Kochanie nie mam ochoty

30 sierpnia 2019 


Statystyki są alarmujące. Współcześni młodzi mężczyźni uprawiają mniej seksu niż ich ojcowie czy dziadkowie. Czy winne temu jest przestymulowanie i zbyt szybki pęd życia? Terapeuta Jacek Masłowski mówi, że to tylko część prawdy: – Mężczyźni odmawiają seksu nie dlatego, że są zmęczeni. Oni są wkurzeni. Na kobiety i w ogóle na kobiecość. Rozmawia Martyna Harland.


Martyna Harland: W Afryce kobiety są w stanie obalać rządy strajkiem seksualnym. A działacze opozycji martwią się, że tydzień bez seksu to zdecydowanie za długo. Taki strajk w Polsce nie miałby sensu. Mężczyźni są dzisiaj coraz mniej zainteresowani seksem. Nawet ci młodzi, z wysokim testosteronem!

Jacek Masłowski: Jak pokazują najnowsze badania Uniwersytetu Chicagowskiego, niemal co czwarty mężczyzna w Stanach Zjednoczonych po- niżej 30. roku życia nie uprawia seksu. Obawiam się, że w Polsce te statystyki nie wyglądają lepiej. Coraz wyraźniej dostrzegam ten problem w swoim gabinecie. Często trafiają do mnie mężczyźni w okolicach trzydziestki, którzy jeszcze nigdy nie nawiązali żadnego kontaktu seksualnego. Lub żyją w olbrzymim lęku przed kobietami.

Skąd to się bierze?

Ci młodzi mężczyźni często wychowywani byli przez zaborcze albo wymagające matki, które od wyników nauki uzależniały akceptację swojego syna. Dbały o to, żeby był ubrany, najedzony, jednak były niedostępne emocjonalnie. Gdy taki chłopak staje się nastolatkiem, zaczyna się buntować, co kończy się obrazem skrzywdzonej kobiety – jego matki. Jako mężczyzna w relacje z kobietami wchodzi już z ogromnym poczuciem winy.

Druga grupa to mężczyźni, którzy mają obniżone poczucie własnej wartości, wynikające z negatywnego obrazu męskości. Twierdzą, że ich ojciec nie był wystarczającym wzorem do naśladowania. Czują, że na związek z kobietą muszą sobie zasłużyć. Uprawiają sporty, dbają o wygląd, są wykształceni, mają dobrą pracę – jednak gdy na horyzoncie pojawia się kobieta, dosłownie truchleją. Mają pustkę w głowie i zupełnie nie wiedzą, co robić. Nieustannie wpatrują się w jej reakcje na ich zachowanie. Odczytują to jako prawdę o nich samych. To czyste przeniesienie relacji syn – matka na relację związkową. Mamy dzisiaj całą rzeszę młodych mężczyzn nieodzwierciedlonych przez swoje matki. Oni nie wiedzą, kim są i czego chcą od życia.

W książce „Recepta na dobre zdrowie” doktor Frédéric Saldmann powołuje się na badania, które pokazują, że studenci kochają się rzadziej niż osoby nieuczące się. Może dzisiaj jesteśmy przebodźcowani? Za dużo myślimy, a seks wymaga skupienia się na ciele, na drugiej osobie…

To jedna sprawa. Zwróć też uwagę na to, w jakim kontekście rozpatrywana jest dzisiaj męska seksualność. Dopiero co była głośna akcja #MeToo, mająca zwrócić uwagę na problem molestowania seksualnego kobiet. Między innymi z tego powodu współczesny mężczyzna zaczyna zastanawiać się nad tym, czy angażowanie się w relację seksualną z kobietą ma w ogóle sens. Weźmy pierwszą lepszą gazetę i nagłówek: „chodził po bulwarach, zaczepiał dziewczyny i proponował im seks”. To jest przedstawiane niemalże jako próba gwałtu. Taki chłopak naczyta się i nasłucha różnych komentarzy koleżanek, a później boi się odezwać. Bo na dobrą sprawę za chwilę może wylądować w komisariacie. Albo ktoś wyrobi mu nieprzychylną opinię i będzie skończony. Nie twierdzę, że tego rodzaju akcje społeczne są złe i niepotrzebne. Wręcz przeciwnie, należy o tym głośno mówić, jednak istnieje też drugie dno. Prowadzi to do skojarzeń: facet – oprawca i facet – zboczeniec. Dlatego też młodzi mężczyźni – szczególnie ci, którzy nie byli wychowywani przez ojców pokazujących im, jak radzić sobie w relacjach z kobietami – są dzisiaj bezradni. To nie jest tak, że młodzi faceci nie mają kontaktu ze swoją seksualnością. Oni po prostu nie potrafią nią zarządzać. A to dlatego, że kobieta jawi im się nie jako partnerka, ale sędzia.

