Mądrość czarnego rycerza

27 kwietnia 2019 


Mężczyznom inni mężczyźni potrzebni są do tego, żeby mogli być mężczyznami – mówi terapeuta Jacek Masłowski. Dlaczego wsparcie, przyjaźń i zaufanie w męskich kręgach są tak istotne? Czy kobieta – jako partnerka lub przyjaciółka – jest w stanie wynagrodzić brak kumpla od serca?


Martyna Harland: Czym różni się męska przyjaźń, od tej kobiecej?

Jacek Masłowski: Mężczyźni tworzą bliskość z innymi poprzez działanie. Kobiety budują swoje kobiece  plemiona dzięki rozmowie, o czym Susan Pinker pisze w książce „Paradoks płci”. W ten sposób, mogą liczyć na wsparcie i różnego rodzaju korzyści. Największą karą w kobiecym świecie budowania relacji, jest wykluczenie społeczne. Nagle udajemy, że cię nie widzimy lub nie znamy. Faceci tego nie robią. Różnica tkwi też w budowie naszego mózgu. Dlatego właśnie, w przyjaźni obie płcie, posługują się innymi kodami komunikacji. U kobiet, przypomina to trochę rozgałęzione drzewo, składające się z licznych wątków i dygresji. Męska komunikacja jest bardziej wprost. Najczęściej ma konkretny cel, na zasadzie „mamy coś razem do zrobienia”. Jest też bardziej oszczędna w słowach ale i emocjach. Profesor Vetulani w książce „Bez ograniczeń”  powoływał się na badania które pokazują, że przeciętny mężczyzna w ciągu doby wypowiada 7 tysięcy słów, kobieta 21 tysięcy.

Kobiety i mężczyźni komunikują się z przyjaciółmi inaczej. Robią to też w innych sprawach.

Nie zdarzył mi się jeszcze ani jeden warsztat, na którym mężczyźni usiedliby w sali i zaczęli spontanicznie rozmawiać ze sobą. Większość, już po chwili uruchamia telefon i nurkuje do swojej bezpiecznej strefy: „nie widzę cię i nie ma cię”. Kobiety, będąc w tej samej sytuacji, natychmiast zaczęłyby rozmowę. Dlatego, że one komunikują się po to, by zbudować bliską relację. Ich rozmowy pełne są emocji. A to sprawia, że czują się zobaczone, zrozumiane i ważne.

Esencję tego, o co chodzi w męskiej przyjaźni, świetnie pokazuje film „Furia” Davida Ayera z Bradem Pittem. Tam nie ma przestrzeni ani czasu na to, żeby rozważać, czy strzelanie ma sens. Lub jakbyśmy się czuli, gdybyśmy jednak nie strzelali. Przez tysiące lat faceci komunikowali się np. w trakcie polowania. Jest akcja, więc trzeba działać. Oczywiście to nie jest tak, że mężczyźni komunikują się tylko półsłówkami.  Mamy też ognisko i męskie opowieści, w konkretnej sprawie. Gdzie mentor, przekazuje swoje doświadczenie i wiedzę.

Gdzie jest to współczesne męskie ognisko? Czy może go brakuje, a męska przyjaźń przechodzi dzisiaj kryzys.

Zanim jeszcze zacząłem myśleć o prowadzeniu warsztatów dla mężczyzn, dotyczących emocji i inteligencji emocjonalnej, czy o założeniu Fundacji Masculinum. Odkryłem, że na swojej drodze ciągle spotykam mężczyzn, którzy mają w swoim życiu kompletnie zaklejone usta. A jednocześnie posiadają olbrzymią potrzebę nawiązania bliskich relacji z innymi mężczyznami. W swoim środowisku nie znają takich mężczyzn, z którymi mogliby porozmawiać od serca, o tym co ważne. Dlatego zacząłem organizować prywatne spotkania w moim domu. Dziesięć lat temu, po raz pierwszy usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać w męskim gronie, o wszystkim. O miłości do kobiet, do dzieci, o swoich problemach. Przecież mężczyźni mają swoich przyjaciół. To dlaczego nie rozmawiają z nimi i nie realizują tej potrzeby?

Większość mężczyzn mówi mi o tym, że co prawda mają przyjaciół. Ale z żadnym z nich nie są w stanie zejść tak głęboko w rozmowach, jak w grupie mężczyzn na warsztatach.

To jak ich tego nauczyć?

Wielu z nich, nie zdaje sobie sprawy, że tak można. Dopiero później przychodzi pytanie, jak to zrobić. Najczęściej spotykam mężczyzn po trzydziestce, którzy czegoś już w życiu doświadczyli. Czujà, że inni mężczyźni, z którymi się kontaktują, są zamknięci w czołgu. Żyją w takim świecie pozoranctwa. W związku z tym większość z nich, ma głęboką tęsknotę za tym, żeby wyjść z tego zaklętego kręgu. Ale brakuje im odwagi.

