Kim są dorośli, którzy nie chcą dorosnąć?

25 lipca 2016 


Prawie co trzeci polski 30-latek nadal korzysta z „matkomatu”. Dlaczego? W nawiązaniu do filmu „Kamper” reż. Łukasz Grzegorzek, rozmawiają Artur Zaborski i Martyna Harland


Artur Zaborski: Na ekrany kin wchodzi „Kamper”, pierwszy polski film o pokoleniu kidults. Kim są kidults?

Martyna Harland: Dorośli, którzy nie chcą dorosnąć i na wszelkie sposoby uciekają od poczucia odpowiedzialności za własne czyny. Takie osoby cieszą się wolnością, ale jednocześnie omija ją wszystko to, co dorosłość umożliwia, w tym zbudowanie bliskiej więzi z drugą osobą. Stabilizacja kojarzy im się z nudą. Piotruś Pan nieustannie szuka nowych bodźców i spędza czas na dobrej zabawie. Nie chce i nie potrafi zrozumieć problemów osoby dorosłej.

Skąd wzięło się to zjawisko w Polsce?

Wolny rynek produkuje coraz większą liczbę narcyzów, egoistów i ludzi, którzy uciekają od odpowiedzialności czy problemów. Mój zysk i sukces liczy się bardziej niż wspólna wygrana czy po prostu drugi człowiek. Jak twierdzą psychologowie, narcyzm, który silnie łączy się z byciem kidultem staje się dominującą osobowością naszych czasów. To psychologiczna strategia przetrwania w kulturze, którą stworzyliśmy. Chciałoby się włoskiego dolce vita, a mamy polski dzień świra. Rzeczywistość to więcej, lepiej i szybciej. Maksymalizacja przyjemności stała się celem życia i bycia razem.

Dlaczego akurat teraz to zjawisko w Polsce tak mocno wybrzmiewa, skoro na świecie termin kidults ukuto już w 1985 roku?

Wiąże się z tym wiele czynników, styl wychowania m.in. nadopiekuńcze matki, które próbują wynagrodzić swoim dzieciom nieobecność ojca pracującego na ich utrzymanie ale też kultura, w której żyjemy. Dzisiaj za optymalny uznaje się stan neutralności emocjonalnej. Afekt uważany jest za wroga, który przeszkadza w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami, w pracy czy w życiu. Nie mamy czasu na rozmowy czy emocje, szczególnie te negatywne i niewygodne. Przez to swoimy w naszym rozwoju emocjonalnym.

Jak oceniasz skalę zjawiska kidults w Polsce? Ludzi, których możemy tak określić, jest coraz więcej?

Na pewno kultura coraz bardziej sprawia że nie rozumiemy swoich emocji, mamy coraz większe trudności w ich dostrzeganiu i nazywaniu. Syndrom aleksytymii, czyli analfabetyzmu emocjonalnego, to po prostu styl naszego zachowania i funkcjonowania, nie choroba. Tak jak bohater filmu „Wstyd” Steve McQueen’a grany przez Fassbendera, nie wiemy co czujemy, czego chcemy, a upust niewygodnym emocjom dajemy w seksie czy różnego rodzaju uzależnieniach. Im bardziej niedojrzały i słaby kidult, tym częściej zapomina się w alkoholu, narkotykach czy uzależnia się od hazardu.

Kazżdy potrafi zasłonić niewygodny kawałek rzeczywistości przed samym sobą i zaprzeczać własnym emocjom. Tak jak dziecko, które z buzią umazaną kremem mówi: „To nie ja zjadłem ciastko”. Lepiej udawać, że wszystko jest w porządku, myśleć pozytywnie że „będzie dobrze”, a to co złe jakoś samo się ułoży. Nie da się jednak codziennie iść przez życie jedynie w różowych lub czarnych okularach. Jedne i drugie nie poprawią nam wzroku, wręcz przeciwnie.

W jakim wieku są współcześni kidults, którą formację czy pokolenie reprezentują?

