„Filmowe Psycho-Tropy” czyli zastosowanie filmów w edukacji i profilaktyce

24 maja 2017 


W dniach 26-27 kwietnia w Katowicach odbyła się pierwsza ogólnopolska konferencja naukowa „Filmowe Psycho-Tropy”. Podczas dwóch dni pojawili się studenci, wykładowcy i mentorzy z całej Polski: Uniwersytet Jagielloński, Warszawski, Gdański, ASP, Łódzka Filmówka czy Uniwersytet A. Mickiewicza w Poznaniu. Wysłuchaliśmy dziewięć wykładów oraz prawie 70 wystąpień podczas dziewięciu sesji tematycznych i dwóch sesji studenckich. Oprócz tego odbył się panel dyskusyjny „Czy film może leczyć?” Zainteresowani tematyką konferencji mieli okazję do nawiązania współpracy, wymiany wiedzy i doświadczeń. Poza sesjami tematycznymi, których celem było przyjrzenie się najnowszym wynikom badań uczestnicy wzięli w certyfikowanym warsztacie dotyczącym metodyki pracy z filmem.

Tymczasem o pozytywnym wykorzystaniu filmu w edukacji i profilaktyce, jak i o samej konferencji porozmawialiśmy z pomysłodawczynią i współorganizatorką Patrycją Paczyńską-Jasińską oraz dr Moniką Franią prowadzącą na konferencji sesje tematyczne dotyczące filmu animowanego i baśni. Rozmawia Artur Służewski.


Opowiedz o swoim doświadczeniu związanym z filmoterapią

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Z wykształcenia jestem filmoznawcą, a obecnie doktorantką z zakresu socjologii filmu. Tak, więc stoję po tej drugiej stronie – edukuję. Uczę młodzież, studentów, ale również seniorów na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, czym jest film i dlaczego X muza ma tak ogromny wpływ na odbiorcę. Podczas zajęć z historii i analizy filmu, rozkładamy obraz na czynniki pierwsze: skąd pomysł na scenariusz, na jakie tematy reżyser chce nas otworzyć, czym różni się adaptacja filmowa od oryginalnego dzieła itp. Nie jestem psychologiem, więc nie pracuję z grupą dotykając ich emocji, ale jako socjolog staram się na zajęciach poruszać tematy trudne, którymi dzielą się z nami twórcy filmowi. Zadaję pytania: jak Ty byś postąpił/a w takiej sytuacji, co było dobre, a co złe. Grupa od początku uczy się patrzeć na film, a nie tylko go oglądać. Próbują analizować poszczególne sceny. Adresatami są kinomani, którzy chcieliby rozwijać swoją filmową pasję oraz zdobyć umiejętności praktyczne.

4

Dr hab. Witold Jakubowski rozpoczął wykład plenarny bardzo ważnym pytaniem; Dlaczego chodzimy do kina i co nam to wyjście daje? Sugerował, że chodząc do kina śnimy sen, na który sami kupiliśmy sobie bilet…

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Dr hab. Witold Jakubowski, pracujący, na co dzień w Instytucie Pedagogiki na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego opowiadał o tym, że to od nas zależy, z jakimi emocjami chcemy się zmierzyć w kinie i jakie obrazy wywołają w nas emocje. Bo albo się wzruszymy na komedii romantycznej, albo będziemy zasłaniać dłońmi oczy na thrillerze. Sama edukacja filmowa koncentruje się zwykle na nauczeniu „właściwego” odbioru utworu. Film przez to traktuje się instrumentalnie, a pedagogiczna refleksja nad nim sprowadza się do formułowania konkretnych reguł o charakterze metodycznym, na przykład, których dzieł „użyć” w konkretnej sytuacji wychowawczej czy dydaktycznej. Możliwe są jednak inne perspektywy w myśleniu nad wykorzystaniem filmu w działaniach edukacyjnych. Sprowadza się to między innymi do kognitywistycznego podejścia zakładającego istnienie świadomych i racjonalnych procesów myślowych uwidaczniających się podczas oglądania filmu. Czyli co widz robi z filmem, aby go zrozumieć i jak skonstruowany jest film, aby mógł być zrozumiany. Mamy często poczucie, że nasze życie jest rozpięte między filmem, a rzeczywistością. Bardzo dużo w nas jest tego, co przyswoiliśmy z filmów: cytaty, gesty czy chociażby sposób postrzegania świata poprzez pryzmat głównego bohatera. I to właśnie przede wszystkim aktywność widza – odbiorcy filmu, decyduje o edukacyjnym potencjale dzieła.

