Ukryte marzenia seksualne Felliniego, wywiad z prof. dr hab. Jerzym Miziołkiem

1 września 2012 


Martyna Harland: Gdybym była reżyserem, chciałabym być właśnie Fellinim i robić kino surrealistyczne

Jerzy Miziołek: Fellini nie jest typowym, programowym surrealistą jak np. Luis Buńuel. Pomimo całego humoru i głębokiej drwiny jakimi się posługuje, jest to przede wszystkim niezwykły obserwator życia politycznego i kulturalnego we Włoszech. Italia jest na pewno jego ukochanym krajem, ale jest on także jej dosadnym i przesadnym na pozór krytykiem, który wykorzystuje przy tym elementy świata fascynujące dla surrealizmu, czy psychoanalizy. Dla przykładu, gdy oglądamy La Dolce Vitai odbywa się scena przyjęcia- pojawia się głowa Minotaura, z czego można wnioskować że ta kultowa hybryda- owoc związku kobiety ze zwierzęciem- czyli zoofilii, to jest jeden z przykładów takiego sięgania po kokosy surrealizmu i psychoanalizy.

Filmy Osiem i pół, czy Giulietta i duchy, zostały nakręcone jako efekt autoterapii i psychoterapii. W wyniku fascynacji Felliniego oraz jego żony Masiny samym Jungiem.

Wiele osób rozpisuje się na ten temat, że niemalże we wszystkich filmach jest obecny sam Fellini (jego alter ego Marcello Mastroianni), to jest dla niego rodzaj terapii.

Życie Felliniego nie było usłane różami, były okresy kryzysu i gigantycznej krytyki. Atmosfera absurdu, którą często tworzy w swoich filmach, wywołać ma głębszą refleksję. Pytanie jest takie- czy jemu chodzi o to, żeby samemu pewne procesy automatyzmu myślowego wytłumaczyć, czy też próbuje rozwiązać zagadkę tego, co jest w podświadomości i półśnie. Ten pozorny chaos w jego filmach w jakimś sensie można wiązać z myśleniem automatycznym, o którym pisał Andre Breton. Z własnego doświadczenia wiem, że zdarza się tak że to, co jest rzeczywiste i to o czym się marzy jest często scalane przez sen, który w pewnym stopniu jest częścią naszej pamięci, a także zapowiedzią zdarzeń które chcielibyśmy zobaczyć. Dzisiaj np. zapomniałem odesłać swój artykuł naukowy po korekcie, wstałem o czwartej rano i śnił mi się właśnie Rzym. O dziwo to był Rzym, który przeżywał trzęsienie ziemi, widziałem spadające donice z kwiatami.. u Felliniego jest właśnie tak, że on buduje film w taki sposób że właściwie mamy trzy wątki, siedem epizodów, które się na pozór wykluczają ale są elementy scalające całość. Jak u Buńuela, czy u współczesnych surrealistów pojawia się tu także rodzaj krytyki kościoła, czy odniesienie do tej tematyki np. w La Dolce Vita, gdzie film rozpoczyna się od słynnej sceny z Chrystusem “robotnikiem”, całość spina scena cudu, która jest na końcu rzekomego objawienia się Matki Boskiej i ta ogromna symboliczna ryba, która się pojawia na końcu filmu- symbol chrześcijaństwa. Fellini postrzega Rzym jako ziemię obiecaną i jednocześnie ziemię grzeszną. Choćby wszelkie sceny ze staromodnymi domami publicznymi, które nawiązują do wizji np. Marcela Prousta, oczywiście tutaj te domy publiczne nie są eleganckie, są przeznaczone bardziej dla plebsu. Jednakże rzeczywiście widać tą surrealistyczną wizję świata, w której są ukryte i niezrealizowane pragnienia, wiążące się ze sferą seksualną, erotyką.

Jest u niego w filmach obecne niebywałe rozerotyzowanie, niemalże erotyczne ślinienie się. Jakie są kobiety u Feliniego? Nie lubił ówczesnych gwiazd Grety Garbo, Rity Hayworth. Wolał raczej wzór matki: Brigitte Helm, Donatelli Damiani.. 

