Na pustyni uczuć

15 lutego 2018 


Najnowszy film Andrieja Zwiagincewa ukazuje studium rodziny, w której zaginął syn. Paradoksalnie dopiero jego nagła nieobecność zwraca uwagę rodziców na istnienie chłopca. O tym, że kiedy człowiek dojrzewa bez miłości, to tak jakby naprawdę znikał, rozmawiają krytyczka filmowa Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland


MARTYNA HARLAND: Kiedy kilka tygodni po moim porodzie spotkałyśmy się na naszą kolejną filmoterapeutyczną rozmowę, wspominałam ci o trudnych początkach macierzyństwa i niewyspaniu. Powiedziałaś mi: a co jeśli twój syn zniknie? Czy nawiązałaś wtedy do filmu Andrieja Zwiagincewa „Niemiłość”?

GRAŻYNA TORBICKA: Chyba faktycznie podświadomie ten film zadziałał we mnie wtedy… Na pewno dla filmowych rodziców, Żeni i Borysa, zniknięcie Aloszy to moment przełomowy, w którym muszą odrzucić swoje problemy i zająć się tylko poszukiwaniem syna. Gdy był z nimi, nie mieli dla niego czasu ani miłości. Mam wrażenie, że to dziecko znika, żeby zwrócić uwagę na to, że jest.

Obejrzałam ten film i teraz się boję rozmiaru mojej odpowiedzialności za dziecko. Kiedy dorasta i pojawiają się problemy, terapeuta zawsze szuka winy w pierwszej i najważniejszej relacji dziecka – z matką.

Ale ty nie musisz się bać, bo kochasz swoje dziecko! Żenia nie kocha syna. Mówi o tym już na samym początku filmu. Nie chciała tego dziecka, nie kochała mężczyzny, z którym była. Ale przecież oboje są dorosłymi ludźmi, więc nawet jeśli nie było między nimi miłości albo jeśli ich miłość się wypaliła, to powinni wziąć odpowiedzialność za to, że powołali do życia małego człowieka. Dla nich dziecko jest przeszkodą, by mogli na nowo ułożyć sobie życie. Można powiedzieć, że „nie mają serca”, ich człowieczeństwo jest ułomne. Czasami gdy obserwuję małżeństwa, które się rozwodzą, zastanawiam się, jak traumatyczne musi to być dla ich dzieci. Dorośli sami przed sobą usprawiedliwiają takie sytuacje, twierdzą, że dzieci mają przecież wszystko zapewnione, jeśli chodzi o sprawy materialne. Chłopczykowi w filmie „Niemiłość” też niczego nie brakowało. Miał gdzie spać, miał co jeść. Rodzina była dobrze sytuowana.

Według piramidy potrzeb amerykańskiego psychologa Abrahama Maslowa chłopiec miał zaspokojone potrzeby biologiczne. Jednak nie miał tej najważniejszej – potrzeby miłości. Maslow twierdził, że jej brak jest odpowiedzialny za wszelkie zachowania patologiczne w dorosłym życiu.

W życiu Aloszy brakuje tego, co jest fundamentem istnienia człowieka. Chłopiec żyje w domu, w którym nie ma miłości. Co wtedy zrobić? Potrzebna jest właśnie odpowiedzialność za drugiego człowieka. Ten film nie ogranicza się tylko do pokazania samotności dziecka. W szerszym znaczeniu pokazuje nas, współczesnych, naszą zdolność do empatii. To, ile jest w nas siły, by wznieść się ponad własną wygodę.

Niemiłość jest dziedziczna i zaraźliwa. Przenosi się z babci na matkę, z ojca na syna, z matki na dziecko.

Bo niemiłość przenosi się z człowieka na człowieka. Tak jak miłość. Wiadomo, że związek dwojga ludzi wymaga pójścia na wiele kompromisów. Są sytuacje, w których nie czujemy się w nim komfortowo. Ale może to jest moment, kiedy trzeba spojrzeć na siebie z dystansu. A co, jeśli ta druga strona ma rację? Trzeba pamiętać, że każdy z nas ulega wielu wpływom i różne rzeczy zewnętrzne odbijają się na tym, jak zachowujemy się w domu. W związku ukazanym w filmie od początku widzimy, że ona i on prowadzą podwójne życie.

