W poszukiwaniu siebie, czyli „Mów mi Marianna” i „Barany. Islandzka opowieść”

18 lutego 2016 


Świat jest taki, jakim widzimy go sami, a nie jak opisują go nam inni. Dlatego w codziennych wyborach warto kierować się własną opinią. Jaka może być cena dążenia do życia w zgodzie ze swoim „ja”? Odpowiedzi szukamy z Martyną Harland, psycholog SWPS, rozmawia Aleksandra Strójwąs.


W filmie GrÍmura Hákonarsona „Barany. Islandzka opowieść” bohaterowie walczą o prawo do życia „po swojemu” – bronią swojej niezależności, stylu życia. Jakie są granice pomiędzy wytrwałością a ślepym uporem?
Upór charakteryzuje się powtarzalnością tych samych zachowań i nawyków, niezależnie od zmieniającej się sytuacji. Zamykamy się wtedy na nowe informacje i możliwości. Z kolei w wytrwałości jesteśmy wciąż na to wszystko otwarci. Człowiek wytrwały potrafi dostrzec możliwości. „Barany” to historia o samotności, zawziętości oraz wytrwałości. Pokazuje, jak poradzić sobie z utratą w życiu czegoś, co jest dla nas najcenniejsze. Na pewno warto być wytrwałym.

Film stanowi swego rodzaju pochwałę przekorności. Dlaczego warto pielęgnować w sobie tę cechę?
Świat jest taki, jakim widzimy go sami, a nie jak opisują go nam inni. W decyzjach, które podejmujemy na co dzień, warto kierować się przede wszystkim własną opinią, a nie opinią masy. To ciekawe, ludzie, którzy żyją samotnie ze swoimi owcami, pośród natury, budują niezwykle silną więź ze swoimi zwierzętami. We współczesnych społeczeństwach to coś bardzo rzadkiego. Ekscentrycy i dziwacy też powinni mieć swoje miejsce we współczesnym świecie.

Dwaj bracia wybierają odmienne sposoby radzenia sobie z trudnością, która ich spotkała. Co te dwie strategie mówią o ich osobowościach?
Jeden reaguje w sytuacji konfliktu destrukcyjnie i próbuje poradzić sobie przede wszystkim z trudnymi emocjami. Drugi reaguje konstruktywnie i skupia się na zadaniu do wykonania. Jednak obaj są bardziej uparci niż barany, które hodują. Islandczycy są znani ze swojej upartości i niezależności. Chcą stać mocno na nogach i nie ufają temu, co przychodzi z zewnątrz. Czasami ta potrzeba niezależności prowadzi do różnych sporów. Nie mają nikogo, z kim mogliby porozmawiać, oprócz swoich zwierząt, ale też są zbyt dumni, by odpuścić i się pogodzić. Brzmi znajomo?

Czego uczy nas film?
Pokazuje, jaka jest droga do tego, żeby rozwiązać konflikt. Jak się dogadać? Do tego potrzeba wspólnego celu lub kompromisu – inaczej się nie da. Ważne, żeby troszczyć się o to, co się dzieje wokół nas. Jak pokazał słynny eksperyment Muzafera Sherifa dotyczący konfliktów międzygrupowych, skierowanie uwagi na wspólne cele i wartości może osłabić destrukcyjny charakter każdego sporu. Polska szczególnie dzisiaj potrzebuje przyjęcia optymistycznej perspektywy i zażegnania sporów, które toczą się na co dzień. Pod tym względem ten film może nas wiele nauczyć.

Po seansie zastanów się:
Czy zdarzyło ci się stracić w życiu coś cennego? Jak się wtedy czułaś?
W jaki sposób poradziłaś sobie z tą sytuacją?
Bycie upartym się przydaje? Dlaczego tak/nie? Jaka jest różnica między byciem upartym a wytrwałym?
W jaki sposób się dogadać z bliską osobą, gdy jesteś z nią w konflikcie?
Jak podoba ci się zakończenie filmu? Czy coś byś w nim zmieniła?

„Barany. Islandzka opowieść”
REŻYSER IA i SCENARIUSZ : Grímur Hákonarson
WYST ĘPUJĄ : Sigurður Sigurjónsson, Theódór Júliusson, Charlotte Bøving
PRODUKCJA: Dania, Islandia, Norwegia, Polska
PREMIERA: 12 lutego


„Mów mi Marianna” to historia kobiety uwięzionej w ciele mężczyzny, która w wieku 43 lat, kiedy spełniła swoje wszystkie role życiowe, decyduje się na korektę płci. Jakie konsekwencje dla psychiki ma konieczność życia przez wiele lat w nie swoim ciele?
Każdy z nas to potrafi. Zasłonić kawałek rzeczywistości przed samym sobą. Łatwiej udawać, że wszystko jest w porządku, np. że podoba nam się nasza praca, jesteśmy szczęśliwi w związku itp. U Marianny dochodzi element tego, że w latach 80., kiedy była nastolatką, osoby transpłciowe leczono elektrowstrząsami. Miała wybór: albo „się leczyć” w szpitalu psychiatrycznym, albo udawać kogoś, kim nie jest. Wybrała to drugie, zwalczyła to w sobie na jakiś czas, chciała mieć rodzinę i móc normalnie funkcjonować.
W związku z tym podjęła decyzję, że będzie żyła w ciele mężczyzny. Taki uśpiony, nieprzepracowany temat, który sprawia, że nie żyjemy w zgodzie ze sobą, kiedyś na pewno się odezwie, tyle że ze zdwojoną siłą. Marianna po operacji jest szczęśliwa, że wreszcie nie będzie czuła obrzydzenia do siebie i swojego ciała.