Tak, Fellini poszukiwał kobiet monstrualnych, jest to kapitalny przykład fascynacji żyjącą w Rzymie ideą kultu wielkiej matki: kobiety władczej, potężnej ze sfery matriarchatu. W filmie Amarcord pada określenie “Chcę kobiety, pożądam kobiety”- pragnienie Felliniego zostaje zwerbalizowane, być może jest to rodzaj jego nienasycenia sferą seksu. Słynna scena kąpieli w Fonntana di Trevi, Anity Ekberg (Sylwii), która zwraca uwagę swoim ogromnym biustem, który dla wielu mężczyzn jest rodzajem “lactacio” (karmienie piersią). Jest to piękno, które zachwyca nas swoją kobiecością, nie urodą. To jest kobieta duża i silna, o obfitych kształtach, rodzaj bardziej matki niż kochanki. Stało się to sceną kultową. Na dodatek pojawienie się tego kotka, jaka to jest kapitalna gra, duża kobieta Sylwia zestawiona z tym malutkim puchatym kotkiem (matka-dziecko). Myślę, że warto przebadać powodzenie słynnej Fontana di Trevi przed tym filmem i po..  Uczciwie przyznam, że ta kobieta nigdy mnie nie pociągała. Ja wolę- i nie tylko dlatego, że patrzę teraz na Panią- kobiety szczuplejsze, subtelniejsze..

Jego wczesne filmy np. La Strada, to szczególna opowieść nie bardzo kojarząca się z jego przyszłymi filmami. Później Fellini próbuje iść z duchem czasu np. kojarząc ruch hippisowski na świecie, to jest kapitalna rzecz takie wyczucie trendu. Jakby porównać Felliniego z Buńuelem- ten drugi opowiada, że przy całym krytycyźmie jaki ma do obyczajowości seksualnej burżuazji i rodzaju marzenia jakie posiada o udziale w orgiii z licznym gronem kobiet- w momencie kiedy taka okazja się nadarza wycofuje się. Myślę, że tą historię z Buńuelem można odnieść do Felliniego, który wszystko wskazuje na to, że pożądał w życiu znacznie więcej niż mógł osiągnąć. Te filmy dawały mu szansę tworzenia opowieści, gdzie pojawia się wielkie grono kochanek np. dziennikarza Rubiniego w filmie La Dolce Vita.

Mówi się, że surrealiści zabezpieczyli swoją sztukę przed zwietrzeniem opierając ją na ponadczasowej idei podświadomości, na Jungu czy Freudzie..

Czy ktoś to przebadał, że Fellini czytał więcej Junga niż Freuda, bo wydaje mi się że jego fascynacja religią jest ogromna..Fellini także sam rysuje, zatrudnia bardzo dobrych artystów, którzy przenoszą świat jego wyobraźni w świat jego filmu. Niektóre toposy są w jego filmach poddawane humorystycznej obróbce- jak pokaz mody kościelnej, gdzie jest krytyka blichtru przesadniego kleru. W jeszcze większym stopniu widać to w Rzymie, objadanie się daniami, które niedługo po tym jak zostały pokazane w filmie stały się znane na całym świecie, słowo pizza czy spaghetti, stały się symbolem włoskiej, prostej kuchni tak niezwykle związanej z życiem Włochów. Najładniejsza kobieta na przyjęciu okazuje się być prostytutką. Rzeczywiście wracamy cały czas do sfery jeśli nie grzechu, to do sfery kobiecości, która jest raz monstrualna, a raz krótko mówiąc wpisana do sfery milości sprzedajnej. Jeśli we Włoszech faktycznie jest prawo, że mężczyzna może zdradzać, a kobieta właścwie nie może się do tego posunąć, a jeśli się posunie i to się wyda, to jest wielka tragedia. To u Felliniego ta kwestia nie jest tak klarownie przedstawiona- po której on stoi stronie, mężczyzn czy kobiet.  Niewątpliwie jak wszyscy Włosi, wcielając się w rolę dziennikarza w La dolce vita jest człowiekiem, który nie jest w stanie obronić nawet cząstki swej przyzwoitości.