Michel Houellebecq w książce „Serotonina” pisze, że antykoncepcja i oddzielenie seksu od aktu prokreacji zabija nasze pożądanie, bo nie boimy się już „poczęcia”…

Bo to jest prawda. Dla mężczyzn, na takim bardzo atawistycznym poziomie, to niezwykle kręcące uczucie – móc zapładniać kobiety. To jest właściwie dla nas esencja seksu. Z drugiej strony mamy też akt prokreacyjny, w którym seks polega tylko na tym, że kobieta chce zajść w ciążę. Mierzy temperaturę, prowadzi dziennik płodności, a facet jest na jej żądanie. Tu też nie ma mowy o pożądaniu.

Aspekt przyjemnościowy seksu, jak każdej innej czynności, z czasem powszednieje, nudzi się…

Dlatego niektórzy młodzi mężczyźni zmieniają partnerki jak rękawiczki. A potem dostają etykietki niepoważnych i nieodpowiedzialnych. Kolejny przykład na to, że męski seks jest dzisiaj na cenzurowanym. W kontrze do ukwieconej kobiecej seksualności, która prowadzi do tysiąca orgazmów różnego rodzaju. A mężczyzna cały czas powinien myśleć o przyjemności partnerki. Wielu facetów ma tego dość.

Pracy dużo, a nagroda żadna?

Jeszcze się naczytasz, że ona ma pięć orgazmów i to superzajebistych. A ty tylko jeden, i chujowy, przepraszam za wyrażenie.

A może żyjemy dzisiaj w kulturze sublimacji? Wkładamy energię seksualną w różne inne rzeczy, na przykład pracę. Im lepsza praca, tym ludzie rzadziej spotykają się w sypialni – tak wynika z jednego z największych na świecie badań aktywności seksualnej National Survey of Sexual Attitudes and Lifestyles.

Trzydzieści lat temu, w świecie różnych braków, z trzema kanałami w telewizji, seks to był rarytas. Teraz oferta rozrywek jest zdecydowanie większa. Przede wszystkim upowszechniła się pornografia, która całkowicie zabrała kobietom władzę seksualną nad mężczyznami. Nie boję się tego powiedzieć. Prawda jest taka, że pornografia jest idealnie skonstruowana do tego, w jaki sposób pracuje męski mózg. Odpalasz stronę w Internecie i w jednej chwili
masz dostęp do wielu kobiet. Do tego dochodzi ważny element możliwości częstej zmiany partnerki. Z biologicznego punktu widzenia, im więcej partnerek, tym genetyczny sukces jest większy. Poza tym pornografia zwalnia z zabiegania, starania się, myślenia o potrzebach drugiej osoby. Mogę się wreszcie skupić na sobie. Ulżę sobie i mam spokój. Nikt ode mnie niczego nie chce. Nie muszę z nikim rozmawiać ani martwić się, czy podołam, czy może nie stanę na wysokości zadania.

Dawniej to kobiety czuły się bardziej zobowiązane do zaspokojenia potrzeb seksualnych swoich partnerów. Dziś mogą decydować, czy mają ochotę na seks, czy nie.

Teraz to mężczyźni czują się zobligowani do zaspokajania potrzeb seksualnych kobiet. Mężczyźni w sile wieku, którzy przechodzą kryzysy w związkach, coraz częściej zaczynają interesować się tantrą, czyli zupełnie innym rodzajem realizacji energii seksualnej w związku, który polega na głębokim, wspólnym byciu w tym doświadczeniu. W ten sposób mężczyźni szukają wyjścia z tej biologicznej sytuacji, która ich ogranicza. Bo przez te trzydzieści lat w Polsce poprawił się obraz kobiecej seksualności, a męskiej – pogorszył. Kobieca seksualność jest dzisiaj niemalże gloryfikowana…

W jakim sensie? Jak to się przejawia?

Ostatnio robiłem kilka warsztatów biznesowych i dawałem ludziom ćwiczenie, w którym z opisu sytuacji wynikało, że kobieta ma kochanka. Za każdym razem spore grono kobiet reagowało tak, że największa wina leży po stronie jej męża. Gdyby o nią dbał, nie musiałaby go zdradzać. A teraz załóżmy, że to mężczyzna ma kochankę. Okazuje się, że wtedy również nie jest to wina kobiety, tylko jego, bo nie panuje nad swo- im pożądaniem. Dużo łatwiej jest nam dzisiaj usprawiedliwić kobiecą seksualność, także realizowaną poza związkiem.

