Szukamy czegoś, co wypełni pustkę

2 maja 2017 


Filmy „Szatan kazał tańczyć” Katarzyny Rosłaniec i „Porto” Gabe’a Klingera łączy podobny temat. Oba opowiadają o doświadczeniach młodych kobiet, a jednak robią to w zupełnie inny sposób. Z jednej strony dostajemy emocjonalny rollercoaster, z drugiej przykład slow cinema. Co sprawdza się lepiej na ekranie i co bardziej porusza widza – Grażynę Torbicką pyta Martyna Harland.


imageedit_1_7858761698

Karolina z filmu „Sztan kazał tańczyć”, jak wiele współczesnych młodych kobiet, żyje szybko i intensywnie. Pragnie doświadczyć wszystkiego ze zdwojoną siłą. Czas upływa jej na podróżach, romansach i imprezach. Jednak odczuwa pustkę, której nie są w stanie pokonać narkotyki ani seks. Czego brakuje w jej życiu?

Pustka emocjonalna Karoliny jest dojmująca. Nie widzi sensu w swoim życiu i intensywnie go poszukuje. Właśnie wydała swoją pierwszą powieść, współczesną wersję „Lolity”.Lolita, którąznamy z powieści Vladimira Nabokova, miała w sobie pewną naiwność, nieświadomość i piękno. Podążaliśmy za nią, razem z nią wchodziliśmy w świat, który już za chwilę miał ją w całości pochłonąć. Dzisiejsza Lolita bardzo świadomie prowokuje mężczyzn i różne sytuacje w swoim życiu. I bohaterka sama zachowuje się jak taka Lolita, dla której nie ma żadnych zasad.

Kasia Rosłaniec twierdzi, że zrobiła film instagramowy, w którym kadry z życia Karoliny można ustawić w dowolnej kolejności. Nie widać jednak perspektywy głównej bohaterki – to od nas zależy, co finalnie zobaczymy na ekranie. Co ty zobaczyłaś?
Napis: „Ten film to układanka. 54 dwuminutowe momenty z życia Karoliny. 9 w każdym z 6 kolorów. Można je ułożyć na 43 miliardy sposobów i zawsze będą opowiadały tę samą historię” – już na samym początku zdradza konstrukcję filmu i mnie odebrał zabawę w odgadywanie, o co w tym wszystkim chodzi. Po upływie mniej więcej pół godziny zrozumiałam, że Karolina już niczym mnie nie zaskoczy. Poznałam metodę i przestałam się nią interesować. To oczywiście mój osobisty odbiór, na innej osobie ten film może zrobić duże wrażenie, z wielu innych powodów.

We wcześniejszym filmie Kasi Rosłaniec „Galerianki” byliśmy świadkami przemiany głównej bohaterki. Alicja spojrzała w lustro, zmyła makijaż i znowu stała się sobą. Tym razem nic podobnego się nie zdarzyło, oglądając „Szatana”, miałam ochotę dosłownie potrząsnąć Karoliną.
Jestem w stanie wyobrazić sobie młodą kobietę, która żyje tak jak Karolina. Ale ponieważ już na starcie zostało powiedziane: „ustawiaj tę kostkę Rubika jak chcesz”, to nawet nie miałam nadziei na jakąkolwiek przemianę bohaterki.

Z drugiej strony podoba mi się, że w polskim kinie pojawia się niegrzeczna bohaterka, która rozrabia. Wreszcie rozrabia kobieta, nie mężczyzna.
Akurat u Rosłaniec jest wiele niegrzecznych i szalonych bohaterek. To jej kolejny film, który portretuje to samo środowisko ludzi młodych – rozedrganych, niedojrzałych emocjonalnie, pozbawionych szacunku do samego siebie. Taka antyfilmoterapia. „Galerianki”, „Bejbi blues” – najlepszy jak dotąd film Rosłaniec – i „Szatan kazał tańczyć” są oparte na tym samym pomyśle stylistycznym. Mam wrażenie, że wciąż oglądam tę samą kobietę, na różnym etapie życia, ale stojącą w tym samym punkcie. Warto jednak podkreślić, że to właśnie Katarzyna Rosłaniec dała polskiemu kinu znakomitą aktorkę – Magdalenę Berus.

Magdalena jako filmowa Karolina ciągle zmienia kolor włosów, każdy z nich pokazuje inną twarz bohaterki. Rosłaniec twierdzi, że to właśnie kolory kostki Rubika, które są takie same jak kolory czakr w ciele człowieka. Czerwony, kolor pierwszej czakry, to akceptacja cielesności. Pomarańcz to nasza seksualność. Żółty – ego i chęć bycia w centrum uwagi. Czakra zielona odpowiada za związki z innymi ludźmi, niebieski za komunikację i to, w jaki sposób wyrażamy siebie na przykład artystycznie. Ostatni kolor – biały – oznacza życie duchowe.
Symbolika kolorów jest tutaj bardzo intrygująca. Bohaterka zmienia nie tylko kolor włosów, ale też kolor paznokci, stroju. W kontekście tego, co mówisz, najciekawiej byłoby oglądać „Szatana” w towarzystwie samej reżyserki. Droga, która ją prowadziła do takiego określenia historii, wydaje się najciekawsza.