Fellini żył w długoletnim związku małżeńskim z Masiną, może jego filmy to była odskocznia, pewien rodzaj ujścia jego fantazji i niespełnionych marzeń erotycznych?

Przychodzi mi tu na myśl ulica na której żył Fellini- Via Margutta- uilca artystów, poetów, malarzy. Znany malarz Henryk Siemieradzki, który pojął za żonę swą kuzynkę (dostał na to zgodę papieża)- patrząc na niektóre jego obrazy odnoszę wrażenie, że jest to człowiek jednej kobiety, który o innych kobietach jeśli nie marzy, to pojawiają się w jego świecie. On swoje niespełnione wizje posmakowania innego ciała, innych ust przenosi w świat swoich obrazów. Być może łączy to tych dwóch ludzi. Obydwaj także interesują się starożytnością i próbują ją zinterpretować bardzo dokładnie. Tak jak Fellini jeździ do Pompejów, studiuje aspekty życia codziennego, ogląda przedmioty, których używali Rzymianie, zastanawia się nad każdym detalem który wprowadza do filmu. Ma taką dążność do rekonstrukcji archeologicznej tego świata. W momencie kiedy został pokazany film La dolce vita, jedna z gazet włoskich zorganizowała nawet konferencję naukową, która dotyczyła obyczajowości dzisiaj- w latach 70-tych i obyczajowości Rzymian dawniej- co było niemoralne kiedyś, a co jest dzisiaj. Dla tych artystów różnych epok Felliniego, który posługiwal się filmem i Siemieradzkiego, który wyrażał się w obrazach, dla nich ścieżką która pozwala im uciec w sferę marzenia erotycznego jest starożytność przedchrześcijańska z innymi zasadami moralnymi niż bardziej surowe chrześcijaństwo.                      

Nazwanie czegoś tematem mitologicznym uwalnia twórcę od bycia dosadnym, wulgarnym czy takim, który operuje dosadnością. W tym wypadku powinniśmy przywołać słynny obraz Maneta “Śniadanie na trawie”, który wywołał skandal dlatego, że kobieta którą tam przedstawiono jest naga. Było to nie do przyjęcia, jednakże gdyby nazwa obrazu odwoływała się do tematyki mitologicznej, nie byłoby tego problemu. Sam Napoleon III, cesarz Francuzów, podobno uderza w ten obraz, tym samym wyrażając swoje oburzenie. Zatem rzeczywiście mitologia i odniesienie się do starożytności jest środkiem do wypowiedzenia się na temat np. niespełnionych marzeń erotycznych, czy marzeń o innych kobietach.

Często angażował nieprofesjonalnych aktorów, którzy odpowiadali wizji postaci – byli twarzami, a nie aktorami. W trakcie zdjęć filmowych prosił aktorów o to, żeby zamiast tekstu scenariusza liczyli do stu lub sugerował recytowanie przepisu na ulubioną sałatkę.

Zawsze mnie fascynowała muzyka i z przyjemnością obejrzałem Próbę orkiestry, późny film Felliniego zrobiony na potrzeby telewizji. Jest to bez wątpienia krytyka sytuacji społecznej we Włoszech. Postać bohatera dyrygenta, który w pewnym momencie zaczyna mówić jak Hitler, on jest właśnie przykładem kogoś, kogo gdzieś wyszukał przez przypadek Fellini. To był Holender mieszkający w Berlinie, na dodatek zupełnie niemuzykalny, główny trud polegał na tym, żeby jego dyrygowanie wyglądało na prawdziwe.

Te filmy powstawały w niewiarygodnym chaosie, niektórzy się obawiali, że nie przyniosą żadnej logicznej wypowiedzi, a on jednak był w stanie poskładać to w jedną całość. Jego typowo surrealistyczne odniesienia, np. w filmie Próba orkiestry, kojarzenie instrumentow muzycznych z narządami płciowymi albo substytutami organów płciowych.

