Jak korzystać z filmoterapii?

7 grudnia 2018 


Oglądając film, nie angażujemy się fizycznie w jego akcję, co sprawia, że silniej uruchamiają się w nas emocje. Potem możemy je nazwać i spróbować zrozumieć. Twórczyni projektu filmoterapia.pl zachęca, żeby sięgać nie tylko po chwilówki, które na moment poprawiają nam humor, ale przede wszystkim po filmy, które pozwalają się spotkać z trudnymi emocjami. Takimi, których staramy się unikać. Pisze Aleksandra Strójwąs.


Jak to działa?

Dzięki filmowi w bezpiecznych warunkach możemy przeżyć różne emocje, dotknąć nawet bolesnych tematów. Film jest rodzajem wentyla bezpieczeństwa – pozwala się zbliżyć do tych trudnych miejsc i nie poparzyć, jeżeli zastosujemy narzędzia filmoterapeutyczne. Czasem z kolei dostarcza nam uczuć, których bardzo potrzebujemy, takich jak radość, spokój. – Oglądając film, nie angażujemy się fizycznie w jego akcję, co sprawia, że silniej uruchamiają się w nas emocje – tłumaczy Martyna Harland, psycholożka, dziennikarka i propagatorka filmoterapii w Polsce. – Psychologiczna teoria umysłu pokazuje, że wystarczy samo wyobrażanie sobie i myślenie o zdarzeniach. Dlatego filmy wywołują w nas prawdziwe emocje – dodaje.

Psycholożka zastrzega, że kino nie wyleczy nas z nerwicy, schizofrenii czy problemów w związku i w pracy, ale może pomóc dostrzec problem. – Nie jestem za przepisywaniem filmów jako lekarstwa, jak sugeruje amerykański ojciec filmoterapii Gary Solomon. To by oznaczało makdonaldyzację i uproszczenie samego procesu terapii – wyjaśnia. 

Niuanse filmoterapii

Metoda znana w USA jako cinematherapy powstała w latach 80. Jej twórca Gary Solomon, amerykański profesor psychologii, autor książki „The Motion Picture Reccription”, wykorzystuje filmy do pracy terapeutycznej z więźniami. „Filmoterapia jest czymś, co dzieje się samoczynnie”, mówi Gary Solomon. „To nie znaczy, że może zastąpić tradycyjną terapię, ale daje okazję do samodzielnej pracy interwencyjnej”. Pomysł psychologa polega na wybieraniu filmów z motywami odzwierciedlającymi aktualny problem lub sytuację odbiorcy. Na przykład jeśli ktoś ma problem z nadużywaniem substancji psychoaktywnych, Solomon radzi szukać filmów o uzależnieniu.

Z kolei kalifornijska terapeutka filmowa Brigit Wolz, autorka książki „The Cinema Therapy Workbook”, uważa, że film nie musi bezpośrednio dotykać problemów odbiorcy, ważniejsze, by uwalniał zablokowane emocje. Wolz używa filmów, aby pomóc pacjentom w głębszym poznaniu siebie. „Najpierw pytam pacjenta o osobistą sytuację i rozpoznaję, gdzie się znajduje w życiu, a potem polecam filmy, które mogą otworzyć go emocjonalnie na różnych poziomach”. Istnieje terapia filmem wykorzystująca jako narzędzie śmiech lub płacz, powodująca swoisty efekt katharsis. „Jest to skuteczne narzędzie wspomagające na początkowym etapie psychoterapii”, mówi Wolz. „Powiedzmy, że pracuję z osobą chorą na depresję. Film uwalniający płacz może otworzyć ją na trudne emocje, które potem przepracujemy podczas terapii. Ale to nie jest tak, że sam film może wyleczyć z depresji”.