Życie, w którym oboje powtarzają ten sam schemat. Ojciec nie jest zainteresowany drugim dzieckiem. Matka nadal jest wpatrzona w swój telefon. Jak wyrwać się z tego kręgu niemiłości?

To pokazuje, że są tacy ludzie, którzy nie potrafią spojrzeć na drugiego człowieka i obdarzyć go miłością. Żenia szuka miłości. Chce być szczęśliwa. Tylko żeby stać się naprawdę szczęśliwą osobą, nie można jedynie oczekiwać szczęścia – trzeba to szczęście dawać. Każdy w sobie ma ten potencjał, trzeba go tylko obudzić.

Do czego prowadzi brak miłości w życiu? Szukamy jej. Biegniemy w jej kierunku, jednak to udawany, sztuczny bieg. Tak jak pokazuje nam końcowa scena filmu.

Świetnie, że to poruszyłaś, bo ten film ma dla mnie dwa zakończenia. Pierwsze jest zawieszeniem tęsknoty za czasem dzieciństwa, które zawsze powinno być piękne. Dzieciństwo to prawo każdego człowieka do szczęścia. Jest taki moment w filmie, o którym myślałam, że będzie końcową sceną. Kamera prowadzi nasze spojrzenie przez okno, za którym widać dzieci rzucające się śnieżkami, jeżdżące na sankach. Taki beztroski, cudowny czas dzieciństwa, którego Alosza nie miał i mieć nie będzie. A potem jest ostatnia scena: wejście na bieżnię i bieg. I tak jak mówisz, to sztuczny bieg. Żenia biegnie, ale tak naprawdę stoi w miejscu. I my też trochę biegniemy, nie wiadomo za czym, a w efekcie stoimy w miejscu. Technika gna do przodu, ale humanizm pozostaje z tyłu. Możemy mieć superdoskonałe bieżnie, które będą symulować przenoszenie do innego miejsca czy zwiększać tempo naszego życia. Jednak jeśli nie damy tego, co powinniśmy dawać drugiemu człowiekowi: miłości, serca, opiekuńczości, empatii – to ciągle pozostaniemy w tym samym punkcie. A jeżeli człowiek dorasta bez miłości, jak w filmie „Niemiłość”, to można powiedzieć, że znika. Lubię takie otwarte formy w filmie, jakie proponuje Andriej Zwiagincew. Dają okazję do refleksji i zamyślenia.

Każdy przeżył w życiu kłótnie rodziców. To moment, kiedy grunt usuwa się spod nóg. Pamiętam siebie bezsilną, podobnie jak chłopiec w filmie „Niemiłość”.

Widzimy kadr, gdzie dziecko siedzi na łóżku w półcieniu i słyszy kłótnię rodziców. Niby bezpieczne w swoim pokoiku, niby w ciepłej kołderce, a jednak jest całkowicie samotne i bezradne. Wie, że rodzice się nie kochają, a ono jest niechciane. Niewiele jest scen w kinie, które zrobione w tak prosty sposób, miałyby taką siłę rażenia. To jest moim zdaniem krzyk reżysera, który pokazuje, że umiejętność empatii to przywilej człowieczeństwa. Jestem przekonana, że w tym filmie mówi nam o ogólnie panującej niemiłości, również w tym szerszym znaczeniu.

Krzywda ludzka bierze się z niemiłości?

Z braku empatii. Z braku serca. Z braku umiejętności wczucia się w sytuację drugiej osoby. Z chęci panowania, wywyższania się, z pychy.

U Zwiagincewa dziecko nie dostaje miłości. Z kolei w znakomitym filmie „The Florida Project” Seana Bakera, dziewczynka nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb biologicznych i bezpieczeństwa. Jednak dostaje miłość, niedoskonałą, ale mocną. To jest najważniejsze?