Wybranie przez niego Paoliny w La dolce vita, tej dziewczynki z ostatniej sekwencji filmu- ślicznej, słodkiej szatynki- jest jeszcze jednym rodzajem tęsknoty Felliniego za anielską urodą kobiecą. Zatem z jednej strony jest u niego obecny kult wielkiej matki ale jest też tęsknota za wyższą, anielską istotą. To nie są marzenia seksualne, ona jest tylko ucieleśnieniem filigranowego bytu dziewczęcego. Takie elementy są wyjątkowo optymistyczne i piękne. Poza tą całą dosadnością i rubasznością, pojawiają się w  jego filmach odniesienia do bytów niby ziemskich ale o aspekcie prawie niebiańskim. Może to być rodzaj tęsknoty Felliniego, z którego wiarą było rozmaicie. Jednak po tych wszystkich grzesznych myślach na temat innych kobiet- pojawia się ucieleśnienie bytu duchowego, rodzaj neoplatonizmu.

Mawiał, że długoletniego aktora rozpoznaje się po tym,  że noszą oni taką maskę emocji, posiadają pewien rodzaj chropowatości, nabierają jej gdy wypożyczają swoje twarze przez tyle lat, napełniając je historiami i osobowościami- jakby rodzaj psychologicznej operacji plastycznej..

Co do chropowatości pamiętam, że gdy Fellini chciał nagrać Satyriconw wersji łacińskiej, aktorzy mieli mówić po łacinie i potem chcieli do tego dodać napisy. Próbował znaleźć niemieckich kleryków, których łacinę znamy- to jest łacina taka jakby wóz ciężko obładowany na żelaznych kołach jechał po bruku.. niemiecki jest językiem dość hałaśliwym, nie ma włoskiego polotu..

Nieprawdopodobne jest u niego granie kontrastami, poszukiwanie aspektu człowieka który nie jest bohaterem, ale człowieka który ma wyrzuty sumienia. Wracam ciągle do mojego ulubionego filmu Felliniego La doce vita, w którym  dziennikarz w pewnym momencie stwierdza że zmarnował swój talent. W tym filmie chodzi o los człowieka wpisanego w kontekst tamtych czasów, który nie może uwolnić się od przeszłości i wyższych tęsknot.

„Kurosawa powiedział więcej owym promieniem światła, które przeszywa puszczę w „Rashmonie” niż cała ta wyszukana technologia Sony”. Na czym polegał fenomen filmów Felliniego? Odnoszę wrażenie, że niemalże malował obrazy

Fellini zrobił co najmniej 24 filmy, to jest na prawdę dużo. Każdy kto choć trochę kocha kino i ma cierpliwość do poszukiwania dobrych, starych filmów, jest w stanie wymienić przynajmniej 10 filmów Felliniego, czyli nawet więcej niż oper Mozarta! Jego pierwsze filmy, to filmy społeczne np. La strada, wszystkie późniejsze filmy Osiem i pół, La dolce vita, Rzym, to są filmy w których miał odwagę mówić o rzeczach o których niewielu potrafiło opowiadać. Osiągnął taką pozycję, że był w stanie podjąć się otwartej krytyki systemu, demokracji włoskiej, nikomu innemu by to nie uszło na sucho. Porównanie orkiestry do faszyzmu jest może nadużyciem ale Felliniego było stać na tego typu zestawienie, ze względu na jego niezwykły dorobek twórczy.