Wahadło przechyliło się w drugą stronę, na korzyść kobiet. Jednak wydaje mi się, że spadło przyzwolenie kulturowe na zdrady dla obu płci. Być może to również wpływa na mniejszą ilość seksu. W cyklu dokumentalnym Amandy Aman- pour „Seks i miłość w różnych krajach świata” na Netfliksie do- brze widać, że w zachodniej Afryce, gdzie nadal istnieje kulturowe przyzwolenie na męskie zdrady i można mieć jednocześnie żonę, kochankę i dziewczynę – seks kwitnie…

Coraz trudniej wybaczamy dzisiaj zdradę, masz rację, jednak tę dokonaną przez kobietę – coraz łatwiej. Zmierzam do tego, że moim zdaniem obraz męskiej seksualności jest dzisiaj w fatalnym stanie. To powoduje, że mężczyźni rezygnują z seksu. Bo męska seksualność jest postrzegana jako prymitywna. Przemocowa, popędowa i niekontrolowana. „Facet myśli tylko o jednym”, „myśli główką, a nie głową”. Kiedy mówimy, że mężczyzna się masturbuje, jest to rodzaj obelgi i negatywnego osądu. Tymczasem kobieta dba w ten sposób o własną seksualność. Kobiety bez żadne- go problemu same inicjują dzisiaj seks, co z jednej strony jest spełnieniem marzeń każdego faceta, a z drugiej – kompletną katastrofą.

Dlaczego? Mężczyźni mają dzisiaj za duży wybór? Zbyt wiele dostępnych kobiet?

Mężczyźni boją się aktywnych seksualnie kobiet. Na początku jest wszystko fajnie, ale później zaczyna się myślówa: „Czy ja ją zaspokoję? Ilu partnerów miała wcześniej? Jak wypadnę na ich tle?”.

Bo libido to potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem. Może warto po wejściu do domu zacząć od tego, by odłożyć telefon?

Najważniejsza rada – wyłącz Internet. Zajmij się życiem, które jest tu i teraz, przed tobą. Dynamika każdej relacji seksualnej polega na tym, że na początku nie przeszkadza nam nawet telefon. Jednak po pewnym czasie, kiedy namiętność stygnie, pojawiają się utrudnienia. A trzeba wiedzieć, że elektronika generuje w ludziach olbrzymi stres. Przez szybkość i nieustanną dostępność. W każdej chwili ktoś może czegoś od nas chcieć lub mieć dla nas ważną informację. Zaczynamy angażować się w wirtualne rozstrzyganie problemu, co zabiera nas z obecności w chwili. A jeśli nie jestem obecny w tym momencie, to nie ma możliwości, żebym autentycznie coś przeżywał, czuł zapach, koncentrował się na dotyku czy drugiej osobie. Nie ma szansy na seks. Większości z nas praca, niezależnie od tego, czy jesteśmy prezesem banku, czy rolnikiem, dostarcza tylu wyzwań i zaskoczeń, że człowie staje się przez to niebywale zmęczony. W domu chcemy już sobie po prostu odpocząć, a nie ponownie wchodzić w relacje i znów musieć sprostać jakimś wymaganiom.

Seks to energia życia, a nam nie starcza siły na to, żeby żyć. Może dzisiaj kochają się tylko ludzie szczęśliwi?

Seks rzeczywiście staje się przyjemnością dla nielicznych. Ale zobacz, co się dzieje na wakacjach. Jeśli nie zabierzemy ze sobą komputerów, laptopów czy dzieci – często dochodzi do renesansu związku. Pojawia się przestrzeń do tego, żeby wymienić się swoją energią życia.

Seks to dla mnie przede wszystkim kontakt ze swoimi emocjami. Może dzisiaj nie mamy ochoty się z nimi kontaktować? Czy żeby otworzyć się na seks, trzeba otworzyć się również na emocje?

Nie mamy ochoty na kontakt ze swoimi emocjami, ale też ze swoim ciałem – bo nie mamy takich ciał, jakie chcielibyśmy mieć. Żyjemy w czasach fitterroru. Jeżeli nie masz sześciopaka albo silikonowych piersi – nie istniejesz jako obiekt seksualny. Masa ludzi, w przeważającej części kobiet, ma z tego powodu niesamowite kompleksy.

Aby otworzyć się na partnera i seks, warto popracować samemu z własną seksualnością? Jak w filmie „Dusza i ciało“, gdzie głów- na bohaterka Maria macza palce w ciepłym purée ziemniaczanym. A w jaki sposób mężczyzna może budzić w sobie energię seksualną?