Bliżej mi do podejścia Wolz – mówi Martyna Harland, autorka projektu filmoterapia.pl. – I nieważne, czy jest to „głupia komedia”, czy film, który zdobył wiele nagród. Terapeutycznie działają na nas te filmy, które trafiają w nasze aktualne potrzeby, uświadomione bądź nie. Filmoterapia nie zależy od jakości filmu. Ale od związków między filmem i widzem, jego potrzebami, emocjami, wiedzą i doświadczeniem.

Komedie typu „Nietykalni” poprawiają nam humor. Serotonina rośnie, a my czujemy się lepiej. Jednak według psycholożki w kinie warto się spotykać przede wszystkim z trudnymi emocjami. Z tymi, których na co dzień unikamy. Martyna Harland podkreśla, że kino niejednoznaczne, bez happy endu działa na nas bardziej terapeutycznie, bo mamy więcej przestrzeni na projekcje siebie – własnych doświadczeń, emocji, wiedzy i interpretacji. 

Filmoterapia w Polsce

Polscy terapeuci włączyli film w proces terapii po II wojnie światowej. Jednak cały czas korzystają z tego narzędzia intuicyjnie. – Nie ma wypracowanej metodologii dla psychologów. Nie ma szkół filmoterapeutycznych. Każdy działa na własna rękę. Dlatego w swoim projekcie pracuję nad narzędziami filmoterapeutycznymi. A także nad solidnie opracowanymi bazami filmów, do wykorzystania przez psychologów i terapeutów – podkreśla Martyna Harland. 

Ale filmoterapia ma dwie nogi – nie tylko tę terapeutyczną, ale też rozwojową. Dzięki temu z niektórych narzędzi możemy korzystać sami, bez udziału terapeuty.

– Jeżeli czujesz, że konkretny film cię poruszył, niekoniecznie pozytywnie, mógł cię na przykład odrzucić, a główny bohater wzbudzić irytację – to właśnie wtedy jest to sygnał, że warto popracować z tym filmem głębiej – mówi Martyna Harland. – Po to, żeby się dowiedzieć więcej o sobie, własnych emocjach. Przez zrozumienie zachowań i motywacji bohaterów w filmie robimy krok ku lepszemu poznaniu siebie. Są filmy, które do nas wracają. Dlaczego kolejny raz oglądamy „Bridget Jones”? Czy jest coś, co łączy nas z tą bohaterką?

Jak pracować z filmem?

Martyna Harland zachęca do nastawienia się na emocjonalny odbiór filmu i nazwania swoich odczuć. – Każdy z nas jest najlepszym kluczem do rozumienia tego konkretnego filmu – tłumaczy. – Dlatego nie oceniaj siebie, nie krytykuj tego, co myślisz. Zadaj sobie pytania: jaki wątek w filmie mnie porusza? Która scena? Z jakim bohaterem się utożsamiam najbardziej? Jakie wartości były najważniejsze dla tej postaci? A może jestem tu chłodnym obserwatorem? 

Pomocne może też być zapisywanie w trakcie seansu wszystkiego, co okazało się dla nas istotne, co w nas utkwiło. To mogą być myśli i teksty, które uznaliśmy za ważne. Praktyczne narzędzia do pracy terapeutycznej z filmem psycholożka udostępnia na stronie filmoterapia.pl.

Kino to emocjonalna siłownia, która pomaga trenować mięsień zwany empatią. Empatią poznawczą – na ile jesteśmy w stanie wczuć się w sytuację bohatera, ale i emocjonalną, czyli na ile odczuwamy emocje bohatera. Ludzie dzielą się dzisiaj na dwa obozy, nie potrafią i nie chcą zrozumieć tego innego. A kino nam w tym pomaga. Zabiera nas w odległe nam światy. Pomaga w byciu razem.

Źródło: Instytut Dobrego Życia. Wysokie Obcasy.pl

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Nie potrafimy sobie odpuszczać
Następny artykuł
Wyjść z roli ofiary





Czytaj więcej
Nie potrafimy sobie odpuszczać Nie potrafimy odpuszczać i jesteśmy dla siebie zbyt surowe. Premiery tego weekendu - "Fuga" i "Kraina wielkiego nieba"...