Film na receptę: Na głęboką wodę

12 lipca 2018 


Tematy, jakie porusza: ambicje życiowe, kryzys egzystencjalny i poszukiwanie sensu życia, kryzys w związku.

Emocje, jakie porusza: odwaga, rozterka, rezygnacja, poczucie winy, rozczarowanie i wstyd, ale też miłość, smutek, pożądanie, nadzieja, strach i cierpienie.

Do kogo jest skierowany: do ludzi, którzy znaleźli się w kryzysowym momencie życia. Zdali sobie sprawę, że nie osiągnęli tego, czego pragnęli, a ich życie nie wygląda tak, jakby chcieli. Taki kryzys, zwany potocznie „kryzysem wieku średniego”, jest typowy dla bilansów życiowych, w 40., 50. czy 60. roku życia. Film jest również dla tych osób, które zastanawiają się nad tym, czy walka o siebie w związku może być ważniejsza niż walka o własną rodzinę.

Claire i Donald Crowhurst (w tych rolach Rachel Wiesz i Colin Firth), to szczęśliwe małżeństwo z trójką dzieci. Gdy rodzinny biznes plajtuje, Donald decyduje się na ryzykowny krok, by zapewnić byt rodzinie. Postanawia wziąć udział w żeglarskim wyścigu dookoła świata Sunday Times Golden Globe, w którym nagrodą jest duża suma pieniędzy. Co tak naprawdę skłania Donalda do podjęcia takiej decyzji? Dlaczego tak bardzo zależy mu na tym, żeby zasłużyć na podziw swoich najbliższych? Kryzys egzystencjalny dotyka człowieka w każdym wieku. Dotyczy lęków związanych z przyszłością, celami życiowymi, dokonanymi wyborami. Wiąże się z poczuciem nieodwracalności, frustracją wynikającą z niemożności zmiany podjętych decyzji czy straconych szans i okazji. Konfrontujemy się wtedy z naszą samotnością i przemijalnością. Szukamy celu, sensu i wartości. Donald w walce o siebie zapomina o tym, że jeśli chce się skoczyć na głęboką wodę, to najpierw trzeba nauczyć się pływać. A on jest żeglarzem amatorem.

Na czym polega pułapka zaangażowania, w którą często wpadamy w życiu?

Czy prawdziwym bohaterem można stać się jedynie, gdy wyruszamy w podróż dookoła świata? A może Donald osiągnąłby więcej, podróżując w głąb siebie i mierząc się z własnymi słabościami i lękami. Film „Na głęboką wodę” pokazuje, że dla podróżnika najważniejsze jest nie bać się zawracać. Bo największej siły trzeba do tego, żeby wycofać się w odpowiednim momencie. Nie wpadać w pułapkę zaangażowania. Według psychologa społecznego Roberta Cialdiniego to jedna z reguł wpływu, której często się podda- jemy. Dzieje się tak dlatego, że rozbieżność między wcześniejszą deklaracją a faktycznym działaniem wywołuje u nas dysonans poznawczy. To duże obciążenie dla naszego umysłu, który stara się tę rozbieżność jak najszybciej wyeliminować, co czasami prowadzi do bezsennownego upierania się, żeby doprowadzić coś do końca. A ten film pokazuje, że mimo iż powie- dzieliśmy w jakieś życiowej sytuacji „A“, to wcale nie zawsze warto być konsekwentynm i mówić „B”.

Lepiej być w życiu maksymalistą czy satysfakcjonalistą?

Psycholog Barry Schwartz w książce „Paradoks wyboru” dzieli ludzi na maksymalistów i satysfakcjonalistów. W każdym z nas jest odrobina Donalda Crowhursta, zwłaszcza że kultura, w której żyjemy, stale zachęca do sięgania dale. W poszukiwaniu lepszego partnera, domu, pracy. Chcemy wybrać jak najlepiej, tylko skąd wiedzieć, że właśnie to jest dla nas najlepszy wybór… Jak twierdzi Schwartz, w życiu zdecydowanie bardziej opłaca się być satysfakcjonalistą, czyli kimś, kto stawia na „wystarczająco dobre życie”. Podobnie jak filmowa bohaterka, Claire Crowhurst.

Czy w związku ważniejsze jest „ja” i „ty” czy „my”?

Rodzina Crowhurstów była bardzo szczęśliwa. Tragiczne jest to, że Donald chciał udowodnić swojej żonie i dzieciom, że jest wyjątkowy. Jego podróż rozdzieliła rodzinę. Czy mimo deklarowanej motywacji (dla dobra rodziny) w tej sytuacji dla Donalda naprawdę liczyło się coś poza „ja”? Co jest najważniejsze w związku dwojga dojrzałych ludzi — co liczy się bardziej „ja” i „ty”, czy „my”? Czy w relacji z drugą osobą można zapominać o sobie? Psychoterapeuta Stanley Ruszczyński, w książce „Kochaj wystarczająco dobrze” twierdzi że w zdrowej relacji dba się o trzy nogi: „ja”, „ty” i „my”. Partner jest dla nas najlepszym lustrem, w którym widzimy nasze wady i zalety. Dzięki niemu jesteśmy w stanie przekroczyć własne braki. Taki związek może zadziałać terapeutycznie. Jednak to od nas zależy, czy wykorzystamy potencjał który tkwi w związku, czy wybierzemy łatwiejsze wyjście — ucieczkę.

Autorka: Martyna Harland

Źródło: magazyn Sens, lipiec 2018 rok

Zdjęcie użytkownika SENS psychologia dla ciebie.

Komentarze

komentarzy






Poprzedni artykuł
Miłość przez mur
Następny artykuł
Wszyscy jesteśmy artystami



Zobacz także




Czytaj więcej
Miłość przez mur „Zimna wojna” przyniosła Pawłowi Pawlikowskiego nagrodę za reżyserię w Cannes. Czy historia Zuli i Wiktora to opowieść...