Odniósł sukces międzynarodowy. Gore Vidal, który wypowiada słynną sekwencję “w Rzymie mógłbym nawet przeżyć koniec świata!”, to jest kapitalny pomysł na to, żeby być Włochem i opowiadając włoskie historie stać się uniwersalnym! Uniwersalność wypowiedzi oraz odwaga, że nawet w społeczeństwie cywilizowanym świat prostytucji jest światem którego nikt nie zauważał i nie pokazywał, a on pokazuje. Był w stanie krytykować kler w mieście papieża. Jego krytyka to nie rodzaj hipokryzji czy złośliwości, bardziej rodzaj moralitetu, apelu który ma powiedzieć że istnieją pewne granice w postępowaniu. Jeżeli sacrum ma pozostać sacrum, niech nie wychodzi w sferę przesady czy egzaltowania. Udało mu się zdobyć pozycję, z której mógł krytykować system i obyczaje seksualne, a jednocześnie pod tym wszystkim niewątpliwie ukrywał swoje sny o potędze seksualnej, o posiadaniu wielu kobiet. Unikatowość Feliniego polega na znakomitym zbalansowaniu tradycji kultury włoskiej wynikającej ze starożytności, która ma swój refleks w naszych czasach. Jednocześnie jest to fascynująca, płynna opowieść, która dotyka najbardziej newralgicznych punktów życia. Pytania, które zadawali suurrealiści “czy samobójstwo jest rozwiązaniem?”, “czy człowiek powinien mieć kochanki ?”,  “jaka jest rola prostytucji?”.

Udało mu się stworzyć tak jak Pani słusznie zauważyła zespół obrazów, które są czasem jedynie zestawieniem sekwencji np. jeżdzenie motorami po Rzymie (Rzym)-  rodzaj narracji bez słów, on wie kiedy zamilknąć i wie kiedy coś dosadnie powiedzieć. On sam rysował kadry z filmu, dbał o najmniejszy detal. To wszystko opowiada naszą historię Europejczyków ale czyni z tego uniwersum, które dotyczy wszystkich ludzi. Próbuje także rozwikłać tajemnice czegoś, o co ktoraś z grup rockowych pyta “What we are living for?”- nikt nie potrafi odpowiedzieć równie dobrze na pytania “po co żyjemy?”, “co to życie ma oznaczać?”, “jak się zachowywać?” i “do czego mamy zmierzać?”- nikt do tych tematów tak ładnie nie podszedł. Znakomity sposób na zrobienie dobrego filmu w tym wypadku to jest rezygnacja z kluczowych gwiazd. Fellini sam wychodzi na czele jako indywidualność twórcza, jego intelekt i wizja twórcza przebijają się z niebywałą siłą.  Jest to reżyser jednego wybitnego aktora Marcello Martoianniego, którego sam stworzył. Plus znakomita muzyka Nino Rotty, która wypełnia wszystko. Słowo, obraz i wyobraźnia plastyczna oraz świetnie skomponowana muzyka tworzą unikat jakim był Fellini.

Rozmawiała: Martyna Harland

Profesor dr hab. Jerzy Miziołek jest wykładowcą SWPS i Uniwersytetu Warszawskiego. Studiował historię sztuki i archeologię śródziemnomorską na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz w Pontificio Istituto di Archeologia Cristiana w Rzymie. Był stypendystą min. The Getty Research Institute, Center for Advanced Study in the Visual Arts w Waszyngtonie, Instytutu Warburga w Londynie orazHarvardUniversityCenterfor Italian Renaissance Studies i Kunsthistorishes Institut we Florencji.  Prowadzi interdyscyplinarne badania nad sztuką europejską. Współtwórca kilku filmów dokumentalnych, w których zostały zastosowane nowe technologie, m.in 3D Studio Max 2009″; jeden z nich „Chopin wśród artystów i uczonych doczekał się angielskiej i francuskiej wersji językowej”. Autor przeszło stu pięćdziesięciu artykułów i dziewięciu książek.

5343_1_front

383354_10151929212261808_445542882_n

Wywiad opublikowany na stronie www.kinoterapia.pl

Komentarze

komentarzy









Zobacz także




Czytaj więcej
O pokoleniu hedonistów z Wojciechem Eichelbergerem O problemach młodego pokolenia Click oraz o sile psychicznej ze znanym psychologiem, psychoterapeutą, pisarzem, Wojciechem...