Droga Marianny jest okupiona cierpieniem, także tym, które zadaje bliskim – dla żony i dzieci jej decyzja to szok. Rodzice Marianny nie rozumieją jej problemu – wydają się do końca niepogodzeni z jej decyzją. Jak walczyć o siebie, gdy trzeba mierzyć się z odrzuceniem otoczenia?

Można zapytać, jaka jest cena prawdy. Tą ceną jest czasem samotność. Walka Marianny o to, by być sobą, była bardzo samotna. Na operację korekty płci pojechała do Gdańska sama i sama z niego wróciła. Gdy film był kręcony, zgodnie z polskim prawem osoba, która chce poddać się korekcie płci, musi pozwać do sądu swoich rodziców, którzy muszą się zgodzić na zmianę zapisu w metryce. Dopiero ta zgoda pozwala na zmianę tożsamości, czyli wyrobienie nowych dokumentów oraz zrobienie operacji. Marianna od kilku lat walczyła z rodzicami w sądzie. Udowadniali, że trzeba ją leczyć psychiatrycznie, że postradała zmysły w efekcie wypadku.

Poznajemy też przeszłość Marianny – jej życie, gdy była jeszcze Wojtkiem. Widzimy, że miała kochającą rodzinę, wspierającą żonę. Jest to dalekie od stereotypowego postrzegania osób transseksualnych – że taki problem dotyka ludzi dziwnych, ludzi z marginesu. Czy lęk jest naturalną reakcją na inność?

Inny zawsze zaburza system i początkowo wywołuje lęk. W filmie widzimy intymną historię, dzięki czemu widz może wejść głębiej w temat. Transseksualizm jawi się tutaj nie jako kolorowa parada i stereotypowo postrzegane seksualne rozbuchanie, lecz jest walką o ponowne narodziny. Większość ludzi nadal myli transwestytyzm z transseksualizmem. Jak twierdzi znana polityk Anna Grodzka, największym marzeniem osoby transpłciowej jest przestać nią być. Marianna w dodatku jest osobą skromną, głęboko wierzącą, o konserwatywnych poglądach, to potęguje jej dramat. Jako osoba transseksualna, czuje się wykluczona z kościoła.

Film pełni podwójną funkcję terapeutyczną – dla samej Marianny, ale także dla reżyserki Karoliny Bielawskiej – która w trakcie kręcenia filmu ciężko zachorowała, ale pomimo to skończyła film. A jaką terapię może stanowić film dla widza?

Ten film jest niesamowity, bo wynika nie tylko z obserwacji, ale z relacji dwóch silnych kobiet – Marianny i reżyserki Karoliny Bielawskiej. Jak twierdzi reżyserka, życie Marianny stało się w pewnej części jej życiem. To jest jej walka o akceptację, miłość i godność, w której uczestniczyła. W filmie Gosi Szumowskiej „Body/Ciało” terapeutka grana przez Maję Ostaszewską mówi: „Kto kocha, nigdy nie jest chory”. Film porusza, dlatego świetnie nadaje się do pracy nad takimi zagadnieniami jak: samoocena, seksualność, miłość i związki, choroba, przyjaźń, odmienność, dążenie do prawdy o sobie i życie w zgodzie ze sobą.

Po seansie zastanów się:
Co czułaś, oglądając film? Spróbuj nazwać swoje emocje.
Czy ten film zmienił coś w tobie, jeśli tak to co? (poglądy, uczucia)
Czego brakuje w emocjonalnym życiu bohatera filmu? (jakich emocji: np. bliskości, więzi, zrozumienia itp.)
Dlaczego Marianna tak późno decyduje się na zmianę płci?
Czy w dążeniu do prawdy o sobie rani bliskich?
Jak oceniasz jej zachowanie? Czy ma do tego prawo?

„Mów mi Marianna”
SCENARIUSZ I REŻYSER IA: Karolina Bielawska
WYST ĘPUJĄ : Marianna Klapczyńska, Jowita Budnik, Mariusz Bonaszewski
PRODUKCJA: Polska
PREMIERA: 29 stycznia

Magazyn SENS marzec 2016 r

12717483_1149207021758426_7701659175020071633_n

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Kino to emocje
Następny artykuł
Konferencja Naukowa "Kino, film i psychologia"



Zobacz także

Grażyna Torbicka: Ufam ale…
Grażyna Torbicka: Ufam ale…
15 października 2017 
Męska filmoterapia
Męska filmoterapia
26 sierpnia 2017 



Czytaj więcej
Kino to emocje Spośród wszystkich dziedzin sztuki, kino ma największą moc oddziaływania. Filmy pozwalają nam nie tylko na spotkanie...