Mam wrażenie, że związek z kobietą, czasem pomaga mężczyźnie w otwarciu się na swoje emocje i ułatwia nawiązanie głębszych relacji przyjacielskich z innymi mężczyznami.

Tyle, że z kobietą o wielu rzeczach nie porozmawiasz. Partnerce nie można powiedzieć wszystkiego. Ona najczęściej odbiera mężczyznę przez pryzmat własnych potrzeb. A to oznacza, że w oczach swojej partnerki, zawsze jesteś trochę na cenzurowanym.

Na moich warsztatach, proponuje mężczyznom jedno ćwiczenie. Pytam, czy zauważają różnicę między tym, w jaki sposób o męskości rozmawia się wśród mężczyzn, a jak w grupie kobiet. Wiesz jaka jest puenta? Kobiety widzą facetów przez pryzmat deficytów. Dlatego, mężczyźni bezpieczniej czują się w męskim gronie.

W jaki sposób, wprowadzasz tych mężczyzn, w świat głębszych relacji z innymi mężczyznami?

Przede wszystkim, wiem z jakimi emocjami przychodzą do mnie mężczyźni.

Z jakimi?

Z obawami. Ale też zaciekawieniem. Ostrożnością. Większość tych mężczyzn nie ma doświadczenia przebywania wyłącznie w męskim gronie. Często, łatwiej jest im nawiązać relacje z kobietami, niż mężczyznami.

Dlaczego?

Bo współczesny mężczyzna wychowywał się przede wszystkim w relacjach z kobietami. Matką, babką, siostrą, nauczycielką. Kobiece środowisko jest dla niego bardziej naturalne, niż te męskie.

Męska przyjaźń dorosłego mężczyzny może być głębsza, jeśli ojciec był obecny w życiu syna?

Tak, jestem tego pewien. Bo pierwszym przyjacielem mężczyzny, jest jego ojciec. To z nim buduje matrycę relacji mężczyzna-mężczyzna. Ojciec uczy swojego syna otwarcia się na świat, pod warunkiem że sam jest dostępny emocjonalnie.

Zazwyczaj, kiedy pracuję nad relacją z ojcem, mężczyźni przeżywają u mnie nieprawdopodobnie silne emocje. Które sprowadzają się właśnie do niedostępności emocjonalnej swoich ojców. Nawet, jeśli byli obecni fizycznie w życiu tych mężczyzn, to wydaje się jakby ich w ogóle nie było. Jeżeli twój ojciec jest „wycięty”, myślisz sobie że to standard i sam próbujesz się z tego życia wyciąć.

Mężczyźni często mówią mi: „czułem, że ojciec mnie kocha, ale nigdy mi tego nie powiedział”. Zobacz, jeżeli ojciec daje ci swoją uwagę, czas i pokazuje swoje emocje. Potrafi się na ciebie wkurzyć. Ale też powiedzieć, że cię kocha. Uczy cię tego, że mężczyzna to żywy człowiek. To właśnie ojciec uczy faceta, tego jak być facetem. Gdy przyjdzie do ciebie syn i powie: „tatuś, smutno mi, przytul mnie”. A ty go przytulasz i mówisz: „opowiedz mi, co się stało”. Wtedy tworzy się zarzewie męskiej przyjaźni.

W jaki sposób, mężczyźni okazują sobie w przyjaźni bliskość i wsparcie?

Samo to, że mężczyzna zostaje przyjęty ze swoimi emocjami, daje mu wsparcie. Na moich warsztatach połowa facetów płacze. Leją się łzy, jest radość, jest nadzieja i silne emocje. W ten sposób, mężczyzna staje się obecny w swoim życiu. Gdy ktoś zaczyna płakać, wspominając dawną sytuację, kto inny wstaje, przynosi chusteczki i mówi: „jestem tu z tobą” i klepie go po ramieniu. Wiesz, jak teraz o tym mówię, mam gęsią skórkę. Bo to wszystko jest bardzo prawdziwe. Mężczyźni karmią się emocjonalnie męską przyjaźnią.

Czasem jest tak, że męska przyjaźń zmienia się, gdy mężczyzna się żeni. Wtedy odsuwa się od swojego przyjaciela.

A to błąd. Bo dzięki męskiej przyjaźni kobiety mają w swoim domu mężczyznę. Mężczyznom potrzebni są inni mężczyźni do tego, żeby mogli być cały czas mężczyznami. Takiemu facetowi zmieniają się hormony, wydziela się oksytocyna. Jest wtedy bardziej osadzony w sobie, wyraźny i wiedzący, czego chce.

Czy mężczyznom bardziej potrzebna jest męska przyjaźń i przyjaciel, niż kobietom?

