Grażyna Torbicka: Kto zamiast kowboja?

16 września 2017 


Dożyliśmy czasów, w których to mężczyzna może okazać się słabszą płcią. Pokazuje to Sofia Coppola w nowym filmie „Na pokuszenie”, ale mówią o tym też inni reżyserzy. O różnych obliczach męskich bohaterów we współczesnym kinie psycholożka Martyna Harland rozmawia z Grażyną Torbicką.


Film „Na pokuszenie” przyniósł Sofii Coppoli nagrodę za reżyserię, dopiero drugą w historii Cannes przyznaną kobiecie. A co tobie dało spotkanie z tym filmem?

Dostałam świetną rozrywkę z głębszą refleksją. To adaptacja bardzo ciekawej powieści „Oszukany” Thomasa Cullinana i jednocześnie remake filmu Dona Siegela z 1971 roku pod tym samym tytułem. W tamtej ekranizacji w głównego bohatera, jedyną rolę męską z pierwszego planu, wcielił się Clint Eastwood. Silny, westernowy typ nagle pojawił się w charakterze bohatera niejednoznacznego. Ciekawe było dla mnie to, w jaki sposób po latach podeszła do tej historii reżyserka. Coppola w swoim filmie pokazuje świat kobiet w różnym wieku – od tych dojrzałych po dziewczynki. Świat kobiecej solidarności w kontrze do pierwiastka męskiego. Celowo podkreślam ten pierwiastek męski, ponieważ dramatyzm opowieści rodzi się w momencie, kiedy bohaterów zaczynają opanowywać żądze, emocje o naturze erotycznej. Dopóki ich nie ma, wszystko układa się dobrze. Jak na Sofię Coppolę przystało, film jest pięknie zrealizowany pod względem formy, stylu i obrazu. Gdy tylko się zaczął, wydawało mi się, że trafiłam do bajki o Czerwonym Kapturku. Tylko kto w tym filmie jest Kapturkiem, a kto złym wilkiem?

No właśnie, po pojawieniu się mężczyzny świat kobiet z pensji dla dziewcząt się zmienia. Ale czy to mężczyzna jest zagrożeniem dla nich, czy może wręcz odwrotnie? Kto właściwie jest tu
„oszukany”?

To się zmienia. Przypomnijmy, że akcja dzieje się w Ameryce w czasie wojny secesyjnej. Najpierw wydaje się nam, że mamy do czynienia z sytuacją pełną miłosierdzia. Kobiety z Południa dają schronienie żołnierzowi z Północy. Na dobrą sprawę Martha, przełożona pensji dla dziewcząt, grana przez Nicole Kidman, powinna wydać Johna w ręce konfederatów.

Dlaczego tego nie robi?
Dlatego, że bez ich pomocy mężczyzna mógłby wykrwawić się na śmierć. Długo leżał ranny w lesie, zanim znalazła go najmłodsza z wychowanek pensji, która poszła na grzyby. Początkowo wystraszona, pomogła mu jednak i przyprowadziła na teren szkoły. Martha nie patrzy na mundur żołnierza, po prostu decyduje się ratować człowieka. Widzimy piękną scenę obmywania ciała i przygotowywania do opatrzenia krwawiącej rany. To ma symboliczny wydźwięk. Podkreśla, że człowiekowi – niezależnie, czy to wróg, czy też przyjaciel – trzeba pomóc, gdy zagrożone jest jego życie. Kobiety wychowane w katolickim duchu i zaczynające każdy posiłek modlitwą, ratują człowieka od śmierci. Taki jest punkt wyjścia filmu.

Jak wygląda lekcja na temat kobiecej psychiki w tym filmie? Coppola już w „Przekleństwach niewinności” czy „Między słowami” zderzała świat męski z kobiecym.

W tym wypadku to nie tylko kobieca psychika. Coppola wchodzi stopień wyżej – pokazuje psychikę ludzką. Psychikę, którą obserwujemy w kontakcie: ona i on, kiedy do głosu dochodzi pożądanie. Okazuje się, że wtedy inne wartości tracą na sile i nie potrafią powstrzymać narastającej fali pożądania. Szczególnie z psychologicznego punktu widzenia jest to więc bardzo ciekawie skonstruowana opowieść. Pamiętaj, że wszystko jest tu dodatkowo włożone w ramy bajki – jesteśmy na bajkowym odludziu, w domu pełnym kobiet. Świetne kreacje stworzyły tu dojrzałe Nicole Kidman i Kirsten Dunst, ale też młodsze aktorki, które świetnie oddały toczącą się tu psychologiczną grę. Gdy tylko bohater czuje się lepiej, zarówno u młodych, jak i dojrzałych kobiet odzywa się pożądanie. Mężczyzna to dostrzega i zaczyna czuć się królem, „pogrywać sobie” z nimi. Każda z nich ma nadzieję, że to właśnie ona jest najważniejsza, a on tę nadzieję podsyca. Mężczyzna jest dla nich lustereczkiem, w którym chcą się przejrzeć i usłyszeć, że są najpiękniejsze na świecie. To kolejny bajkowy element filmu. Ale igranie z uczuciami kobiet jest niebezpieczne. Ostatecznie zwycięża kobieca solidarność.

Jaki dostajemy tutaj obraz mężczyzny? Uwodziciela?

Na początku John to po prostu biedna istota ludzka, której szczęśliwym zbiegiem okoliczności udaje się przeżyć. Mężczyzna budzi się w nim dopiero później, gdy zostaje otoczony opieką. Obsadzenie w tej roli akurat Colina Farrella było kapitalnym posunięciem. To nie tylko świetny aktor, ale i reprezentant określonego typu mężczyzny amanta, któremu się wydaje, że ma kobiety u swoich stóp. Z jednej strony bad boy, z drugiej lew salonowy… Już samo to połączenie zapowiada atrakcje.

