Po zdobywaniu świata przyszedł czas na poznawanie siebie – wywiad z Markiem Kamińskim.

1 listopada 2012 


Ten film wychował mnie, kiedy byłem dzieckiem. Kształtował moją osobowość i charakter w czasie, kiedy były jak z plasteliny i można było je formować.” z Markiem Kamińskim o korzyściach z porażek i obrazach, które dają siłę rozmawia Martyna Harland.

Jakie filmy Pana wzmacniają, czy tylko te pozytywne z happy endem?

Filmy zawsze były dla mnie ważne. W drodze na biegun pomagały przeżyć  fragmenty filmów „Absolwent” i „Andriej Rublow” Andrieja Tarkowskiego. Nie widziałem w życiu piękniejszego filmu. Oglądałem go będąc dzieckiem. I odtąd „Andriej Rublow” towarzyszy mi i też przygląda się mojemu życiu, tak że mogę się oglądać w nim jak w lustrze i oceniać. Punkt, który jest niezmienny wobec przekształceń, zwierciadło piękna i prawdy. Cokolwiek bym robił, gdziekolwiek był, wiem, że mam przyjaciela, który nie zawiedzie. Ten film wychował mnie, kiedy byłem dzieckiem. Kształtował moją osobowość i charakter w czasie, kiedy były jak z plasteliny i można było je formować.

Czy filmy mogą dawać nam mentalne paliwo? Na przykład poprzez to, że pojawiają się w odpowiednim momencie życia

Tak, słowa i obraz mają dużą siłę. Czasami, kiedy przypominam sobie swoją drogę na bieguny myślę jak wielką rolę w ich zdobyciu odgrywały wiersze, piosenki, czy obrazy z filmów. Mogłoby się wydawać, że w takich ekstremalnych wyprawach najważniejsza jest silna wola i wytrenowane ciało. Tak naprawdę w skrajnych sytuacjach, kiedy życie wisi na włosku, te wszystkie „twarde” rzeczy przestają mieć znaczenie. Nie liczy się to, by dojść za wszelką cenę, nie liczą się wielkie postanowienia. Paradoksalnie słowa, obrazy, muzyka – szeroko pojęta kultura zaczynają grać kluczową rolę. W chwilach załamania właśnie wiersze Wisławy Szymborskiej, Edwarda Stachury, Sergiusza Jesienina, Anny Achmatowej czy też obrazy z filmów Andrieja Tarkowskiego, Michelangelo Antonioniego miały dla mnie kolosalne znaczenie.  Potrafią wbrew przeciwnościom Oceanu Arktycznego czy Antarktydy doprowadzić tak bezbronną i słabą istotę, jaką jest człowiek, na biegun, a nawet na dwa.

Porozmawiajmy o „pozytywnych obrazach”, które przychodzą Panu do głowy w chwilach słabości. W jaki sposób pomagają?

W takich momentach przypominają mi się moje dzieci – córeczka Pola i syn Kay oraz moja żona Kasia. To są te najbardziej pozytywne obrazy. Z drugiej strony są to piosenki Jacquesa Brella, Leonarda Cohena, Marka Grechuty, nieraz są to fragmenty wierszy- jak ten z pieśni Gałczyńskiego: „Ile spotkań, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu, I znów upór, żeby powstać i znowu iść i dojść do celu”.

Życie człowieka to ciągłe zdobywanie bieguna? Co daje nam wewnętrzną siłę do zdobywania szczytów?

Życie to nie tylko wieczne zdobywanie. Sam widzę po sobie, że teraz bardziej jestem skupiony na przeszłości. Nie gonię już za kolejnymi zdobyczami, choć nie oznacza to, że nie mam marzeń i planów do realizacji. Jako młody człowiek chciałem coś zrobić, zdobyć i zrozumieć bardziej świat. Dzisiaj uważam, że jesteśmy tym, co dajemy innym i ważny jest dla mnie ten aspekt społeczny, bardziej ludzki. Trzeba pamiętać, że aby poznać świat trzeba poznać samego siebie. Po zdobywaniu świata przyszedł czas na poznawanie siebie.