Podobna tęsknota za przyjaźnią istnieje u jednych i drugich. Ale mężczyźni mają większy problem z ich realizacją. Dlatego, że większość mężczyzn, nie jest przygotowana, do budowania głębszych relacji z innymi mężczyznami. Tworzą tylko powierzchowne relacje.

W jaki sposób to zmienić? Jak pogłębić te męskie przyjaźnie?

Wszystkich mężczyzn zachęcam do pączkowania. Zasada działa jak u drożdży, które rozmnażają się i rozrastają, przez pączkowanie. Mówię wtedy tak: „słuchajcie, jeżeli doświadczyliście jakiejś wartości na naszym spotkaniu i wrócicie do swoich środowisk. To bądźcie tymi, którzy jako pierwsi zaproszą innych mężczyzn, do bycia otwartymi”.

Jak to zrobić? Od czego zacząć?

Mężczyzna ma się odważyć, pokazać prawdziwego siebie drugiemu mężczyźnie. Przyjaźń, właśnie tym różni się od zwykłej znajomości. Głębią. Ja mogę pokazać tak na prawdę siebie, ale też zobaczyć ciebie.

Pamiętam, jak zaczynaliśmy prowadzić męskie warsztaty, wiele kobiet odzywało się do mnie. Chciały zobaczyć i dowiedzieć się, na czym dokładnie polegają. Odmawiałem im, mówiłem że kobiety nie mają tu wstępu.

Chyba możesz nam kobietom zdradzić coś więcej. Też jestem tego ciekawa.

Nie powiem Ci tego. To jest właśnie strefa zamknięta dla kobiet. To, co tutaj się dzieje, nie powinno was w ogóle interesować. Chodzi o szacunek do męskiej przyjaźni i do męskości. Zrozumienie tego, że są przestrzenie, w których mężczyźni realizują się bez kobiet.

Czy żona może być przyjacielem mężczyzny, a może nie powinna? W książce „Daj się pokochać dziewczyno” terapeutka Katarzyna Miller twierdzi, że im więcej przyjaźni w związku, tym mniej seksu.

To jest związane z sytuacją, gdy dwie osoby w parze, nie mają własnych obszarów, tylko wszystko robią razem. Odrębny świat faktycznie ma wpływ na większą atrakcyjność partnerów.

Jednak myślę, że warto by żona i mąż, byli przyjaciółmi. Jak popatrzysz sobie na fazy związku, to szybko zorientujesz się, że seks nie jest wiodącą wartością, która się utrzymuje. Przyjaźń jest formą miłości, a w miłości zawarta jest „agape”. Jeśli tego nie ma w związku, to zaczyna być trudno. Stajemy się nieautentyczni. Przyjaźń w miłości jest niezbędna do tego, żebyśmy mogli być prawdziwi.

Racja. Bycie sobą, to fundament przyjaźni. Zarówno męskiej, jak i kobiecej.

Nie udajesz, bo się nie boisz. Nie musisz na nic zasługiwać. Relacja, oparta jest na tym, że
oboje jesteśmy autentyczni. Jeżeli to się uda w związku, to masz sukces.

Czy przyjaźń damsko-męska nie jest możliwa?

W tego rodzaju przyjaźni zawsze pojawia się energia seksualna. Żebyś nie wiem, co zrobiła. Pytanie tylko, co się z tą energią dzieje. Na pewno, przyjaźń między kobietą i mężczyzną, wymaga większej uważności, niż relacje jednopłciowe. Trzeba sobie nawzajem postawić granice. Tego, że nie zbliżamy się do siebie seksualnie.

Mam wrażenie, że wiele damsko-męskich przyjaźni, opiera się właśnie na tej energii seksualnej, która pozostaje gdzieś w ukryciu.

Ok. Z tym się zgadzam. W takiej przyjaźni, pierwiastek seksualny jest zawsze obecny. Nawet na podświadomym poziomie, gdy wybierasz się na spotkanie z przyjacielem, trochę inaczej się umalujesz i ubierzesz. Jednak damsko-męskie przyjaźnie nie opierają się na seksualności, ona tam występuje w tle.

A może właśnie na tej zasadzie kobiety wybierają swoich przyjaciół- mężczyzn. Nawet podświadomie, jako potencjalnych partnerów. Bo w jaki sposób właściwie dobierają się te mieszane pary przyjaciół?

Tego nie potrafię Ci powiedzieć. Najczęściej chodzi chyba o wspólny obszar zainteresowań. Studiowaliśmy razem, mieliśmy wspólnych kumpli, tematy, doświadczenia, razem pracujemy itd. Oczywiście, w tym zawsze tkwi potencjał do tego, że kiedyś zamieni się to w związek.

