Filmowa szkoła uczuć z Glorią

28 maja 2019 


Filmowa szkoła uczuć z “Glorią” i “Glorią Bell” Sebastiana Lellio.

Emocje: odwaga, nadzieja i rozczarowanie.

Jeden reżyser, Sebastian Lelio i ta sama filmowa opowieść. Tyle, że nie do końca. W całej układance, zmienia się główna bohaterka. W chilijskiej “Glorii” sprzed sześciu lat, gra Paulina Garcia. W tym roku, dostajemy “Glorie Bell”, w którą wciela się Julianne Moore. Można zapytać, po co kręcić remake własnego filmu? Na czym polegają te drobne niuanse, które odnajdujemy w obu filmach? Tak jak cover melodii, którą już znamy, tyle że zagrany w odmienny sposób, z innymi emocjami. Bo właśnie o emocje tu chodzi. Glorii i nasze. A także o to, że potrzebujemy dzisiaj pozytywnych obrazów filmowych kobiet, w sile wieku.

“Gloria” jest wolną kobietą. Nie tylko dlatego, że właśnie się rozwiodła. Jest przede wszystkim wolna od oczekiwań innych. Na temat tego, jaka powinna być, wyglądać czy zachowywać się kobieta w jej wieku. Niedługo skończy 60 lat, skacze na bungee, a wieczorami tańczy. Gdy się na nią patrzy, aż chce się żyć. Bo Gloria, to emanacja życiowej energii i furii. Które w pewnym momencie, w każdym z nas wybuchną. Gdy dzieci są już zajęte swoim życiem. Były mąż znajduje młodszą, atrakcyjną partnerkę. Romans z innym okazuje się niczym więcej niż rozczarowaniem. A mimo to, miłość do życia ciągle się tli. W tej sytuacji, psychologowie zachęcają do tego, żeby nie tłumić w sobie złości, smutku czy urazy. Tylko jak to zrobić? Właśnie tak, jak Gloria. Czasem warto wystrzelić kulkę z paintballa, żeby uwolnić się od złych emocji, które gromadzą się w naszym życiu latami.

“Gloria Bell” nie jest tak pewna siebie. Dopiero dociera do swojej siły. Czerpanie chwil szczęścia oraz życie „tu i teraz”, są tu bardziej gorzkie, niemalże gorączkowe. Bohaterka grana przez Julianne Moore, wyraźnie odczuwa przykry oddech czasu. Mówi: “czytałam o odnowie komórek w naszym ciele. Napisali, że nasze ciała nawet w średnim wieku, mają mniej niż dziesięć lat. Skóra i naskórek, odnawiają się co dwa tygodnie. A kości i szkielet, co dziesięć lat”. Zmieniła się tu nie tylko sama Gloria. Zmienia się także otaczający ją świat. Dostajemy dawkę kobiecej solidarności, wśród kobiet oczekujących na emeryturę. “Ona jest super, szanujcie ją”, mówi Gloria o koleżance z pracy.

„Gloria” to edukatorka życia. Młodsze kobiety skłania do tego, żeby zobaczyć siebie w przyszłości, za 10-20 lat i zastanowić nad tym, jak będzie wyglądało ich życie. Z kolei, swoje rówieśniczki rozbiera ze sztywnych oczekiwań wobec seniorek. „To nie jest dobre, ani dla ciebie ani dla twoich córek, że są całkowicie zależne od ciebie” mówi główna bohaterka do swojego kochanka Rodolfo, który nadal utrzymuje dorosłe dzieci. Po czym, zgrabnym ruchem wyrzuca jego nieustannie dzwoniący telefon do zupy. Uwaga, to wszystko mówi kobieta. Stateczna matka i babcia. To właśnie ona, uczy nas widzów, żeby odważyć się żyć swoim życiem. Bo warto się sobą zaopiekować. Zadbać o siebie. Nie tylko o męża, dzieci, wnuków i sąsiadów.

Związek “Glorii Bell” i Arnoldo, odrazu wydaje się podejrzany. Racjonalizacja, usprawiedliwianie i samooszukiwanie, wszyscy to znamy. Nikt nie chce być przecież w życiu samotny. Gloria siłuje się tutaj z życiem. Świat w nią uderza. Ale ona nadal podnosi się do tańca. Pokazuje nam: lepiej sobie odpuść. Nie działaj gorączkowo. Nie rób nic na siłę. Po prostu bądź i płyń. Bo życie, mimo wszystko, jest dobre. “A gdy świat będzie się kończył, ja nadal będę tańczyć”, mówi Gloria. Która z drugoplanowej roli, jaką grała w swoim życiu, staje się na naszych oczach główną bohaterką. Tańczy, żeby być widzianą ale tak, jakby nikt nie patrzył.

Możemy tu zobaczyć „Glorię” zagubioną lub wolną. Samą lub samotną. Egoistkę lub silną i odważną kobietę. Tylko od nas zależy, którą z nich dostrzeżemy. Pytanie, czy w ogóle jesteśmy w stanie ją polubić? To wcale nie jest tak oczywiste. Być może, na widok jej życiowych perypetii, poczujemy jedynie niesmak i oburzenie. Ależ Glorio, w tym wieku to nie wypada. Filmy to świetny papierek lakmusowy na nasze przekonania o kobietach w sile wieku. Może się okazać, że nie jesteśmy wcale tak wolnI od stereotypów i oczekiwań społeczeństwa, jak sądziliśmy. Czasem, zupełnie nieświadomie, jesteśmy w nich zanurzeni po uszy. Pytanie, która z tych kobiet – Gloria czy Gloria Bell, okaże się nam bliższa? Czy Gloria faktycznie zmieniła się przez te lata, a może to jedna i ta sama kobieta, tylko zmieniliśmy się my? Czy w swoim życiu, odgrywamy rolę główną, czy drugoplanową?

 

Źródło: Presto maj-lipiec, 2019r

Autor: Martyna Harland

Presto

 

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Na południe od Kairu
Następny artykuł
Życie na dwóch biegunach





Czytaj więcej
Na południe od Kairu „Yomeddine. Podróż życia” to opowieść o wędrówce do swojego miejsca na ziemi. Wyruszają w nią mężczyzna z kolonii...