Jeżeli jesteś mężczyzną i masz wysoki poziom testosteronu, to nie masz z tym problemu. W sumie sam nie wiem, jak mężczyzna mógłby budzić swoją energię seksualną inaczej niż przez masturbację. Ale od razu pojawia się we mnie rodzaj przerażenia, że to mogłoby być groźne!

Dlaczego?

No wiesz, ja obudzę swoją energię seksualną, a żona powie mi, że nie ma ochoty na seks, bo jest zmęczona. Albo pójdę na imprezę i będzie mi się wydawało, że podobam się dziewczynie, zaproszę ją do domu, a ona mi powie, że jestem zboczony. Znowu kręcę się w tym samym miejscu. Jeżeli moja partnerka ma dostęp do swojej seksualności, to cały czas mnie pobudza. Nie potrzebuje bawić się we wkładanie rąk w ziemniaki. Mężczyźni odmawiają seksu nie dlatego, że są zmęczeni, lecz wkurzeni. Na kobiety i w ogóle na kobiecość.

Dla współczesnego faceta i jego pozytywnego obrazu seksualności najlepiej byłoby cofnąć się o te trzydzieści lat. Ma być tak, jak było?

Trafiłaś w sedno. Na poziomie testosteronowego faceta tak byłoby najlepiej. Gdzie są te wszystkie łagodne, uśmiechnięte, kuszące kobiety, pozwalające się zdobywać?! Takich kobiet już nie ma. Wiesz, prawdę mówiąc, nie chciałbym być dzisiaj dwudziestoparolatkiem.

Jednak istnieje nadzieja dla męskiej seksualności. Na ubiegłorocznym kongresie „Sto lat praw wyborczych kobiet. Praca, rodzi- na, rozwój – perspektywa równych szans” w Muzeum Polin jedna z prelegentek nawiązywała do badań przeprowadzonych przez IQS w ra- mach inicjatywy Women Power. Okazuje się, że ponad 40 proc. młodych Polek poniżej 30. roku życia jest zainteresowanych tradycyjnym modelem rodziny. Chcą zostawiać więcej energii w domu niż na zewnątrz. Przecież nie tylko mężczyźni są dzisiaj zmęczeni. Kobiety są tak samo przepracowane i niezrozumiane. Dlatego we współczesnych relacjach pojawia się dużo agresji. To może przerodzić się w seksualny łomot. Albo zamienić w grę pod tytułem „spadaj”, bo na przykład mam przedwczesny wytrysk, no i co mi teraz zrobisz? Za dużo energii wkładamy dzisiaj na zewnątrz, do świata. Do domu przychodzimy już zużyci, z oczekiwaniem, że druga osoba nas naładuje. Łatwiej jest usiąść na kanapie, włączyć grę czy serial niż porozmawiać o naszych emocjach. A co dopiero wchodzić razem do łóżka, miziać się pół godziny i potem jeszcze rozmawiać. Daj spokój, człowieku, jutro rano muszę wstać do roboty! Dlatego zarówno mężczyźni, jak i kobiety powinni więcej energii wkładać w tworzenie tej wspólnej, wewnętrznej przestrzeni.

Co mogą zrobić dzisiaj młodzi mężczyźni, żeby uprawiać więcej seksu?

Niedawno zakończyłem dwa procesy terapeutyczne chłopaków, którzy mieli silny hamulec na seks z kobietami. Jednak zdołali wejść na ścieżkę samorealizacji w tym obszarze. Praca z nimi polegała na dwóch rzeczach: wzmocnieniu poczucia wartości i pewności siebie oraz na wytłumaczeniu sobie świata kobiet. Pozbyciu się mitu świętej lub ladacznicy, a dostrzeżeniu prawdziwej kobiety: takiej, jaka naprawdę jest.

Jacek Masłowski: filozof, coach, psychoterapeuta w Instytucie Psychoterapii Masculinum, współtwórca i prezes Fundacji Masculinum, współautor książek „Czasem czuły, czasem barbarzyńca“ i „Czasem święta, czasem ladacznica“ (premiera, 2019 r.)

Źródło: magazyn SENS sierpień 2019

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
I ona cię puściła?
Następny artykuł
Męskość w kryzysie?



Zobacz także

A patron jego święty spokój
A patron jego święty spokój
12 września 2019 
Męskość w kryzysie?
Męskość w kryzysie?
30 sierpnia 2019 
I ona cię puściła?
I ona cię puściła?
12 lipca 2019 



Czytaj więcej
I ona cię puściła? Kłótnie o motor, pracę czy długie samotne podróże – to w wielu związkach tak naprawdę spór o to, kto tu jest...