Są relacje, które funkcjonują, jak żuraw i czapla. Kobieta i mężczyzna, spotykają się w pracy. Dostarczają sobie nawzajem różnych wartości, związanych z jakimś zadaniem. Zaczynają rozmawiać o bardziej osobistych sprawach i okazuje się, że świetnie się rozumieją. Tyle, że jedno z nich jest w związku. Dlatego, nie ma jasnego komunikatu lub dążenia do zmiany statusu tej relacji. Jest szacunek dla innego związku. Za jakiś czas, osoba która jest wolna, znajduje sobie partnera. Teraz załóżmy, że związek tego drugiego się kończy, a osoba jest już w nowej relacji. Ta sytuacja, potrafi się zmieniać w ten sposób, przez całe życie. Ci ludzie nie mogą się spotkać, chociażby dlatego, że nigdy tego nie nazwali. Myślą sobie: ona chyba nie widzi we mnie faceta, a on kobiety. A po latach, jedna ze stron mówi, „wiesz szkoda, że nie wiedziałam”…

Namiętność i seksualność w miłości wygasają najszybciej, w porównaniu do intymności czy zaangażowania. Czy w nieskonsumowanej przyjaźni damsko-męskiej, gdzie seksualność jest w tle, ona również szybko wygasa. A może wręcz przeciwnie, z czasem narasta?

Pierwiastek seksualności, który wisi w takiej relacji, w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie. Bo jeśli potrzeby seksualne w naszym związku są realizowane, to potrzeba dorealizowania się seksualnego w przyjaźni, staje się mało istotna.

Czego, my kobiety, możemy nauczyć się od męskiej przyjaźni?

Możecie podpatrzeć, na czym polega braterstwo. Wiesz, często oglądam wojenne kino, dlatego że tam widać to, czego nie ma w naszej codzienności. Bliskie, męskie relacje, w których jeden za drugiego, potrafi oddać życie. Ostatnio widziałem „Okręt” w reżyserii Wolfganga Petersena, opowiadający o załodze okrętu podwodnego. Johan, główny mechanik łodzi podwodnej, gdy ich U-Boot zostaje zaatakowany, wpada w panikę. Widać, że kompletnie traci nad sobą kontrolę. W tym świecie grozi za to sąd wojenny lub kulka w łeb. Po jakimś czasie, kiedy wraca do stabilizacji emocjonalnej, przychodzi do kapitana i przeprasza za swoje zachowanie. Kapitan “Stary” mówi wtedy tak: „Johan, ale że to właśnie ty… który raz już razem płyniemy? – szósty. Ok, mówi po chwili – wracaj do swoich obowiązków”. To była dla mnie niesamowita scena głębokiej, męskiej mądrości. Ten mężczyzna zobaczył, że można wyjść nawet z trudnych doświadczeń i działać dalej.

Ta sytuacja ilustruje funkcjonowanie czarnego rycerza. Robert Bly opisał to w książce „Żelazny Jan”. w której rozróżnił trzy fazy życia mężczyzny: czerwonego, białego i czarnego rycerza. Każdy z nich, symbolizuje inny okres w życiu mężczyzny. Czerwony, to rycerz popędowy i agresywny, czyli męska młodość. Biały rycerz jest gotowy na to, żeby założyć rodzinę, chronić społeczność, dbać o przyrodę. Czarnego rycerza nazwalibyśmy dzisiaj dziadkiem. Jego mądrość polega na tym, że przeżył już wiele, nie jest zideologizowany i ma swój rozsądek. W tej filmowej scenie, zobaczyłem właśnie ten rozsądek, prawdziwe męskie wsparcie i przyjaźń.

Jacek Masłowski: filozof, coach, psychoterapeuta w Instytucie Psychoterapii Masculinum, współtwórca i prezes Fundacji Masculinum, współautor książek „Czasem czuły, czasem barbarzyńca“ i „Czasem święta, czasem ladacznica“ (premiera wiosną 2019 r)

WARSZTATY + WYKŁAD
„Czasem czuły, czasem barbarzyńca“ – o mężczyznach, nie tylko dla mężczyzn
ODKRYJ MOC MĘSKIEJ ENERGII I NAUCZ SIĘ DOBRZE NIĄ ZARZĄDZAĆ
Kiedy: sobota, 6 kwietnia 2019 o 10:00 – 18:30
Bilety: czuly-barbarzynca.pl

Źródło: kwietniowy magazyn Sens, 2019

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Po prostu razem
Następny artykuł
Miłość w czasach Tindera



Zobacz także

I ona cię puściła?
I ona cię puściła?
12 lipca 2019 
Zła Królowa
Zła Królowa
12 lipca 2019 
Wołająca na puszczy
Wołająca na puszczy
13 czerwca 2019 



Czytaj więcej
Po prostu razem Film „Złodziejaszki” Hirokazu Koreedy zdobył Złotą Palmę na ubiegłorocznym festiwalu w Cannes. Reżyser po raz kolejny...