Myślisz, że edukacja filmowa powinna pojawić się w polskich szkołach?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Zdecydowanie. Od dwóch lat z powodzeniem katowicki wydział Uniwersytetu SWPS współpracuje z Kinem Światowid w ramach projektu „Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej”. Koordynując te spotkania widzę, w jaki sposób młodzież, która przychodzi na spotkania otwiera się na dialog z wykładowcami. Wzruszają się, śmieją czy boją tego, co widzą na ekranie. Najważniejsze jest jednak to, że każdy z uczniów na swój sposób przyjmuje do siebie to, co przed chwilą zobaczył na ekranie. I nie chodzi tylko o utożsamianie się z bohaterami, ale o wartościowanie i wyciąganie wniosków. Łatwo dostrzec, że problemy bohaterów często dotykają młodzież. Sami nauczyciele są zaskoczeni, że młodzież tak aktywnie zostaje po filmie i chce rozmawiać. I to na pewno nie jest pretekst, aby ominąć lekcje..

Wartościowanie i wyciąganie wniosków odnosi się też do kształtowania postaw medialnych, czyli umiejętności ustosunkowania się wobec nadmiernego szumu medialnego

Dr Monika Frania: Zamiast pojęcia postaw medialnych, użyłabym raczej terminu kompetencji medialnych lub postawy odpowiedzialnego użytkownika mediów, który w sposób krytyczny, selektywny, a jednocześnie otwarty i kreatywny odbiera i sam kreuje komunikaty medialne. Media rozumiane powinny być tutaj bardzo szeroko, bo jednocześnie, jako źródło komunikatu, ale i narzędzia, czyli techniczne instrumentarium. Współcześnie, prawidłowe funkcjonowanie w świecie przesiąkniętym mediami oparte jest o unikanie zagrożeń, a korzystanie z szans, jakie nam dają – to jedna z umiejętności kluczowych. Dziś nie jesteśmy już wyłącznie odbiorcami komunikatów, lecz sami je tworzymy. Ważną rolę odgrywa, więc edukacja medialna, rozumiana, jako wychowanie o mediach, do mediów i poprzez media. Istnieje wiele narzędzi, które możemy do tego wykorzystać, a jednym z nich są filmy animowane. W Polsce dużą rolę odgrywa tutaj nadal III sektor, czyli fundacje i stowarzyszenia, które są autorami i producentami wielu serii animacji w tym zakresie.

Czyli filmy animowane kształtują pożądane społecznie postawy? Jak animacje wpływają na dzieci? 

Dr Monika Frania: Filmy animowane mogą być jednym z elementów wpływających na kształtowanie pożądanych społecznie postaw. Jest to jednak tylko jeden z wielu kawałków układanki, bo samo kształtowanie, wzmacnianie lub osłabianie ludzkich postaw to proces złożony, często długotrwały, odbywających się w wielu środowiskach rozwoju i funkcjonowania dziecka, ale i człowieka dorosłego. Odpowiednio przygotowany film animowany, który byłby nośnikiem wartości i pozytywnych wzorców może być jednym z narzędzi. Przykładem są tutaj całe serie krótkich kreskówek edukacyjnych dotykających problemów ekologicznych, zagrożeń w cyberprzestrzeni czy świadomości ekonomicznej