Ludzi mniej więcej do 35 roku życia, nazywanych pokoleniem bumerangów, dziećmi transformacji czy generacją pepsi, łączy to, że nie chcą dorastać. Z badań wynika, że prawie co trzeci polski trzydziestolatek dalej korzysta z „matkomatu”.

Dlaczego nie chcą dorastać?

Może obrazili się na świat. Na to, że obietnice, składane im kiedyś przez rodziców okazały się puste. Dyplomy wyższych uczelni przestały mieć znaczenie, etaty, a co się z tym wiąże, stabilność i kariera, zwieńczona emeryturą itd. Nie wiedzą, jak mają definiować siebie jako osoby dorosłe, gdy rynek pracy ich nie potrzebuje. Nie wiedzą kim są. Rzadko mogą o sobie powiedzieć, że mają realny wpływ na swoją przyszłość. Jeden nie może znaleźć pracy, inny ma jej za dużo. Możliwości jakie daje współczesny świat są ogromne ale to nie znaczy, że istnieje prosta recepta na ich wykorzystanie.

Projekt Bookopen, czyli internetowy dziennik, którego każda kartka zapisana została przez innego trzydziestolatka, to próba pokazania tego pokolenia. Lektura dziennika pozwala podzielić trzydziestolatków, na tych, którzy męczą się po ślubie i tych, którzy męczą się bez niego. Prawie w ogóle nie piszą o swojej pracy, czy robieniu kariery. Na pierwszym miejscu są emocje.

Jak najłatwiej opisać profil psychologiczny kidults? W „Kamperze” jest on dość niejednoznaczny, bo mianem tym można określić i Kampera, i Manię, oboje nie wiedzą, czego chcą, i boją się brać odpowiedzialność za swoje decyzje, ale różnicują się i pod kątem ekspresji, i pod kątem oczekiwań.

Mania i Kamper to dwa różne światy, które się przenikają, ale niestety niczego się od siebie nie uczą. Wbrew pozorom, życie Kampera i Mani jest ciężkie, bo są przytłoczeni jego lekkością. To może być w dłuższej perspektywie wyniszczające. Letnie życie, w przeciwieństwie do życia zaangażowanego – gdzie mierzymy się z trudnościami, wywołuje w ludziach uczucie pustki. To jest bardzo dobre pytanie dla każdego z nas, jak stać się kobietą i mężczyzną, a nie być dziewczynką i chłopcem? Z czym to jest związane?

W życiu lepiej stosować dojrzałe mechanizmy obronne, jak poczucie humoru czy dystans, niż wypieranie, zaprzeczanie i udawanie że czegoś nie ma. Tak jak robił Pat Junior w „Poradniku pozytywnego myślenia” w reżyserii David O. Russell, który sam przed sobą udawał, że jego związek nadal trwa. Związki to zabawa dla dorosłych ludzi. Tych, którzy osiągnęli podstawowy poziom dojrzałości emocjonalnej. W związku dojrzałych ludzi nie musi być miło. Chodzi o poczucie satysfakcji, a nie maksymalizacje szczęścia. Tylko w głębokim, długotrwałym związku można nauczyć się tego, kim naprawdę jesteśmy i jaki mamy potencjał. Osoby, które nie potrafią nawiązać kontaktu emocjonalnego z innymi przeżywają tzw. „kompleks Kopciuszka” opisany w „Galaktyce potrzeb. Psychologii dążeń ludzkich” Kazimierza Obuchowskiego. Kompleks małej wartości.

Czy małżeństwo kidults w „Kamperze” jest wiarygodne? Czy kidults to jednak nie są single?

Manie i Kampera łączy jedno, wbrew pozorom oboje są niedojrzali. Mania wydaje się dojrzalsza, ale tak naprawdę ma wiele cech typowych dla kidulta. Zamiast do pracy chodzi na kursy gotowania, a pieniądze na życie bierze od Kampera albo od rodziców. Chciałaby otworzyć gastro-biznes, bo posiadanie własnego food-tracka to teraz szczyt mody. Piotrusiom Panom często ulegają właśnie tzw. „wieczne dziewczynki” – nawet jeśli są dorosłe, ich życiem kieruje impuls, potrzeba chwili, dlatego na niedojrzałe kobiety bardzo działa spontaniczność obecna również u Piotrusia Pana.