W „The Florida Project” sytuacja jest dokładnie odwrotna. Jest miłość, szczęście, ale nie ma warunków z punktu widzenia prawa, by samotna matka mogła wychowywać swoją córkę.

Co zyskałaś dzięki miłości twojej mamy?

Skupiamy się tylko na rozmowie o roli matki, a w filmie „Niemiłość” tak samo winni są matka i ojciec. By uratować Aloszę, wystarczyłaby miłość tylko jednego z rodziców, to dałoby chłopcu poczucie sensu istnienia. Moi rodzice dali mi poczucie bezpieczeństwa i choć jak w każdym domu zdarzały się sytuacje trudne, wiedziałam, że mam w nich oparcie, że się kochają i tym samym kochają mnie. Byłam dzieckiem bardzo wrażliwym i nieśmiałym, więc moja mama wiedziała, że nie może mnie za bardzo rozczulać i rozpieszczać. Musiała mnie czasem wypychać w świat, żebym sama poczuła, że dam sobie radę. Miłość polega też na wiedzy, co będzie dobre dla tej drugiej osoby. To mi pomogło.

Dlaczego rodzice w filmie „Niemiłość” szukają swojego syna, skoro go nie kochają?

To jest właśnie ciekawe… Chyba dlatego, że tak po prostu należy. Dla mnie właściwie nie ma większego znaczenia, że chłopiec nagle znika, bo tak naprawdę dla rodziców nie istniał od samego początku.

Bez miłości nie istniejemy?
Tak. Bez miłości nie istniejemy, bo bez miłości nie jesteśmy ludźmi. „Niemiłość” jest skonstruowana w taki sposób, że do końca nie wiadomo, czy rodzice odnajdują swojego syna, co pozostawia widza w pewnym dyskomforcie: co się wydarzyło i dlaczego tak, a nie inaczej? To jest ogromna siła sztuki, w tym wypadku filmowej, że otwiera myślenie na różne sytuacje. Film powinien drażnić, boleć, zmuszać do tego, żeby o nim myśleć. A jeśli jesteś wrażliwym człowiekiem, to film może cię uchronić przed wieloma błędami w życiu. Może dać szansę na przeżycie czegoś, czego nie przeżyłaś osobiście, a doświadczyli tego bohaterowie. Może ciebie, młodą matkę, ten film przed czymś ustrzeże? Czyli tak jak zaczęłyśmy naszą rozmowę: a co, jeśli twój syn zniknie?


Pytania terapeutyczne:

Po obejrzeniu filmu „NIEMIŁOŚĆ” zastanów się:
W jaki sposób rodzice traktują swojego syna Aloszę? Skąd bierze się to zachowanie?

Czego brakuje w życiu Aloszy? A czego brakuje w życiu Borysa i Żeni?

Co jest największym problemem głównych bohaterów w filmie?

Co myślisz o związku Żeni i Borysa? A co myślisz o ich kolejnych związkach?

Jakie emocje wywołuje w tobie zachowanie rodziców wobec dziecka?

Która scena poruszyła cię najmocniej i dlaczego? Jakie emocje czułeś w trakcie oglądania filmu? Spróbuj je nazwać.

Dlaczego według ciebie chłopiec znika? Dlaczego Żenia i Borys szukają swojego syna?

Jak podoba ci się zakończenie filmu? Czy chciałbyś coś w nim zmienić?

Czy ten film zmienił coś w tobie, jeśli chodzi o postrzeganie świata? Co wniósł do twojego życia?

Gdzie główni bohaterowie szukają miłości?

Czym dla ciebie jest miłość? Dlaczego tak trudno jest czasem kochać? Czy w twoim życiu jest miejsce na miłość? Co daje ci miłość rodziców, partnera, dzieci?


Grażyna Torbicka: dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2

Martyna Harland: autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2

Źródło: lutowy Sens, 2018r

Zdjęcie użytkownika SENS psychologia dla ciebie.

Komentarze

komentarzy









Zobacz także




Czytaj więcej
Kim jesteś reżyserze? By stać się dobrym filmowcem, warto najpierw poznać samego siebie. Mocna psychika to klucz do reżyserii. Samorealizacja...