Ale przecież „nasze” bajki z dzieciństwa różnią się od tych współczesnych, gdzie dobro i zło, przenikają się nawzajem…

Dr Monika Frania: Uczestnicy konferencji zainicjowali interesującą dyskusję o roli filmów animowanych, zwanych potocznie kreskówkami lub bajkami rysunkowymi, w rozwoju najmłodszych widzów. Po pierwsze obalony został mit, cały czas dość silne obecny w społeczeństwie, że każda animacja jest dla dzieci. Nadal zbyt wielu rodziców wychodzi z takiego założenia sadzając dziecko przed ekranem telewizora. Jednak czy kreskówka, w której pokazywane jest zło lub brzydota, powinna być zakazana dla małych widzów? To pytanie wzbudziło wiele emocji wśród obecnych na sali zarówno akademickich badaczy, jak i edukatorów-praktyków, studentów oraz rodziców. Prelegenci analizowali historię ukazywania dobra i zła, morału w baśniach oraz pojęcia piękna w filmach animowanych „wczoraj i dziś. I rzeczywiście. Okazuje się, że w dzisiejszym przekazie medialnym o wiele trudniej oddzielić dobro od zła. Morał często nie jest podany na tacy, a fakty nie są białe lub czarne, lecz mienią się wszystkimi odcieniami szarości.

Dlaczego coraz trudniej jest oddzielić dobro od zła? To dobrze, że fakty nie są biało-czarne?

Już od jakiegoś czasu obserwować można trend, zmierzający do komplikacji natury postaci animowanej i samej fabuły. Oczywiście należy tutaj rozdzielić krótkie animowane spoty edukacyjne od dłuższych filmów animowanych z fabułą i snutą opowieścią, typową dla bajek czy baśni. W tych drugich – bohaterowie często przechodzą przemiany wewnętrzne lub decydują się na zachowania trudne do przewidzenia. Coraz częściej postać jest skonstruowana w ten sposób, że nawet pomimo swoich złych cech widz darzy ją sympatią. Komunikat nie jest jednopłaszczyznowy i właśnie, dlatego dobro od zła jest tak trudno oddzielić. Z jednej strony może się wydawać, że łatwiej jest, gdy twórca animacji – czy autor baśni – od samego początku jasno pokaże odbiorcy, które postacie może identyfikować, jako te złe, a które są ucieleśnieniem pozytywnych wartości. Być może tak jest prościej. Przekaz nie wymaga wtedy głębszej analizy, a przesłanie jest jasne. Ale przecież prawdziwe życie tak nie wygląda. W rzeczywistości spotykamy się wielokrotnie z niuansami, sytuacjami trudno rozstrzygalnymi pod względem etycznym. Przed wyborami, w których żadna decyzja nie wydaje się jednoznaczna. To skomplikowanie świata znalazło swoje odwzorowanie w filmach animowanych. I dobrze. Ponieważ, wtedy kreskówki uczą życia w sposób wielopłaszczyznowy. Aby tak się działo, ważny jest tylko jeden warunek. Widz, nawet ten najmłodszy, musi  wykazać się pewną dojrzałością odbioru i interpretacji komunikatu, którą nazwać można kompetencją medialną. Dlatego tak ważna w dzisiejszym świecie jest edukacja filmowa.

2

A co z dorosłymi? Czy na ukształtowanego człowieka film może wpłynąć na tyle, aby zmienić jego utrwaloną przez lata perspektywę widzenia świata? Czy my sami najwięcej uczymy się poprzez filmy biograficzne?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Nie jestem fanką filmów biograficznych. Jeżeli mówmy o zmianie perspektywy postrzegania świata to w grę wchodzą filmy historyczne lub przygodowe, które są jednocześnie ekranizacjami powieści. Zazwyczaj reżyserzy starają się wiernie odtworzyć dzieło literackie, a co za tym idzie nasza wiedza pogłębia się. Poza tym, często są to niesamowite inspirujące opowieści, które pokazują jakąś drogę i wartości, o których wcześniej się nie myślało. Wszystko zależy od tego, jaką wizję ma reżyser. Może przedstawić życie Michaliny Wisłockiej w sposób banalny i przewidywalny, albo inspirująco i mrocznie jak zrobił to Anton Corbijn w filmie „Control”.