Dlatego otworzył Pan szkołę motywacji „Akademię Biegun”?

W ramach Akademii Biegun ruszyły w tym roku pierwsze studia podyplomowe na SWPS dedykowane tym, którzy chcą w profesjonalny sposób pomagać  innym w  osiąganiu celów. Studia pomogą także wszystkim tym, którzy szukają własnego „bieguna” do zdobycia lub znają go od lat, lecz nie udało im się jeszcze do niego dotrzeć. Oprócz tego organizowane będą szkolenia otwarte i zamknięte „Dogonić swój biegun- w drodze do realizacji marzeń” dla firm i osób indywidualnych. Więcej informacji o szkoleniu na stronie Instytutu: www.instytutkaminski.pl

Pozytywna psychologia porażki, czyli jak z cytryn zrobić lemoniadę. Jaka jest rola porażki w naszym życiu?

Porażki to część naszego życia. Są odwrotną stroną sukcesu. Nie należy traktować ich dosłownie jako upadku, a jako lekcję, którą daje nam los, z której możemy się dużo nauczyć. Słowa: „sukces” czy „porażka” są bez znaczenia, ważne jest to, czego nauczyliśmy się z danego doświadczenia. Osobiście myślę, że lepsza jest mądrze przeżyta porażka, z której dowiemy się czegoś o sobie i swoim życiu, niż pusty sukces, z którego dowiemy się tylko jacy wspaniali jesteśmy i jak daleko zaszliśmy.

Niepowodzenie jest tylko punktem na linii czasu. Ostatecznie to my decydujemy o tym, czy to co się nam przytrafiło jest porażką

Myślę, że tak. Jeśli porażka ma dalszy ciąg, wyciągamy z niej mądre wnioski, budujemy na niej nowy projekt, to należy ją potraktować jedynie jako kolejny etap naszej drogi. Jeśli natomiast porażka powoduje, że zamykamy się w sobie, stajemy w miejscu, nie analizujemy problemu, to jest porażka. Wszystko zależy od naszej interpretacji i od tego, co zrobimy. Albo stoimy, albo działamy. Tak na marginesie, większość moich wielkich sukcesów miało swoje źródło w jeszcze większych porażkach.

Co to znaczy indywidualne podejście do porażki? W jakim stopniu osoby są w stanie wpływać na ich obecną sytuację, którą postrzegają jako porażkę?

Jeżeli potraktujemy porażkę jako lekcję, spróbujemy ją odczytać i zinterpretować w kontekście całego naszego doświadczenia i dalszej drogi, wówczas może ona wskazać nam kierunek, braki w naszym doświadczeniu, które musimy uzupełnić. W tym sensie szukając, I wyciągając wnioski, w oparciu o porażkę możemy budować nowe cele i przyszłe sukcesy. Porażkę można traktować jako nauczycielkę, która wskazuje poprzez ćwiczenia braki w nas samych, w wiedzy o świecie. Warto mieć w życiu dobre nauczycielki.

Marek Kamiński: polski polarnik, podróżnik, przedsiębiorca. Pierwszy i jedyny człowiek na świecie, który zdobył oba bieguny Ziemi w ciągu jednego roku bez pomocy z zewnątrz: 23 maja 1995 roku wraz z Wojciechem Moskalem dotarł na biegun północny, a 27 grudnia 1995 roku zdobył samotnie biegun południowy.

z8141036G,Stalker

Wywiad opublikowany na stronie www.kinoterapia.pl

Komentarze

komentarzy









Zobacz także

Grażyna Torbicka: Ufam ale…
Grażyna Torbicka: Ufam ale…
15 października 2017 
Męska filmoterapia
Męska filmoterapia
26 sierpnia 2017 



Czytaj więcej
Seks w kinie z prof. Zbigniewem Lew-Starowiczem O seksie w polskim i zagranicznym kinie, swoich ulubionych filmowych scenach erotycznych oraz o tym, jak przetrwać nudę...