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2

Źródło: Sens, marzec 2019

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Na szczęście smutek
Następny artykuł
Przełomowy moment



Zobacz także

Zła Królowa
Zła Królowa
12 lipca 2019 
Wołająca na puszczy
Wołająca na puszczy
13 czerwca 2019 
Na południe od Kairu
Na południe od Kairu
16 maja 2019 



Czytaj więcej
Na szczęście smutek Zrobiłeś film o litości. Ale nie o tej, którą okazujemy ludziom. Litości, którą pragniemy dostawać od innych. BABIS...