Czy film może być traktowany, jako forma autoterapii i próba rozumienia siebie?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Na pewno film pozwala lepiej zrozumieć niektóre nasze mechanizmy. To, dlaczego w danym momencie jestem zła, a za chwilę się śmieję. Często bohater filmu zmaga się z podobnymi problemami. Obserwujemy jak je rozwiązuje (albo i nie) i myślimy jak my powinniśmy postąpić. W każdym filmie odnajdziemy cząstkę siebie, tylko trzeba chcieć. Uczę młodzież, że zasiadając do danego filmu, należy posiadać już jakąś wiedzę. Między innymi: kto jest autorem, dlaczego podjął się nakręcenia danej tematyki oraz kto współtworzył film. Nie ukrywam, że oglądając ponad 400 filmów rocznie, każdy obraz rozkładam na czynniki pierwsze. Widzę daną scenę i wiem, że pojawiła się w konkretnym filmie. Otwiera się pierwsza szuflada. Potem druga, gdy przewiduję, co stanie się dalej. A na końcu trzecia najważniejsza, ta z emocjami. Albo film mnie poruszy, albo wyjdę z kina zła, że zmarnowałam swój czas.

Na konferencji wywiązała się ciekawa dyskusja na temat doboru filmów „na receptę”, stwierdzenia, które powstało już w 1990 roku. Do jakich wniosków udało się dojść?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Dr. Agnieszka Skorupa pytaniem, o dość prowokującym charakterze „Czy film może leczyć?”, rozpoczęła panel dyskusyjny. Do rozmowy zaprosiliśmy praktyków i teoretyków, osoby, na co dzień zajmujące się filmem, edukacją filmową i filmoterapią oraz terapeutów sięgających po to medium w konkretnych sytuacjach. Z początkowego poligłosu udało się dojść do ostatecznego wniosku, że chociaż film może wpływać na widza w sposób ewidentny, bo jest mierzalny na poziomie fizjologicznym. To, to czy mówimy o działaniu leczniczym, terapeutycznym stanowi zupełnie inną kwestię. W terapii film może stanowić narzędzie wspomagające, wyzwalające rozmowę na dany temat, jednakże czynnikiem leczącym jest sama relacja terapeutyczna. Filmoterapia nie stanowi sama w sobie metody psychoterapeutycznej, jak można by mylnie wywnioskować z jej nazwy. Nie umniejsza to jednak jej roli w oddziaływaniu na człowieka, wywieraniu dobroczynnego wpływu filmu na widza.

A jak zmienia się perspektywa postrzegania przez nas poszczególnych filmów, pewnego rodzaju przekazywania i postrzegania historii, na przestrzeni naszego emocjonalnego dojrzewania?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Wraz z okresem dojrzewania, ale i socjalizacji uczymy się oglądania filmów na nowo. Materia filmu bardzo silnie wkracza do naszego wnętrza. My sami jesteśmy utkani z tej materii, dla której z kolei nasze krótkie życie jest matrycą. Filmy często dopingują do działania albo pomagają w trudnych chwilach. Pojawia się tutaj temat niezwykle istotny, a mianowicie identyfikacja. Powinniśmy fabule się poddać. Bo tylko wtedy dostrzeżemy to, czego wcześniej nie zauważaliśmy. Doskonale obrazuje to młodzież, która przychodzi na nasze cykle filmowe. Zwracają uwagę na inne sceny niż ja. Śmieją się z tego, na co powinni patrzeć z przymrużeniem oka albo politowaniem. W dobie gier i VR stajemy się bardziej obojętni na cierpienie innych. Zauważyłam to na premierze filmu „Wołyń” w reż. Smarzowskiego. Starsze pokolenie było zdruzgotane tym, co zobaczyło na ekranie. Sporo osób wychodziło, inni zasłaniali oczy, a jeszcze inni płakali w ciemności. Pokolenie Z na pewno przejęło się tym, co zobaczyło, ale na swój sposób. Niektórzy w późniejszej dyskusji mówili, że widzieli już drastyczniejsze sceny. To doskonały przykład na to, jak zmienia się nasze spostrzeganie filmu. Niemniej jednak zdarza się też, że nasze postrzeganie się nie zmienia. Filmy, które oglądaliśmy jak byliśmy mali nadal wywołują w nas podobne emocje. Ja tak mam, z „Gremliny rozrabiają” z 1984 roku. Widziałam ten film, jako dziecko i tak strasznie bałam się tego przepoczwarzania, że do dnia dzisiejszego jak tylko w tv natrafię na ten obraz od razu przełączam na inny kanał.