Jak widzisz cielesność i seksualność w tym filmie? Jak wyglądają związki i relacje bohaterki?
Sceny erotyczne są bardzo mocne, to rzadkie w polskim kinie, ale generalnie nie ma w tym nic szokującego, bo nadmiar obrazów i bodźców w kinie już nie działa. Wokółnas panuje chaos i dodatkowy chaos na ekranie nie jest niczym pasjonującym. A im mniej widzimy na ekranie, tym mocniej pracuje nasza wyobraźnia. Na tym właśnie polega sztuka zatrzymania widza i pobudzenia go do refleksji.

Seksualność, wolność i samotność kobiety odnajdujemy także w filmie „Porto” Gabe’a Klingera. Obie bohaterki – Karolina i Mati – intensywnie szukają czegoś, co wypełni pustkę w ich życiu, tylko same nie wiedzą, czego…
… i są w tym bardzo podobne do każdego z nas. Wszyscy tak naprawdę całe życie czegoś szukamy, nie do końca wiemy czego, i tylko niewielu z nas to znajduje. Filmy, o których rozmawiamy: „Porto” i „Szatan kazał tańczyć”, to dwa zupełnie inne światy i dwa zupełnie odmienne sposoby opowiadania. „Porto” to skromny, refleksyjny film, zbudowany na klasycznym pomyśle: jedna noc, para kochanków, on i ona plus miasto, w którym się spotykają. Swego czasu tego typu opowieści uwielbiało kino francuskie.

„Porto” to rodzaj niespiesznego, powolnego kina, czuć w nim oddech Jima Jarmuscha, który jest zresztą producentem wykonawczym filmu. Chętnie zanurzyłabym się w ten świat jeszcze raz. Ale już w szybką rzeczywistość „Szatana” niechętnie. A ty?
W „Porto” można się zanurzyć, ponieważ odrywamy się tutaj od wszystkiego, co zakłóca dziś nasz spokój – instagramów i facebooków. Powracamy do czystej relacji między dwojgiem kochanków, głębokiego spojrzenia i zachwytu drugą osobą i byciem z nią. Dla mnie to swego rodzaju propozycja slow cinema, znacznie bardziej pociągająca niż rollercoaster, który oferuje„Szatan”. Ale każdy widz ma swoje indywidualne potrzeby i utożsamia się z bohaterami w zależności od nastroju i życiowej sytuacji. Takie możliwości daje dziś współczesne kino. Ważna jest pełna gama emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i trudnych.

„PORTO” SCENARIUSZ: Larry Gross, Gabe Klinger, REŻYSERIA: Gabe Klinger, WYSTĘPUJĄ: Lucie Lucas, Anton Yelchin, PRODUKCJA: Portugalia, Stany Zjednoczone , W KINACH: od 21 kwietnia.

„SZATAN KAZAŁ TAŃCZYĆ” SCENARIUSZ I REŻYSERIA: Katarzyna Rosłaniec, WYSTĘPUJĄ: Magdalena Berus, Łukasz Simlat, PRODUKCJA:Polska , W KINACH: od 5 maja

Grażyna Torbicka: dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2.

Martyna Harland: autorka projektu Filmoterapia.pl. Psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2.

Zapraszamy na Kurs filmoterapii – doświadczalne spotkania po filmie z udziałem psychologów z Uniwersytetu SWPS i autorki projektu Filmoterapia.pl. Najbliższe spotkanie: 17.05 – „Co druga para”, reż. Mia Halme, godz. 20.00, Kinoteka, Warszawa. Projekcje tego filmu odbedą się również we Wrocławiu: 16.05, godz. 18, Dolnośląskie Centrum Filmowe i w Gdyni: 24.05, godz. 20, Gdyńskie Centrum Filmowe. Obraz „Co druga para” jest prezentowany w ramach festiwalu Millennium Docs Against Gravity! Zapraszamy także na pokaz w Krakowie: 11.05 – „Thru You Princess” (Presenting Princess Shaw), godz. 18.00, Kino ARS. Więcej na: www.filmoterapia.pl, www.akademiadokumentalna.pl ORGANIZATORZY I PARTNERZY: Against Gravity, Millennium Docs Against Gravity Film Festival, Magazyn SENS, Uniwersytet SWPS, Filmoterapia.pl, Kinoteka

Źródło; magazyn Sens, maj 2017 rok

18010880_1536166706395787_8793791633911396881_n

Komentarze

komentarzy









Zobacz także

Na pustyni uczuć
Na pustyni uczuć
15 lutego 2018 
Kochankowie ze snu
Kochankowie ze snu
19 stycznia 2018 



Czytaj więcej
Jak to robi irański Hitchcock? Laureat tegorocznego Oscara Asghar Farhadi znalazł się w centrum dyskusji politycznej, choć nie z powodu treści swojego...