Sztuka uwodzenia, czyli film „Strefa Nagości” Antoniak

1 lipca 2015 


Filmoterapia: kobiecy erotyzm w filmie „Strefa nagości”

Na ile w związkach spotykamy się z drugą osobą, a na ile jedynie z naszą projekcją na jej temat? Film „Strefa nagości” komentuje Martyna Harland, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Bohaterkami „Strefy nagości” są dwie piętnastoletnie dziewczyny – Europejka i Arabka. Zauważają się w szatni na basenie i zaczynają subtelny romans. Nawiązuje się pomiędzy nimi gra – po części erotyczna, obie są sobą zafascynowane, a po części związana z poznawaniem samych siebie i określaniem własnych granic – tego, czego tak naprawdę pragną, na ile chcą dopuścić drugą osobę do siebie i otworzyć się w relacji. Ta gra przybiera różne formy, przechodzi kolejne fazy i powoduje ciągłe wzajemne przyciąganie na przemian z odpychaniem. Jak gdyby obie poruszały się po zaminowanym terenie i każdy błąd powodował konieczność cofnięcia się za karę o kilka kroków.

– Dziewczyny na przemian przyglądają się sobie, żeby po chwili unikać spojrzeń – zauważa Martyna Harland, psycholog z Uniwersytetu SWPS. – Bardzo często doświadczamy takich konfliktów wewnętrznych na co dzień – ta sama rzecz może w nas wzbudzać raz pozytywne, raz negatywne uczucia. W psychologii określa się taką sytuację mianem konfliktu typu dążenie–unikanie. Przekładając to na relacje międzyludzkie – gdy zbliżamy się do osoby, którą jesteśmy jednocześnie zauroczeni, ale też niepewni jej stosunku do nas – rośnie siła naszego unikania. Gdy oddalamy się od niej, ponownie rośnie siła przyciągania do niej.

Zawieszone pomiędzy

Obserwujemy bohaterki w ważnym dla nich momencie życia – obie są na etapie poszukiwania swojej tożsamości, poznawania siebie, uczenia się swojego języka erotycznego.

– Reżyserka chciała pokazać uwodzenie w stanie czystym. Erotyzm pozbawiony seksualności – dodaje Martyna Harland. – Widzimy młode dziewczyny, które nie posiadają jeszcze doświadczeń seksualnych. Nie są też aktorkami, a zwykłymi nastolatkami – ich reakcje są czyste, dodatkowo niezakłócone różnicą płci.

Uwodzenie jest tu oparte na spojrzeniach i gestach, co dodatkowo pobudza zmysły. Dziewczyny nie wypowiadają do siebie żadnego słowa, nie znamy nawet ich imion. Odbywają swoisty taniec, którego stałymi elementami są naprzemienne przyciąganie i odpychanie. To rodzaj przemocy, która polega na wymyśleniu i przeprowadzeniu planu mającego doprowadzić drugą osobę do tego, żeby się zakochała. Nie chodzi tu o konsumpcję, czyli akt seksualny, tylko o to, by tę grę prowadzić jak najdłużej.

Kod kulturowy

Każda z dziewczyn reprezentuje inne podejście do cielesności – odmiennie definiowane z racji baz kulturowych: europejskiej i arabskiej.

– Ciało w filmie staje się wyznacznikiem różnic kulturowych, z chwilą pożądania u Holenderki pojawia się wstyd – mówi Martyna Harland. – Z kolei ofiarowanie włosów dla Arabki ma większą wartość niż cielesne oddanie się. W kulturze arabskiej włosy są najbardziej seksualną częścią kobiety. Holenderka, podziwiając piękno Arabki, spogląda przede wszystkim na jej włosy. Gdy się coraz bardziej zbliżają, dotyka ich. To symbol pożądania, a nawet aktu seksualnego. Romans ma więc moment kulminacyjny – Arabka „oddaje się”, ale na warunkach swojej kultury.

Film skłania do refleksji na temat relacji, które nawiązujemy w życiu. Czy w miłości najważniejsza jest osoba, którą kochamy, czy sam akt kochania? Cytowany w filmie Roland Barthes w „Dyskursie miłosnym” pisze, że w momencie, gdy się zakochujemy, tak naprawdę rozmawiamy sami ze sobą, a nie z drugim człowiekiem. Można powiedzieć, że druga osoba dzieli się wtedy na dwie – prawdziwą i wyobrażoną. Według tej koncepcji miłość rozgrywa się wewnątrz nas. Patrząc wstecz na życie, relacje i miłość, nasz mózg próbuje ułożyć pewną historię. Gdy jesteśmy zakochani, liczy się tylko „tu i teraz”.

Tytuł: „Strefa nagości”
Scenariusz i reżyseria: Urszula Antoniak
Występują: Sammy Boonstra, Imaan Hammam
Produkcja: Holandia

 

image1

Na ile w związkach spotykamy się z drugą osobą, a na ile jedynie z wyobrażeniem na jej temat? Magazyn Sens, lipiec 2015r

Komentarze

komentarzy









Zobacz także

Grażyna Torbicka: Ufam ale…
Grażyna Torbicka: Ufam ale…
15 października 2017 
Męska filmoterapia
Męska filmoterapia
26 sierpnia 2017 



Czytaj więcej
Wywiad z prof. Philip G. Zimbardo: Kryzys męskości Coraz więcej młodych kobiet nie chce chodzić na randki, bo nie mogą się porozumieć z młodymi mężczyznami. Z Philipem...