Nie masz wrażenia, że współczesne kino w męskich postaciach obrazuje głównie kryzys męskości? Nie potrafię sobie przypomnieć jednego silnego, męskiego, pozytywnego wzorca…

O tym, o czym teraz mówisz, jest chociażby niedawny film Romana Polańskiego „Wenus w futrze”, w którym toczy się męsko-damska gra między bohaterami kreowanymi przez znakomitych Mathieu Amalricai Emmanuelle Seigner. Widzimy kobietę, która chce dostać rolę w sztuce, ale spóźnia się na casting. Mimo wszystko udaje jej się przekonać władczego reżysera, żeby wysłuchał tego, co przygotowała. Wtedy zaczyna się między nimi rywalizacja. Finał jest taki, że mężczyzna zostaje kompletnie zniszczony. To właśnie jeden z typowych współczesnych męskich bohaterów.

Trochę inny, ale bardzo podobny w swojej nieporadności jest też trzydziestoletni, unikający odpowiedzialności bohater polskiego filmu „Kamper” lub złamany życiem Lee z Oscarowego „Manchester by the Sea”…

„Kamper” to opowieść o młodym człowieku, który nie jest gotowy na założenie rodziny. Uświadamia sobie, że nie potrafi jeszcze stworzyć poważnego związku, więc uczciwie się wycofuje. Stawia sprawę jasno i to też jest dobre, a nawet męskie. Z kolei „Manchester by the Sea” to historia o męskiej winie i finalnym odkupieniu. Odwrotnie niż u Coppoli, gdzie film zaczyna się od kobiecego miłosierdzia, a kończy dramatem.

A jakiego mężczyznę chciałabyś zobaczyć dzisiaj w kinie?

Mężczyznę prawdziwego, intrygującego, uczciwego… Popatrz na głównego bohatera w filmie „Turysta” w reżyserii Rubena Östlunda. Tomas ma szczęśliwą rodzinę, dwójkę dzieci i kochającą żonę, a nagle wszystko zaczyna się rozpadać. Kiedy nieopodal schodzi lawina, w pierwszym odruchu, zamiast ochronić swoich bliskich, mężczyzna ucieka. Zadziałał u niego instynkt. Ale nie instynkt obrońcy, który stereotypowo przypisuje się mężczyznom, lecz instynkt samozachowawczy, który w tej sytuacji kazał mu uciekać. Wychodzi ze swojej męskiej roli. Z kolei jego żona Ebba osłania dzieci swoim ciałem. U niej zadziałał instynkt macierzyński, silniejszy niż ten związany z przetrwaniem. Po wszystkim Ebba obawia się, że nie może już liczyć na męża w sytuacjach zagrożenia. Oboje próbują przepracować tę sytuację, rozmawiają o tym, co zaszło, ale mężczyzna sam przed sobą nie chce lub nie potrafi się przyznać, że zachował się niebohatersko. Zaprzecza nawet, gdy widzi filmik z tego zdarzenia nagrany komórką.

Współczesne kino nie jest już tak jednoznaczne w pokazywaniu męskości?

I to jest właśnie najciekawsze, ponieważ uczciwie pokazuje, że w życiu zdarzają się różne sytuacje. Współczesne kino wchodzi głębiej w psychologię niż kiedyś. Dawniej filmy pokazywały świat jak w operze klasycznej – wiadomo było, co jest dobre, a co złe, co jest czarne, a co białe. Dzisiejsze kino pokazuje, że człowieczeństwo, męskość i kobiecość mają różnorodne oblicza, są skomplikowane. Kino dostrzega tę złożoność i to jest bardzo duży plus z punktu widzenia filmoterapii.


Pytania terapeutyczne

Obejrzyj film „Turysta” w reż. Rubena Östlunda i zastanów się:
Jak wyglądają współczesne role kobiet i mężczyzn?
Jaki jest nowy model ojcostwa i macierzyństwa?
Czy główni bohaterowie, Tomas i Ebba, wpisują się w te role? Czy te role są opresyjne, czy pozostawiają przestrzeń dla zachowań wykraczających poza te ogólnie przyjęte?
Czy jesteśmy ofiarami naszych instynktów? A może nasze reakcje są wynikiem przekonań i wartości?
Jak można obronić zachowanie Tomasa? Czy może być ono wyrazem kryzysu męskości w dzisiejszych czasach?
Czym dla ciebie jest współczesna rodzina? Czy jestdla ciebie wartością?
Czym dla ciebie jest związek? Czy to pewien rodzajumowy społecznej, czy umowy między partnerami?
Ebba i Tomas różnią się w interpretacji zdarzenia. Ważne staje się ustalenie wspólnej wersji – „oboje wystraszyli się lawiny, ale wszystko dobrze się zakończyło”. Czy taki kompromis w tym wypadku ma sens?
Czy przebaczyć musi znaczyć zapomnieć?

 Źródło: Sens, wrzesień 2017 rok

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Męska filmoterapia
Następny artykuł
Ruszamy z Filmoterapia z Sensem 2



Zobacz także

Grażyna Torbicka: Ufam ale…
Grażyna Torbicka: Ufam ale…
15 października 2017 
Męska filmoterapia
Męska filmoterapia
26 sierpnia 2017 



Czytaj więcej
Męska filmoterapia Magia filmoterapii polega na tym, że choć oglądamy fikcyjną historię, to często identyfikujemy się z bohaterem i reagujemy...