„Kamper” przełamuje pewien stereotyp, że kidults to mężczyźni.

U kobiet syndrom ten może być niezauważony, dlatego że niektóre zachowania typowe dla Piotrusia Pana, nie odbiegają od zachowań kobiety w stereotypowym ujęciu. Wieczna niedojrzałość u kobiet może wiązać się z deficytami w otrzymywaniu miłości, ciepła i zainteresowania od swoich rodziców. Takie braki mogą sprawiać, że dorosła kobieta będzie żyła z przekonaniem, że nikt inny nie potrafi tak dobrze o nią zadbać, jak ona sama. Bojąc się głębokich relacji z mężczyznami, pielęgnuje swoją niedojrzałość, stając się nadopiekuńczą matką dla swojego wewnętrznego dziecka, które spotykając się z brakami w kluczowych obszarach emocjonalnych, dominuje jej osobowość i blokuje w rozwoju emocjonalnym. Kobiety z syndromem wiecznej dziewczynki pozostają psychicznie w fazie dziewczęcej. Życie seksualne jest dla nich zabawą, a praca zawodowa to ładowanie egocentryzmu.

Interesujące w „Kamperze” jest, że bohaterowie uciekają w romanse, które nie są ani porywami serca, ani próbą odreagowania złości na partnera. Po prostu – przydarzają się, są atrakcyjne na zasadzie gry, uwodzenia, zaspokojenia, zabawy.

Z czym pary w Polsce najczęściej zgłaszają się do gabinetu seksuologa? Z nudą. Seks z inną osobą jest łatwiejszy i przyjemniejszy, niż praca nad negatywnymi emocjami, stojącymi za nudą w związku. A emocje negatywne są pomocne, informują o tym co złego dzieje się w naszym życiu. Smutek po rozstaniu pomaga nam wycofać nasze zaangażowanie. Jeśli unikamy wszystkiego co złe, to wróci do nas jak bumerang z podwójna siłą, jak do Urszuli Zyro w filmie „Bez końca” Kieślowskiego

Nikt nie chce kochać, wszyscy chcą być kochani. Tak jak w filmie „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza, tak i w życiu. Lepiej jest w życiu dawać czy brać? Otrzymywanie jest na pewno przyjemne. Dawanie uruchamia jednak mocniejsze poczucie sensu w życiu. Przyjmować warto nie tylko to, co dobre. Kilogram radości uzupełniać kilogramem prawdy. Druga osoba jest nie tylko do kochania, ale również po to, żeby stawiać nas przed lustrem.

Końcowa scena filmu przekonuje nas, że przemiana bohatera opiera się na tym, że może wciąż nie wie, czego chce, ale już przynajmniej wie, czego nie chce. To dużo?

Jeżeli już wiemy czego nie chcemy, to pierwszy krok do tego, żeby wejść na odpowiednią dla nas drogę. Ścieżkę do tego, czego tak naprawdę chcemy. To krok w dorosłość, bo samoświadomość silnie wiąże się z dorosłością. „Kamper” to studium związku, który dochodzi do ściany. Co zrobić, gdy kończy się zabawa i pojawia pytanie: co dalej? Czasem chodzi też o to, żeby zrezygnować nawet jeśli wakacje są już wykupione.

Źródło: Tygodnik Przegląd 25-31 lipca, 2016 rok

screenshot.84

Komentarze

komentarzy









Zobacz także




Czytaj więcej
"Julieta" Almadovara i ćwiczenia ze świadomego oglądania filmu Przede wszystkim obserwujesz swoje emocje: zwracasz uwagę na to, z którym bohaterem się identyfikujesz, kto wzbudza w tobie...