7

Wystąpienie prof. Hanny Przybył-Basisty było jednym z najmocniejszych punktów konferencji podczas prelekcji do filmu „Dobrze się kłamie w innym towarzystwie” poruszyła temat zdrady…

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Myślę, że w prosty sposób przedstawiła to, czym jest zdrada i jak na nią reagujemy. Przytoczyła cztery ciekawe przykłady par, które dowiadują się o zdradzie partnera. Każda historia kończyła się inaczej: rozstaniem, pogodzeniem się czy pójściem do psychoterapeuty. U podstaw większości kryzysów leży zaburzona komunikacja. Nie słuchamy i często narzucamy swoje racje, a te wcześniej czy później prowadzą do destrukcji związku. Każdy patrzy na związek przez swoją definicję. Aby utrzymać dobre relacje, trzeba nauczyć się mówić otwarcie o swoich potrzebach, priorytetach, co dla każdego jest ważne, do czego nie przywiązuje wagi. Pani Profesor przedstawiła ważną rolę, jaką w przypadku zdrady odgrywa terapia. Może okazać się jedynym ratunkiem dla związku, gdy partnerzy nie potrafią sobie radzić z konfliktami i sporami, a żale, pretensje i skrywane urazy pogłębiają kryzys, prowadząc do rozstania.

Z kolei dr Anna Brosch zaskoczyła wszystkich swoim wystąpieniem dotyczącym obrazów kobiecości w animowanych filmach Walta Disneya. Do jakich postaci się odnosiła?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Mix wybranych scen z bajek Walta Dinseya z podkładem Shaggy – Hey Sexy Lady ft. Brian & Tony Gold wywołał uśmiech na twarzach uczestników. Wokół tematu było wiele kontrowersji. Pani doktor pokazała, jak kobieta, często dziewczyna (mała syrenka, Kopciuszek, śpiąca królewna czy Arielka) jest przedstawiana przez niepoprawnego marzyciela – Disneya. W jego bajkach stają się kusicielkami i często prowadzą mężczyzn do zguby. Bardzo stereotypowy obraz: młoda, piękna, płodna, koteryjna i często bezradna. Rola intelektu schodzi na drugi plan i pojawia się „syndrom księżniczki”. Kobieta pokazana jest w taki sposób, że jej najważniejszym celem życiowym jest dobre wyjście za mąż i wyrwanie się z obecnego świata. Zauważmy, ze każda bajka kończy się happy endem – zupełnie inaczej niż u braci Grimm czy Andersena. Często bohaterki Disneya porównuje się do ikony popkultury – lalki Barbie. Zarówno pod względem intelektu jak i figury, która ze względu na proporcje nie mogłaby funkcjonować w prawdziwym świecie. Taka sylwetka promuje u dziewczynek przekonanie o wyjątkowości i pięknie kobiecego ciała. Jest to bardzo niebezpieczny zabieg. Na zakończenie zostały poruszone elementy nawiązywania relacji, a raczej ich braku, bo scenarzyści pominęli ten aspekt. W bajkach amerykańskiej wytwórni nie widzimy rodzącego się uczucia między kobietą, a mężczyzną. Owszem pojawia się miłość od pierwszego wejrzenia, potem walka z przeciwnościami losu i na koniec małżeństwo, ale te postaci nie znają się, ale według narratora żyją długo i szczęśliwie. Zwróćmy też uwagę na czarne charaktery – femme fatale u Disneya. Są to najczęściej stare, pomarszczone czy też grube i mało atrakcyjne kobiety. Wszystko jest czarne i białe. Wychudzone i kipiące seksapilem kobiety są tymi dobrymi, a otyłe i stare złymi. Na koniec padło pytanie do publiczności: Czy z bajek się wyrasta? Ale na to pytanie proszę odpowiedzieć sobie samemu.

W sesji studenckiej pojawiła się prezentacja nawiązująca do serialu „Black Mirror”. Jak film i psychologia widzą naszą przyszłość? 

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Marysia Mondry swoim wystąpieniem podzieliła słuchaczy. Nic dziwnego, serial mocno podzielił publiczność. Pamiętam, jak w 2011 roku pierwszy odcinek pt. „The National Anthemwywarł skrajne emocje. XXI wiek to okres aktywnego rozwoju technologicznego, w którym Internet stał się najważniejszym medium w życiu człowieka. Obecnie, wszystkie zjawiska występujące w świecie rzeczywistym, przenoszą się do świata wirtualnego. Począwszy od komunikacji i budowania bliskich relacji międzyludzkich, poprzez dzielenie się swoimi przeżyciami i kreowanie wizerunku, skończywszy na rozmaitych aktach przemocy. „Black Mirror” to serial, w którym każdy odcinek przedstawia mroczne i niebezpieczne konsekwencje technologicznej rewolucji w niedalekiej przyszłości, której początków możemy upatrywać się w obecnych czasach. Autorka przyjrzała się najnowszym badaniom z zakresu cyberpsychologii. A na zakończenie uświadomiła uczestników o zagrożeniach płynących z nieustannego rozwoju technologii. Cechujących się przede wszystkim wszechstronnością i niedookreślonością przestrzenną oraz czasową. W tym przypadku środek artystyczny, jakim jest film, może stanowić świetną metodę profilaktyczną poprzez wizualizację potencjalnych skutków bezrefleksyjnego korzystania z narzędzi elektronicznych.

Film „Zwariować ze szczęścia” w reżyserii Paolo Varziego, wpisuje się w całą tematykę konferencji, bo przeprowadza nas przez wszystkie możliwe stany emocjonalne?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Przede wszystkim w przepiękny sposób ukazuje nas samych: nasze obawy, lęki, zachcianki i małe radości. Kogo nazwiemy wariatem? Czy kobietę odrzuconą przez mężczyznę, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej zabiegał o jej serce? Czy nieszczęśliwą mężatkę, która zakochała się bez wzajemności? Drogi Beatrice i Donatelli jakimś trafem się krzyżują, a letnie, toskańskie krajobrazy tylko potęgują ich przeżycia. Podczas 120 minut widzimy dwie nie tyle wariatki, ile osoby nieprzystosowane do norm, jakie się im narzuca. O ich chorobach nie mówi się wprost. Film doskonale wpisuje się w naszą Konferencję, bo podczas panelu zadaliśmy pytanie: czy film leczy? Padały różne odpowiedzi, ale wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że na pewno film jest potrzebny zarówno nam widzom jak i pacjentom. A takie obrazy jak „Zwariować ze szczęścia” są kolejnym dowodem na to jak w przepiękny sposób reżyserzy próbują nam udowodnić, że to, co powszechnie nazywane jest zaburzeniem osobowości, według nieco mniej oficjalnych analiz jest po prostu rezultatem interakcji człowieka z otaczającym go środowiskiem. W końcu – ile ludzi, tyle przypadków. Nie dla każdego łatwym okazuje się przystosowanie do życia w społeczeństwie oraz odgrywanie narzuconej mu przez nie roli. Myślę, że z powodzeniem produkcja „Zwariować ze szczęścia” w przyszłym roku może zamykać pierwszy dzień Konferencji. Podczas tegorocznej edycji wybrałam inną włoską tragikomedię pt. „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” w reżyserii Paolo Genovesea.

Czy pojawiły się jakieś ciekawe wyniki badań podczas prezentacji uczestników?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Dla mnie niesamowita była sesja pt. „Związki filmu z innymi dziedzinami”. W pamięci utkwiło mi wystąpienie Systemy narracyjne i SIGN SYSTEM OF AUDIOVISUAL LANGUAGE. To projekt, który zrodził się w 2016 roku na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Już w początkowym okresie działania zaangażował wielu twórców. Są to teoretycy filmu, reżyserzy, operatorzy, muzycy i artyści wizualni. Działania inicjowane są przez Polę Borkiewicz, Kubę Mikurdę, Jakuba Wróblewskiego i Antoniego Domańskiego. To nowatorskie podejście do sposobu prowadzenia narracji, z jedno do wielokierunkowej. To znaczy, że historia, którą chcemy przekazać, może być prowadzona na płaszczyźnie mediów elektronicznych, z wykorzystaniem wszelakich twórczych technik tradycyjnych, analogowych, cyfrowych lub multimedialnych. W badaniu za cel postawiono ustalenie sposobów przeżywania przez widza immersji, to znaczy poziomu wczuwania się w klimat dzieła literackiego czy muzycznego, a także odnalezienie zależności między mózgiem, umysłem, a ciałem. Wyniki są aplikowane w prace nad scenariuszem i realizacją filmu Dream Screen, w którym przenikają się światy: filmowy i marzeń sennych. Hipotezą badawczą było powiązanie stopnia zanurzenia w przeżycie dzieła oraz udział ucieleśnienia i pamięci doznań zmysłowych z intensywnością efektu indukowania marzenia sennego. Prelegenci przedstawili metodę o nazwie Digital Storytelling, która polega na właściwym zestawieniu dźwięków, grafiki i scen z filmów. Dzięki niej, możemy opanować wiedzę dotyczącą procesów poznawczych stojących za percepcją utworów audiowizualnych. Szerokie, interdyscyplinarne badania nad immersją, mogą się okazać bardzo przydatne, ponieważ pozwalają na wzrost medialnych kompetencji, na przykład tworzenie narracji z wykorzystaniem różnych mediów. Łączenie elementów medialnych w spójną całość, obróbka zdjęć, wideo, nagrań dźwiękowych czy dodawanie napisów w taki sposób, aby był jak najlepiej odebrany przez odbiorcę. Z kolei projekt SIGN SYSTEM OF AUDIOVISUAL LANGUAGE to realizacja polegająca na zbudowaniu szeregu znaków, służących do opisu struktur audiowizualnych. Powstałe narzędzie ma ujednolicić sposób planowania architektury np. filmu oraz ułatwić komunikację przedstawicielom różnych grup twórczych zaangażowanych w projekt (reżyserzy, montażyści, operatorzy, artyści wizualni, dźwiękowcy, muzycy). A co za tym idzie – uproszczenie języka – kodu, którym operujemy ma przyspieszyć proces produkcyjny. Najważniejszym aspektem jest właściwe określenie pojęć i kategoryzacja wszystkich składowych. Twórcy zaprojektowali graficzne wersje znaków, które będą uniwersalnie stosowane na całym świecie. Do tej pory nie powstał pełny i zunifikowany sposób zasad budowy i łączenia obrazu z dźwiękiem, który byłby dostępny i użyteczny dla twórców zajmujących się sferą narracyjną, audialną i wizualną. Nadrzędnymi założeniami projektowymi są: uproszczenie, unifikacja, możliwość odręcznego zapisu. System będzie alfabetem – który pozwoli na komunikację między przedstawicielami różnych dziedzin.

Na konferencji można było uzyskać certyfikat metodyki pracy z filmem. Jak wyglądał taki warsztat, jakie umiejętności czy narzędzia zdobyli uczestnicy? 

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Podczas Konferencji uczestnicy mogli wziąć udział w dwóch z ośmiu, bardzo interesujących warsztatów między innymi: Rola filmu w kształtowaniu relacji społecznych i wychowania „do wartości” dzieci i młodzieży; Uczeń w lustrze. Wychowanie a identyfikacja pozytywna i negatywna z bohaterami kina polskiego; Migotliwe medium – film, jako narzędzie edukacji antydyskryminacyjnej czy Filmowe Lekcje Wychowawcze – psychoedukacja z filmem na zajęciach szkolnych. Praktyczna wiedza miała służyć przede wszystkim nauczycielom i pedagogom, aby jeszcze lepiej mogli porozumiewać się z dziećmi i młodzieżą. Uczestnicy poznali podstawy teoretyczne oraz metody doboru filmów do pracy. Wypracowali narzędzia niezbędne w procesach wspierania uczniów w zakresie kształtowania systemu aksjonormatywnego oraz wzmacniania relacji społecznych. Dodatkowo zastanawiali się nad „mityczną strukturą wybranych dzieł filmowych oraz ich katarktyczną mocą”. Rozmawiali o zaletach i wadach wspierania lekcji obrazem filmowym. Na innych zajęciach z kolei uczestnicy poruszali trudne i niewygodne tematy, z którymi młodzież ma obecnie do czynienia. Na warsztatach min. prezentowane były krótkie formy filmowe dla dzieci i młodzieży oraz metody pracy z nimi.

Jak mogłabyś podsumować konferencję?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: Od dawna prowadzę blog Se Točí, który jest miejscem wymiany doświadczeń i spostrzeżeń filmowych. Zależało mi na tym, aby przenieść ten dialog z przestrzeni wirtualnej do przestrzeni rzeczywistej i tak się stało. Impulsem do stworzenia I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” był dialog wielu środowisk. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób siłę filmu można wykorzystać w praktyce. Konferencja zgromadziła filmoznawców, psychologów, nauczycieli, osoby wykorzystujące film w codziennej pracy, studentów i wszystkich pasjonatów kina. Już wiemy, że nawiązane zostały liczne kontakty, padły propozycje współpracy badawczej i praktycznej. Nasza główna grupa docelowa, czyli nauczyciele i pedagodzy, przyszli głównie po praktyczne rozwiązania i je otrzymali. 

Czego spodziewać się na kolejnej konferencji za rok?

Patrycja Paczyńska-Jasińska: W 2018 roku tematem przewodnim będzie bohater filmowy, a w 2019 roku obraz psychologa w filmie. Mamy tutaj szerokie pole do popisu, a jest, na czym pracować, m.in.: „Lot nad kukułczym gniazdem”, „Buntownik z wyboru” czy „Depresja gangstera”. Podczas kolejnych odsłon, będziemy kłaść większy nacisk na aspekty filmoznawcze. Co do samej pracy i praktyki, to od jesieni szykuję już trzecią edycję „Filmowych, Psycho-tropów” czyli autorskiego projektu, od którego wszystko się zaczęło. W Kinie Kosmos Centrum Sztuki Filmowej organizujemy cykl edukacyjny, skierowany do wszystkich, którzy interesują się tajnikami ludzkiej psychiki. Główną osią tematyczną zajęć są zachowania ludzkie, takie jak: przemoc, gniew, złość. Wszystkie filmy poruszają problematykę narodzin tych zjawisk. Filmy poprzedzone są prelekcją, dotycząca wybranego filmu oraz wykładem psychologa. 

Komentarze

komentarzy











Czytaj więcej
Kino psychologiczne na Docs Against Gravity Jakie kino psychologiczne warto zobaczyć na 14. edycji Millennium Docs Against Gravity Film Festival? (równolegle w Warszawie,...